Autor: Marta Rusek-Cabaj
25-11-2011
Felieton: Ale książki będą na półkach!
Subiektywnie o tegorocznych Targach Książki w Katowicach i w Krakowie.
Minęły dwa tygodnie od 15. Targów Książki w Krakowie. Wiele słów czekało na odczytanie, wiele książek cieszyło się na adopcję, wiele osób odwiedziło z tej okazji Kraków, wiele autografów przyozdobiło ulubione lektury, wiele się działo. Użyty przeze mnie po wielokroć przymiotnik oddaje chyba najlepiej fenomen tegorocznej edycji krakowskich targów - obserwując masy ludzi, stosy książek zalegające na stoiskach i dźwigane następnie z uporem Herkulesa, trudno nie oprzeć się wrażeniu uczestniczenia w ogromnym przedsięwzięciu na skalę niespotykaną.
Pierwszym, co zwiastowało rozmiar wydarzenia, była kolejka do kas biletowych: ciągnąca się od przystanku tramwajowego, poprzedzona wymianą sceptycznych komentarzy przez zamieszkujące Kraków pasażerki komunikacji miejskiej. Kolejka, która na hali zmieniała się w tłum zachłyśniętych Słowem czytelników - ludzki organizm żywiący się Literaturą i wstrzykujący w drżący krwioobieg litery i znaki interpunkcyjne (białe kartki amfetaminą naszych czasów). Z emocji i nieudolnej klimatyzacji brakowało tchu; ludzie stłoczeni w kolejkach przy stoiskach wpatrywali się w tytuły książek, obliczali stosunek masy swojego ciała do wagi licznych siatek wraz z ich zawartością, wyszukiwali w tłumie twarze autorów, pytali o bonusy i wydawali pieniądze. Przy wydawnictwie Znak zrobił się zator: fani Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny oczekiwali na swoją kolej, podczas gdy dwóch ochroniarzy uparcie broniło dostępu do wnętrza stoiska. Wystawca między innymi Bukowego Lasu najwyraźniej nie spodziewał się ogromu gości: kilka postępujących po sobie spotkań z autorami wyraźnie przyhamowało ruch czytelniczy. W efekcie niemalże wyszarpywano książki z półek; i chociaż odbywało się bez przepychanek i niekulturalności, człowiek cieszył się swobodą oddechu, łapiąc go przy uchylonych drzwiach ewakuacyjnych. Opisane jednak nieprzyjemności, wydaje się, nie miały większego wpływu na uczestników targów - priorytetem wciąż były książki - to one stanowiły argument wyjściowy, do nich wreszcie sprowadzało się tłumaczenie niewygód łagodzone lekkim uśmiechem. Wojciech Cejrowski wprawiał w pozytywny nastrój: połączenie kolorowej hawajskiej koszuli, promiennego uśmiechu i wesołej muzyki roztaczało niezwykłą aurę na stoisko i jego okolicę. Beata Pawlikowska niczym nimfa w zwiewnej błękitnej szacie mknęła między stoiskami, o. Leon Knabit ze stoickim spokojem podpisywał książki a Roma Ligocka rozsiewała wokół siebie atmosferę ciepła.
Świetnym dookreśleniem tegorocznego hasła targów ("Nie myśl, że książki znikną" Umberto Eco) stał się wiersz wykorzystany we flash mobie - "Ale książki" Czesława Miłosza. Nawiązując zresztą do poświęconemu nobliście roku, ujął w sobie ideę targów i ją poszerzył. "Miłosz w samo południe" zabrzmiał głosami zgromadzonych w hali czytelników, którzy przekonywali zwielokrotnionym, spotęgowanym głosem (powtarzając za Piotrem Kraśko):
Ale książki będą na półkach, prawdziwe istoty,
Które zjawiły się raz, świeże, jeszcze wilgotne,
Niby lśniące kasztany pod drzewem w jesieni,
I dotykane, pieszczone, trwać zaczęły
Mimo łun na horyzoncie, zamków wylatujących w powietrze,
Plemion w pochodzie, planet w ruchu.
Jesteśmy - mówiły, nawet kiedy wydzierano z nich karty
Albo litery zlizywał buzujący płomień.
O ileż trwalsze od nas, których ułomne ciepło
Stygnie razem z pamięcią, rozprasza się, ginie.
Wyobrażam sobie ziemię kiedy mnie nie będzie
I nic, żadnego ubytku, dalej dziwowisko,
Suknie kobiet, mokry jaśmin, pieśń w dolinie.
Ale książki będą na półkach, dobrze urodzone,
Z ludzi, choć też z jasności, wysokości.
Tak minęła sobota, podobno "najgorszy" i "najlepszy" zarazem dzień targów - tłok i zaduch ustąpiły miejsca pozytywnym emocjom.
Od premiery katowickich Targów Książki minął miesiąc. Raczkujące jeszcze śląskie dziecię wypadło przy starszym rodzeństwie stosunkowo blado, trudno jednak kogokolwiek winić za zaistniałą sytuację. Warszawskie i krakowskie Targi Książki mogą poszczycić się dobrym CV, doświadczeniem, stażem na rynku. Idea utworzenia podobnego wydarzenia w Katowicach została przyjęta z euforią przez zainteresowanych tematem - wizja możliwości uczestniczenia w Targach Książki bez konieczności odbycia swoistej wyprawy w dobie zminimalizowanego czasu - cóż za ponętna obietnica! Mając jednak w pamięci inne targi, oczekując wreszcie krakowskich (tak bliskich przecież terminowo), trudno nie było poczuć swoistego rozczarowania brakiem wydawnictw najbardziej znanych, czy przykuwających uwagę nazwisk. Nie można jednak poprzestać wyłącznie na takiej charakterystyce pierwszych Targów Książki w Katowicach. Uznanie budziło grono przedstawicieli reportażu, skorelowane z targami akcje uliczne promowały czytelnictwo (przykładem do dziś chociażby cieszące oczy fragmenty "Druku na bruk" ). Ciekawym pomysłem (godnym przemyślenia przez organizatorów Targów Książki w Krakowie) była Kawa z Pisarzem - odrębne "stoisko" wyznaczone do spotkań z pisarzami: miejsce udzielania wywiadów i rozmów z przedstawicielami mediów plus kącik niemalże prywatnego obcowania czytelnika z twórcą. W większości przypadków ułatwiało to odnalezienie autora i naturalnie rozwiązywało problem ewentualnego tłoku na stanowiskach poszczególnych wydawnictw.
Jak będą wyglądały przyszłoroczne targi? Kraków obiecuje powoli zmieniać lokalizację i zapanować nad gorącem i tłokiem (pozostawiając ciepłymi jedynie nasze serca). Katowice cieszą się z sukcesu pierwszej edycji i już planują kolejne - a że "najtrudniejszy pierwszy krok", pała nadzieja, że będzie coraz lepiej i ciekawiej. Jedno wiadomo jednak na pewno: "Ale książki będą na półkach".
Pierwszym, co zwiastowało rozmiar wydarzenia, była kolejka do kas biletowych: ciągnąca się od przystanku tramwajowego, poprzedzona wymianą sceptycznych komentarzy przez zamieszkujące Kraków pasażerki komunikacji miejskiej. Kolejka, która na hali zmieniała się w tłum zachłyśniętych Słowem czytelników - ludzki organizm żywiący się Literaturą i wstrzykujący w drżący krwioobieg litery i znaki interpunkcyjne (białe kartki amfetaminą naszych czasów). Z emocji i nieudolnej klimatyzacji brakowało tchu; ludzie stłoczeni w kolejkach przy stoiskach wpatrywali się w tytuły książek, obliczali stosunek masy swojego ciała do wagi licznych siatek wraz z ich zawartością, wyszukiwali w tłumie twarze autorów, pytali o bonusy i wydawali pieniądze. Przy wydawnictwie Znak zrobił się zator: fani Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny oczekiwali na swoją kolej, podczas gdy dwóch ochroniarzy uparcie broniło dostępu do wnętrza stoiska. Wystawca między innymi Bukowego Lasu najwyraźniej nie spodziewał się ogromu gości: kilka postępujących po sobie spotkań z autorami wyraźnie przyhamowało ruch czytelniczy. W efekcie niemalże wyszarpywano książki z półek; i chociaż odbywało się bez przepychanek i niekulturalności, człowiek cieszył się swobodą oddechu, łapiąc go przy uchylonych drzwiach ewakuacyjnych. Opisane jednak nieprzyjemności, wydaje się, nie miały większego wpływu na uczestników targów - priorytetem wciąż były książki - to one stanowiły argument wyjściowy, do nich wreszcie sprowadzało się tłumaczenie niewygód łagodzone lekkim uśmiechem. Wojciech Cejrowski wprawiał w pozytywny nastrój: połączenie kolorowej hawajskiej koszuli, promiennego uśmiechu i wesołej muzyki roztaczało niezwykłą aurę na stoisko i jego okolicę. Beata Pawlikowska niczym nimfa w zwiewnej błękitnej szacie mknęła między stoiskami, o. Leon Knabit ze stoickim spokojem podpisywał książki a Roma Ligocka rozsiewała wokół siebie atmosferę ciepła.
Świetnym dookreśleniem tegorocznego hasła targów ("Nie myśl, że książki znikną" Umberto Eco) stał się wiersz wykorzystany we flash mobie - "Ale książki" Czesława Miłosza. Nawiązując zresztą do poświęconemu nobliście roku, ujął w sobie ideę targów i ją poszerzył. "Miłosz w samo południe" zabrzmiał głosami zgromadzonych w hali czytelników, którzy przekonywali zwielokrotnionym, spotęgowanym głosem (powtarzając za Piotrem Kraśko):
Ale książki będą na półkach, prawdziwe istoty,
Które zjawiły się raz, świeże, jeszcze wilgotne,
Niby lśniące kasztany pod drzewem w jesieni,
I dotykane, pieszczone, trwać zaczęły
Mimo łun na horyzoncie, zamków wylatujących w powietrze,
Plemion w pochodzie, planet w ruchu.
Jesteśmy - mówiły, nawet kiedy wydzierano z nich karty
Albo litery zlizywał buzujący płomień.
O ileż trwalsze od nas, których ułomne ciepło
Stygnie razem z pamięcią, rozprasza się, ginie.
Wyobrażam sobie ziemię kiedy mnie nie będzie
I nic, żadnego ubytku, dalej dziwowisko,
Suknie kobiet, mokry jaśmin, pieśń w dolinie.
Ale książki będą na półkach, dobrze urodzone,
Z ludzi, choć też z jasności, wysokości.
Tak minęła sobota, podobno "najgorszy" i "najlepszy" zarazem dzień targów - tłok i zaduch ustąpiły miejsca pozytywnym emocjom.
Od premiery katowickich Targów Książki minął miesiąc. Raczkujące jeszcze śląskie dziecię wypadło przy starszym rodzeństwie stosunkowo blado, trudno jednak kogokolwiek winić za zaistniałą sytuację. Warszawskie i krakowskie Targi Książki mogą poszczycić się dobrym CV, doświadczeniem, stażem na rynku. Idea utworzenia podobnego wydarzenia w Katowicach została przyjęta z euforią przez zainteresowanych tematem - wizja możliwości uczestniczenia w Targach Książki bez konieczności odbycia swoistej wyprawy w dobie zminimalizowanego czasu - cóż za ponętna obietnica! Mając jednak w pamięci inne targi, oczekując wreszcie krakowskich (tak bliskich przecież terminowo), trudno nie było poczuć swoistego rozczarowania brakiem wydawnictw najbardziej znanych, czy przykuwających uwagę nazwisk. Nie można jednak poprzestać wyłącznie na takiej charakterystyce pierwszych Targów Książki w Katowicach. Uznanie budziło grono przedstawicieli reportażu, skorelowane z targami akcje uliczne promowały czytelnictwo (przykładem do dziś chociażby cieszące oczy fragmenty "Druku na bruk" ). Ciekawym pomysłem (godnym przemyślenia przez organizatorów Targów Książki w Krakowie) była Kawa z Pisarzem - odrębne "stoisko" wyznaczone do spotkań z pisarzami: miejsce udzielania wywiadów i rozmów z przedstawicielami mediów plus kącik niemalże prywatnego obcowania czytelnika z twórcą. W większości przypadków ułatwiało to odnalezienie autora i naturalnie rozwiązywało problem ewentualnego tłoku na stanowiskach poszczególnych wydawnictw.
Jak będą wyglądały przyszłoroczne targi? Kraków obiecuje powoli zmieniać lokalizację i zapanować nad gorącem i tłokiem (pozostawiając ciepłymi jedynie nasze serca). Katowice cieszą się z sukcesu pierwszej edycji i już planują kolejne - a że "najtrudniejszy pierwszy krok", pała nadzieja, że będzie coraz lepiej i ciekawiej. Jedno wiadomo jednak na pewno: "Ale książki będą na półkach".
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu. >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























