Autor: Anna Pycka
02-06-2011
Kościół na sprzedaż - oblicza desakralizacji cz. I
16 grudnia na UKSW zorganizowano konferencję zatytułowaną „Religijność w dobie popkultury”. Ze swoimi referatami wystąpili wykładowcy WWSH, UKSW oraz pracownicy naukowi IFiS PAN.
Konferencja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, również wśród studentów. Za kilka miesięcy na rynku wydawniczym pojawi się książka gromadząca wszystkie referaty. Skróconą wersję jednego z nich – poruszającego dość kontrowersyjny temat - sprzedaży kościołów, (wraz z interesującymi zdjęciami!) zamieszczamy na portalu.
Aby dokładniej wyjaśnić konsekwencje przemian społecznych, wykorzystując socjologię religii Emila Durkheima, Charles Taylor, kanadyjski filozof zaliczany do najbardziej wpływowych myślicieli współczesnych , kreśli trzy modele relacji między kościołem i państwem, które pojawiły się w dziejach zachodu. Pierwszy – chronologicznie pierwotny nazwany paleodurkheimowskim charakteryzował się żywym poczuciem ontycznej zależności państwa od Boga i czasu wyższego dominował w Europie do wieku XVIII. W społeczeństwie paleodurkheimowskim kontakt jednostki z sacrum zakładał jej wyłączną przynależność do jakiegoś kościoła, który często – obok tolerowanych innowierców i heretyków - obejmował całe społeczeństwo. Wielka Rewolucja obalająca paleodurkheimowski porządek, w którym władca był boskim pomazańcem a wszelka władza pochodziła od Boga to kolejny etap w oddzielaniu sfery sacrum od profanum. Laicyzacja, sekularyzacja i desakralizacja wydają się naturalną konsekwencją obserwowanych przemian w kulturze zachodu. Przejście do porządku neodurkheimowskiego jest typowe dla protestanckiej formy chrześcijaństwa i tzw. amerykańskiej religii obywatelskiej. Jego istotą jest przekonanie, iż członkowie różnych grup wyznaniowych tworzą jeden naród poddany Bogu (zgodnie z treścią przysięgi na flagę USA – one poeple under God). Trzeci model opisywany przez Taylora został nazwany postdurkheimowskim. Charakteryzuje się on całkowitym wyparciem sfery sacrum z życia publicznego. Dążenie do autentyczności, w imię hasła: bądź sobą! (w Polsce: róbta co chceta!) związane jest z odpowiadającą temu modelowi postawą etyczną zwaną miękkim relatywizmem. Indywidualizm w rozumieniu Taylora łączy się z ekspresywizmem, w imię którego każdy ma swój sposób realizowania i wyrażania swego człowieczeństwa i ważne, by go odnalazł i żył z nim w zgodzie, a nie poddawał się modelowi narzuconemu z zewnątrz przez społeczeństwo, poprzednie pokolenie lub władze religijne czy polityczne.
Specyficzna sytuacja polityczna na ziemiach polskich długo powstrzymywała opisane wyżej procesy przemian. Kościół katolicki konsoliduje społeczeństwo rozbite między trzema zaborcami, chroni język i tradycję. I choć Kazimierz Przerwa-Tetmajer w swoim programowym wierszu deklaruje: Nie wierzę w nic a Fridrich Nietzsche obwieszcza: Bóg umarł pozycja kościoła w Polsce pozostaje silna nie tylko na przełomie XIX i XX wieku, ale również po II wojnie światowej, w obliczu umacniającej się potęgi komunizmu i lansowanych powszechnie zasad laickich. Zwycięstwo nad komunizmem rozpoczyna cykl przemian światopoglądowych i społecznych, dla których wzorców szukamy w kulturze zachodu. Nowy wspaniały świat, jakiego przerażające perspektywy nakreślił na początku lat 30. XX wieku Aldus Huxley wydaje się bardziej niebezpieczny dla nas, Polaków, bo pozbawieni ogniwa przejściowego z ideologii komunistycznej przerzuceni zostaliśmy w ideologię konsumerystyczną, co trafnie ujął w swoim wierszu niekwestionowany geniusz XIX-wiecznej poezji wiktoriańskiej, Arthur Hugh Clough:
"Żaden przez ciebie nie będzie wielbiony
Bałwan – prócz, ma się rozumieć – Mamony".
W szczególnie trudnym położeniu znalazła się polska prowincja – zepchnięta na peryferie życia politycznego i kulturowego bezrefleksyjnie przejmuje zachowania typowe dla społeczności wielkomiejskich, prowokuje, by znaleźć się w centrum zainteresowania. Polska społeczność wiejska i małomiasteczkowa przez wieki ewoluowała w zwolnionym tempie, co gwarantowało jej wewnętrzną spójność. W chwili obecnej, po transformacji ’89 roku coraz bardziej odczuwalna jest przepaść między wsią i miastem. Do tej pory wieś akceptowała swoją pozycję, dziś, za wszelką cenę, próbuje dorównać kroku, skutkiem jest zbyt gwałtowne odczarowanie, które nadzwyczaj celnie opisał w swoim opowiadaniu pt. Władek Andrzej Stasiuk. System komunistyczny został porównany w opowiadaniu do biblijnego potopu, po którym na nieboskłonie zajaśniała tęcza. Miejsce kościoła zajął wiejski kiosk, przyciągający stare kobiety i dzieci magią barw:
Kolor biały – Similac Isomil – to czystość, radość, niewinność i wieczna chwała, to barwa szat Chrystusa na górze Tabor, to bisior ze świątyni Salomona. Niebieski – Blue Ocean Deodorant – to kolor Matki Boskiej, firmamentu i tak jak biel znaczy nieskazitelność. Czerwień – Fort Moka Desert – to kolor Ducha Świętego, który wznieca ogień miłości i zjawia się w postaci ognistych języków, to także kolor Męki Pańskiej, krzyża i tych wszystkich, którzy drogą wiary szli aż po przelanie krwi. Czarny – John Players Stuyvesant – to śmierć, żałoba, smutek i przebłaganie, ale też wzgarda świata, odrzucenie, ciemności, które tylko nadprzyrodzona jasność może rozproszyć. Zieleń – Fa Fresh Creme and Soap – to kolor nadziei, bo szmaragdowa tęcza w Apokalipsie pojawia się na znak miłosierdzia Sądu.
Właściciel kiosku staje się miejscowym guru – prorokiem głoszącym Nową Ewangelię. W niedługim czasie domy mieszkańców tej małej miejscowości zamienią się w miniatury kioskowej witryny. Na komodach, telewizorach i meblościankach dostojne miejsce zajmą kartony po sokach, butelki po Maxim Brandy bardziej kolorowe i aktualne niż zakurzone oleodruki przedstawiające świętego Józefa w kolorze sepii, Matkę Boską w spłowiałym błękicie i czarno-białego Ojca Świętego .
Dla współczesnego społeczeństwa świętością stało się życie, ale tylko dopóty dopóki jest ono życiem produktywnym. Desperackie chwytanie każdej chwili, by wypełnić ją pracą lub rozrywką służy zapomnieniu i ucieczce. Mircea Eliade uważał, iż jedną z najistotniejszych przyczyn myślenia w kategoriach religijnych jest pragnienie znieruchomienia czasu. Potwierdza to cykliczna koncepcja czasu w większości kultur tradycyjnych. Wraz z pojawieniem się pisma człowiek zaczyna myśleć linearnie, koncepcję swoją opiera na wierze w postęp. Przemiany cywilizacyjne znajdują swe odzwierciedlenie w przeobrażeniach ekonomicznych, społecznych, kulturowych i religijnych. Zdaniem religioznawcy i publicysty Radosława S. Czarneckiego laicyzacja jako szeroko rozumiany proces zeświecczenia różnych dziedzin życia dokonuje się na kilku płaszczyznach.
Pierwszą z nich jest płaszczyzna polityczna. Rządzący wybrani w demokratycznych wyborach nie występują w roli boskich namiestników. Przeciwnie – traktują kościół jako instytucję ograniczającą ich swobodę panowania, z którą muszą się dzielić „rządem dusz”. Dlatego dokładają starań, aby ograniczyć lub wyeliminować wpływ religii na życie polityczne i społeczne. Laicyzacja konstytucji, aktów prawnych, szkolnictwa, pozbawienie przywilejów związków wyznaniowych to działania świadome, choć często zawoalowane.
Kolejną jest płaszczyzna socjologiczna. Tutaj laicyzacja przejawia się w osłabianiu więzi religijnych wśród współwyznawców, spadku uczestnictwa w praktykach religijnych, rozmiękczaniu norm etycznych i obyczajowych. Na takie postawy duży wpływ mają lansowane powszechnie tendencje indywidualistyczne, o których pisał również Charles Taylor.
Trzecią z wymienianych przez Radosława R. Czarneckiego płaszczyzn laicyzacji jest filozoficzno-psychologiczna. Zmiany światopoglądowe oddziałują na postawy społeczne. W świadomości człowieka następuje zasadnicze przesunięcie interpretacji. Najłatwiej to przesunięcie dostrzec możemy zadając sobie pytanie o pochodzenie świata i człowieka. Kultury tradycyjne wykorzystywały tutaj interpretację mitologiczną i religijną, kultury nowoczesne wykorzystują interpretację deistyczną, agnostyczną, indyferentną, ateistyczną. Na tę istotną zmianę postrzegania świata i człowieka wpływ miały prądy filozoficzne – poczynając od starożytnych filozofów przyrody, scjentystów, sceptyków poprzez oświeceniowych racjonalistów, kończąc na egzystencjalistach i neopozytywistach.
Ostatnią – zdaniem Czarneckiego - płaszczyzną laicyzacji jest płaszczyzna kulturowa. Kultura, sztuka, muzyka, literatura przyczyniają się do demitologizacji rzeczywistości, przesunięcia zainteresowania w stronę doczesności, przyczyniają się do postępującego „odczarowania” otaczającej nas rzeczywistości.
Aby dokładniej wyjaśnić konsekwencje przemian społecznych, wykorzystując socjologię religii Emila Durkheima, Charles Taylor, kanadyjski filozof zaliczany do najbardziej wpływowych myślicieli współczesnych , kreśli trzy modele relacji między kościołem i państwem, które pojawiły się w dziejach zachodu. Pierwszy – chronologicznie pierwotny nazwany paleodurkheimowskim charakteryzował się żywym poczuciem ontycznej zależności państwa od Boga i czasu wyższego dominował w Europie do wieku XVIII. W społeczeństwie paleodurkheimowskim kontakt jednostki z sacrum zakładał jej wyłączną przynależność do jakiegoś kościoła, który często – obok tolerowanych innowierców i heretyków - obejmował całe społeczeństwo. Wielka Rewolucja obalająca paleodurkheimowski porządek, w którym władca był boskim pomazańcem a wszelka władza pochodziła od Boga to kolejny etap w oddzielaniu sfery sacrum od profanum. Laicyzacja, sekularyzacja i desakralizacja wydają się naturalną konsekwencją obserwowanych przemian w kulturze zachodu. Przejście do porządku neodurkheimowskiego jest typowe dla protestanckiej formy chrześcijaństwa i tzw. amerykańskiej religii obywatelskiej. Jego istotą jest przekonanie, iż członkowie różnych grup wyznaniowych tworzą jeden naród poddany Bogu (zgodnie z treścią przysięgi na flagę USA – one poeple under God). Trzeci model opisywany przez Taylora został nazwany postdurkheimowskim. Charakteryzuje się on całkowitym wyparciem sfery sacrum z życia publicznego. Dążenie do autentyczności, w imię hasła: bądź sobą! (w Polsce: róbta co chceta!) związane jest z odpowiadającą temu modelowi postawą etyczną zwaną miękkim relatywizmem. Indywidualizm w rozumieniu Taylora łączy się z ekspresywizmem, w imię którego każdy ma swój sposób realizowania i wyrażania swego człowieczeństwa i ważne, by go odnalazł i żył z nim w zgodzie, a nie poddawał się modelowi narzuconemu z zewnątrz przez społeczeństwo, poprzednie pokolenie lub władze religijne czy polityczne.
Specyficzna sytuacja polityczna na ziemiach polskich długo powstrzymywała opisane wyżej procesy przemian. Kościół katolicki konsoliduje społeczeństwo rozbite między trzema zaborcami, chroni język i tradycję. I choć Kazimierz Przerwa-Tetmajer w swoim programowym wierszu deklaruje: Nie wierzę w nic a Fridrich Nietzsche obwieszcza: Bóg umarł pozycja kościoła w Polsce pozostaje silna nie tylko na przełomie XIX i XX wieku, ale również po II wojnie światowej, w obliczu umacniającej się potęgi komunizmu i lansowanych powszechnie zasad laickich. Zwycięstwo nad komunizmem rozpoczyna cykl przemian światopoglądowych i społecznych, dla których wzorców szukamy w kulturze zachodu. Nowy wspaniały świat, jakiego przerażające perspektywy nakreślił na początku lat 30. XX wieku Aldus Huxley wydaje się bardziej niebezpieczny dla nas, Polaków, bo pozbawieni ogniwa przejściowego z ideologii komunistycznej przerzuceni zostaliśmy w ideologię konsumerystyczną, co trafnie ujął w swoim wierszu niekwestionowany geniusz XIX-wiecznej poezji wiktoriańskiej, Arthur Hugh Clough:
"Żaden przez ciebie nie będzie wielbiony
Bałwan – prócz, ma się rozumieć – Mamony".
W szczególnie trudnym położeniu znalazła się polska prowincja – zepchnięta na peryferie życia politycznego i kulturowego bezrefleksyjnie przejmuje zachowania typowe dla społeczności wielkomiejskich, prowokuje, by znaleźć się w centrum zainteresowania. Polska społeczność wiejska i małomiasteczkowa przez wieki ewoluowała w zwolnionym tempie, co gwarantowało jej wewnętrzną spójność. W chwili obecnej, po transformacji ’89 roku coraz bardziej odczuwalna jest przepaść między wsią i miastem. Do tej pory wieś akceptowała swoją pozycję, dziś, za wszelką cenę, próbuje dorównać kroku, skutkiem jest zbyt gwałtowne odczarowanie, które nadzwyczaj celnie opisał w swoim opowiadaniu pt. Władek Andrzej Stasiuk. System komunistyczny został porównany w opowiadaniu do biblijnego potopu, po którym na nieboskłonie zajaśniała tęcza. Miejsce kościoła zajął wiejski kiosk, przyciągający stare kobiety i dzieci magią barw:
Kolor biały – Similac Isomil – to czystość, radość, niewinność i wieczna chwała, to barwa szat Chrystusa na górze Tabor, to bisior ze świątyni Salomona. Niebieski – Blue Ocean Deodorant – to kolor Matki Boskiej, firmamentu i tak jak biel znaczy nieskazitelność. Czerwień – Fort Moka Desert – to kolor Ducha Świętego, który wznieca ogień miłości i zjawia się w postaci ognistych języków, to także kolor Męki Pańskiej, krzyża i tych wszystkich, którzy drogą wiary szli aż po przelanie krwi. Czarny – John Players Stuyvesant – to śmierć, żałoba, smutek i przebłaganie, ale też wzgarda świata, odrzucenie, ciemności, które tylko nadprzyrodzona jasność może rozproszyć. Zieleń – Fa Fresh Creme and Soap – to kolor nadziei, bo szmaragdowa tęcza w Apokalipsie pojawia się na znak miłosierdzia Sądu.
Właściciel kiosku staje się miejscowym guru – prorokiem głoszącym Nową Ewangelię. W niedługim czasie domy mieszkańców tej małej miejscowości zamienią się w miniatury kioskowej witryny. Na komodach, telewizorach i meblościankach dostojne miejsce zajmą kartony po sokach, butelki po Maxim Brandy bardziej kolorowe i aktualne niż zakurzone oleodruki przedstawiające świętego Józefa w kolorze sepii, Matkę Boską w spłowiałym błękicie i czarno-białego Ojca Świętego .
Dla współczesnego społeczeństwa świętością stało się życie, ale tylko dopóty dopóki jest ono życiem produktywnym. Desperackie chwytanie każdej chwili, by wypełnić ją pracą lub rozrywką służy zapomnieniu i ucieczce. Mircea Eliade uważał, iż jedną z najistotniejszych przyczyn myślenia w kategoriach religijnych jest pragnienie znieruchomienia czasu. Potwierdza to cykliczna koncepcja czasu w większości kultur tradycyjnych. Wraz z pojawieniem się pisma człowiek zaczyna myśleć linearnie, koncepcję swoją opiera na wierze w postęp. Przemiany cywilizacyjne znajdują swe odzwierciedlenie w przeobrażeniach ekonomicznych, społecznych, kulturowych i religijnych. Zdaniem religioznawcy i publicysty Radosława S. Czarneckiego laicyzacja jako szeroko rozumiany proces zeświecczenia różnych dziedzin życia dokonuje się na kilku płaszczyznach.
Pierwszą z nich jest płaszczyzna polityczna. Rządzący wybrani w demokratycznych wyborach nie występują w roli boskich namiestników. Przeciwnie – traktują kościół jako instytucję ograniczającą ich swobodę panowania, z którą muszą się dzielić „rządem dusz”. Dlatego dokładają starań, aby ograniczyć lub wyeliminować wpływ religii na życie polityczne i społeczne. Laicyzacja konstytucji, aktów prawnych, szkolnictwa, pozbawienie przywilejów związków wyznaniowych to działania świadome, choć często zawoalowane.
Kolejną jest płaszczyzna socjologiczna. Tutaj laicyzacja przejawia się w osłabianiu więzi religijnych wśród współwyznawców, spadku uczestnictwa w praktykach religijnych, rozmiękczaniu norm etycznych i obyczajowych. Na takie postawy duży wpływ mają lansowane powszechnie tendencje indywidualistyczne, o których pisał również Charles Taylor.
Trzecią z wymienianych przez Radosława R. Czarneckiego płaszczyzn laicyzacji jest filozoficzno-psychologiczna. Zmiany światopoglądowe oddziałują na postawy społeczne. W świadomości człowieka następuje zasadnicze przesunięcie interpretacji. Najłatwiej to przesunięcie dostrzec możemy zadając sobie pytanie o pochodzenie świata i człowieka. Kultury tradycyjne wykorzystywały tutaj interpretację mitologiczną i religijną, kultury nowoczesne wykorzystują interpretację deistyczną, agnostyczną, indyferentną, ateistyczną. Na tę istotną zmianę postrzegania świata i człowieka wpływ miały prądy filozoficzne – poczynając od starożytnych filozofów przyrody, scjentystów, sceptyków poprzez oświeceniowych racjonalistów, kończąc na egzystencjalistach i neopozytywistach.
Ostatnią – zdaniem Czarneckiego - płaszczyzną laicyzacji jest płaszczyzna kulturowa. Kultura, sztuka, muzyka, literatura przyczyniają się do demitologizacji rzeczywistości, przesunięcia zainteresowania w stronę doczesności, przyczyniają się do postępującego „odczarowania” otaczającej nas rzeczywistości.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu. >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























