27-07-2011
AAA |
Ocena: 5  4 głosów
Felieton: Z krwi i kości
Pomimo ogólnie uznanego twierdzenia, że każdy ma prawo się pomylić, istnieją osoby, którym popełnianie pomyłek jest najsurowiej zakazane.

fot.sherlock-holmes.com

Nie mówię tutaj o prezydentach nuklearnych mocarstw dzierżących walizki ze sławnym guzkiem, ani nawet o teksańskich sędziach oznajmujących najwyższy wymiar kary. Mówię o postaciach co najmniej równie znanych, a jednocześnie przez wielu określanych jedynie jako wytwór wyobraźni. O postaciach literackich.

 

Reklamując książkę najczęściej przykleja się na jej ostatniej stronie niewielkie streszczenie akcji, zarys wydarzeń, które mają potencjalnego czytelnika wciągnąć do środka fabuły, zainteresować go w ekstremalnie krótkim czasie na tyle, by zdecydował się tę właśnie pozycję wybrać pośród tysiąca z pozoru podobnych. Jednak, kiedy już fabuła zostaje zużytkowana, kiedy znamy ją od początku do mniej lub bardziej zaskakującego końca; kiedy książka wędruje na półkę lub do znajomego, który jeszcze jej nie czytał – jedyne, co nam zostaje, to postacie. Ich życie wykracza zdecydowanie poza ramy powieści i bez problemu może być kontynuowane w kolejnym tekście. Zdarzają się nawet ciągi dalsze powstające już po śmierci samego autora.

 

Bohaterów powieściowych pamiętamy też z reguły lepiej niż wydarzenia w których uczestniczyli. Co zresztą jest zjawiskiem bardzo pozytywnym, pozwalającym nam do ulubionych książek (i ich bohaterów rzecz jasna) powracać bez końca. Po każdej dobrej lekturze pozostaje gdzieś w pobliżu niewidoczny duch jej protagonisty. Możemy się z nim identyfikować lub całkowicie go odrzucać, nie możemy jednak odmówić mu pewnej formy istnienia.

 

Tutaj jednak na scenie pojawia się dobrze nam znany Diabeł Siedzący w Szczegółach i prowokująco zadaje pytanie – no dobrze, proszę Państwa, istnienia się nie czepiam, ale forma, FORMA, proszę Państwa, jaka ona dokładnie jest? I jak zwykle w takich przypadkach odpowiedzi nie brakuje, chociaż żadna problemu ostatecznie nie wyjaśnia.

 

Nie chcąc się zanadto w owe detale zagłębiać, krótko wspomnę jedynie dwa skrajne podejścia do problemu. Niezbyt romantyczni strukturaliści najchętniej pozbyliby się zupełnie postaci literackiej. Jedynym celem jej istnienia, według tej szkoły, jest wiązanie poszczególnych ogniw wydarzeń w jeden spójny łańcuch narracji. Można więc sobie bez trudu wyobrazić taką konstrukcję powieści, rygorystycznie kontrolującą elementy fabuły, gdzie bohater literacki staje się jedynie zbędnym balastem. Im szybciej literatura się go pozbędzie, tym lepiej.

 

Opozycja z kolei - psychologizując teorię literatury - daje postaci rolę istotniejszą niemal niż samemu kreatorowi powieści. Obrazoburczość tego podejścia, jego odważne „poszerzanie pola walki” każą mi zdecydowanie stanąć po jego stronie. Wydaje mi się do przyjęcia twierdzenie, że najbardziej żywotne postaci literackie są w stanie intensywnie i z powodzeniem ingerować w życie ich stwórcy. Weźmy takiego Sherlocka Holmes′a – już samo nazwisko detektywa jest bardziej znane światu niż godność autora kryminalnych opowieści. Conan Doyle? Nie znam. Czy to jakieś przezwisko Conana Barbarzyńcy? Przesadzam oczywiście, ale też nigdy nie mówiłem, że będę obiektywny.

 

Faktem jest, jeśli wierzyć biografiom, że Conan Doyle zamierzał pozbyć się swojego bohatera na długo przed opisaniem sceny pod wodospadem Reichenbach. Holmes urósł za bardzo w oczach czytelników i jego nieodstępny cień z charakterystycznym, ostrym nosem zaczynał już autorowi grać na nerwach. Nie do pomyślenia było zrealizowanie innych pomysłów literackich, ulegając woli rozhisteryzowanych czytelników, domagających się więcej i więcej przygód detektywa z Baker Street. Rozwiązanie było tylko jedno – uśmiercić Holmesa. Niestety dla autora, na szczęście dla czytelników – podstęp się nie udał i detektyw powrócił w sławnym Psie Baskervillów.

 

Z polskiego podwórka można przypomnieć Longinusa Podbipiętę z sienkiewiczowskiej Trylogii, za którego duszę czytelnicy ponoć masowo msze wykupowali, dowiedziawszy się o jego śmierci. Być może krwi i kości dodawał tym papierowym postaciom zwyczaj drukowania powieści na łamach gazet, ich codzienna obecność przemieszana z felietonami, reportażami i zwykłymi notkami prasowymi. Podobnie jak dzisiaj codzienne seriale kreują ułudę realności eksploatując informacje z dziennika telewizyjnego i każąc się swoim bohaterom wypowiadać na aktualne widzom tematy.

 

Te najsławniejsze postaci, najbardziej niezależne, są dla czytelników wzorcem, kimś, do kogo chcieliby się upodobnić, przeżywać razem z nim książkowe przygody, zasłużyć na jego akceptację. Dlatego, zajmując tak istotną pozycję w naszym życiu, wszelkie niedoskonałości są im zakazane. Raz zbudowawszy swój wizerunek, wykroczywszy poza tekst, nie wolno im się temu wizerunkowi sprzeniewierzyć. Cóż byśmy powiedzieli na Sherlocka kretyna i Longinusa tchórza? Ich nagła zdrada mogłaby nawet w skrajnych przypadkach popchnąć nas w stronę strukturalistów, nad zimną herbatą dumających, jak uczynić powieść nudniejszą, bezbarwniejszą i odartą ze wszelkiej mistyki.

 


Do napisania tego feliotonu zainspirowała mnie książka Pierre′a Bayarda L′Affaire du chien des Baskerville wydana w 2008 roku. W tłumaczeniu na język polski dostępna jest inna książka tego znanego we Francji wykładowcy literatury i psychoanalityka - Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało? Polecam
.


wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS