Autor: Agnieszka Biegańska
13-02-2011
Felieton: Sztuka dla wszystkich?
O dostępności polskich ośrodków kulturalnych.
Wiele się mówi o tym, że sztuka i kultura powinny być dostępne dla szerokich rzeszy odbiorców. Dużo się w tym celu robi, niektórzy twierdzą, że ten stan został już osiągnięty i można go tylko pogłębiać, udoskonalać.
Przez przypadek jednak zdarzyło mi się doświadczyć, jak z tą dostępnością kultury jest naprawdę.
Było słoneczne weekendowe popołudnie. Grupa młodych ludzi postanowiła wybrać się na koncert muzyki klasycznej. W Warszawie trwał właśnie Konkurs Chopinowski. Udzielono nam informacji, że wejściówki na przesłuchania uczestników II etapu można otrzymać za cenę 15 zł. Niecodziennie można w Warszawie wysłuchać tak uzdolnionych pianistów za tak niską opłatę. Dziarsko kroczymy ku gmachowi Filharmonii Narodowej. A tam niemiła niespodzianka. Przy kasie są nam udzielane sprzeczne informacje. Uprzejmy pan sprzedający bilety udzielił informacji, że wejściówki po tak niskiej cenie będą dostępne dopiero w chwili, gdy wszystkie bilety zostaną sprzedane. Bilety kosztują 60 zł. Ponownie szturmujemy okienko kasy filcharmonii, tym razem wysyłając inną osobę z naszej paczki. Dowiadujemy się, że takich wejściówek w ogóle nie ma. Próbujemy uzyskać jeszcze jakieś informacje u panów pilnujących porządku. Nic nowego nam jednak nie mówią. Nie stać nas jednak na bilety w takiej cenie. Idziemy ku tylnemu wyjściu, by tam jeszcze raz spróbwać dostać się na koncert. Dostajemy informację, że koncertu owszem, można posłuchać na żywo płacąc za bilet 10 zł, ale...oglądając go na telebimie w jednej z sal filharmonii! Tego z kolei dowiedzieliśmy się od ochroniarza. To absurd, kiedy mogę w telewizji obejrzeć ten sam koncert w domu, nie płacąc nic. W technologii HD, w której była emitowana relacja z konkursowych koncertów na stacji TVP, obraz jest jeszcze lepszej jakości niż to, co można zobaczyć na telebimie. Odchodzimy zrezygnowani, z poczuciem absurdalności tego, co usłyszeliśmy. W obecnej sytuacji zostajemy bezradni, nie zobaczymy Konkursu Chopinowskiego na żywo, a oferta za 10 złotych wydaje się mało atrakcyjna.
Spacerując, postanawiamy mimo wszystko wieczór spędzić w towarzystwie sztuki. Udajemy się pod gchmach Teatru Narodowego, pragnąc uzyskać wejściówki na wystawiane właśnie „Tango” Sławomira Mrożka. Jednak pod drzwiami wejściowymi czeka już od dawna grupa licealistów i studentów mających ten sam cel, co my. Są półtorej godziny przed czasem rozpoczęcia spektaklu. Pół godziny przed dopiero zostają otwierane drzwi, dzięki którym można się dostać pod okienka kasy. Wejście otwarte, nerwowe przepychanie się i ustawianie przed punktem sprzedaży rozpoczęte. Na głowę można wziąć tylko (i aż) dwie wejściówki, co w efekcie powoduje to, że ostatni z kolejki nie dostają wejściówek na spektakl. Ta sytuacja przypomina trochę kolejki do sklepów za czasów PRL. Tyle tylko, że „towar pożadany” się zmienił. A ile kosztuje taka wejściówka? 45 złotych! Nie wiem, po jakiej cenie są zwykłe ulgowe bilety,ale jest to dość wysoka cena za wejściówkę. Mimo to, na spektakl dostaje się tylko niewielka część z nas. W efekcie, mimo dwóch prób spędzenia wieczoru razem i cieszenia się z obcowania ze sztuką, nasze plany kończą się fiaskiem. Jesteśmy też zupełnie bezsilni wobec tej sytuacji, pełni niesmaku i zrezygnowania po tym, co nas spotkało.
Kultura i sztuka w Polsce nie są dostępne dla wszystkich. Taki jest mój wniosek po spędzeniu tamtego, wybitnie nieudanego wieczoru. Jak to naprawić? Brak mi pomysłu. Chciałam jednak poruszyć kwestie takiej rzeczywistości i pokazać prawdziwość mojej tezy. Organizowanie otwartych teatrów ulicznych czy koncertów w plenerze to nie wszystko. Te odbywają się zazwyczaj tylko w sezonie letnim. Co z resztą czasu? To przykre, że muszę mieć pieniądze, żeby mieć stały kontakt z muzyką, obrazem, spektaklem. Oczywiście, rozumiem potrzebę biletowania wydarzeń kulturalno- artystycznych. Ich twórcy i organizatorzy to przecież też ludzie, którzy muszą zarabiać, by żyć. Uważam jednak, że dostęp do dziedziny sztuki jest zbyt mały albo, inaczej mówiąc, szeroki dla tych, których na to stać. Jest to bolesne, tym bardziej, że mam świadomość jak cenne są zjawiska na tym polu, jak wpływają na rozwój ogólny, rozwój wyobraźni. Stanisławski, teoretyk teatru, wiele mówił o tym, że należy możliwie najwięcej obcować ze sztuką, by móc dobrze samemu coś tworzyć, by zrozumieć siebie, poznawać. Tej możliwości niektórzy są pozbawieni. I za dużo jest tych „niektórych”.
To wszystko działo się w czasie, kiedy Warszawa walczyła o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Moim zdaniem nie zasługuje na ten tytuł. Może zamiast starać się o „honor nazwy”, warto byłoby zastanowić się nad tym, by sztuka, jako ważny element życia codziennego, w swej najdoskonalszej formie mogła stać się dostępna dla wszystkich, niezależnie od wieku czy stanu portfela.
Przez przypadek jednak zdarzyło mi się doświadczyć, jak z tą dostępnością kultury jest naprawdę.
Było słoneczne weekendowe popołudnie. Grupa młodych ludzi postanowiła wybrać się na koncert muzyki klasycznej. W Warszawie trwał właśnie Konkurs Chopinowski. Udzielono nam informacji, że wejściówki na przesłuchania uczestników II etapu można otrzymać za cenę 15 zł. Niecodziennie można w Warszawie wysłuchać tak uzdolnionych pianistów za tak niską opłatę. Dziarsko kroczymy ku gmachowi Filharmonii Narodowej. A tam niemiła niespodzianka. Przy kasie są nam udzielane sprzeczne informacje. Uprzejmy pan sprzedający bilety udzielił informacji, że wejściówki po tak niskiej cenie będą dostępne dopiero w chwili, gdy wszystkie bilety zostaną sprzedane. Bilety kosztują 60 zł. Ponownie szturmujemy okienko kasy filcharmonii, tym razem wysyłając inną osobę z naszej paczki. Dowiadujemy się, że takich wejściówek w ogóle nie ma. Próbujemy uzyskać jeszcze jakieś informacje u panów pilnujących porządku. Nic nowego nam jednak nie mówią. Nie stać nas jednak na bilety w takiej cenie. Idziemy ku tylnemu wyjściu, by tam jeszcze raz spróbwać dostać się na koncert. Dostajemy informację, że koncertu owszem, można posłuchać na żywo płacąc za bilet 10 zł, ale...oglądając go na telebimie w jednej z sal filharmonii! Tego z kolei dowiedzieliśmy się od ochroniarza. To absurd, kiedy mogę w telewizji obejrzeć ten sam koncert w domu, nie płacąc nic. W technologii HD, w której była emitowana relacja z konkursowych koncertów na stacji TVP, obraz jest jeszcze lepszej jakości niż to, co można zobaczyć na telebimie. Odchodzimy zrezygnowani, z poczuciem absurdalności tego, co usłyszeliśmy. W obecnej sytuacji zostajemy bezradni, nie zobaczymy Konkursu Chopinowskiego na żywo, a oferta za 10 złotych wydaje się mało atrakcyjna.
Spacerując, postanawiamy mimo wszystko wieczór spędzić w towarzystwie sztuki. Udajemy się pod gchmach Teatru Narodowego, pragnąc uzyskać wejściówki na wystawiane właśnie „Tango” Sławomira Mrożka. Jednak pod drzwiami wejściowymi czeka już od dawna grupa licealistów i studentów mających ten sam cel, co my. Są półtorej godziny przed czasem rozpoczęcia spektaklu. Pół godziny przed dopiero zostają otwierane drzwi, dzięki którym można się dostać pod okienka kasy. Wejście otwarte, nerwowe przepychanie się i ustawianie przed punktem sprzedaży rozpoczęte. Na głowę można wziąć tylko (i aż) dwie wejściówki, co w efekcie powoduje to, że ostatni z kolejki nie dostają wejściówek na spektakl. Ta sytuacja przypomina trochę kolejki do sklepów za czasów PRL. Tyle tylko, że „towar pożadany” się zmienił. A ile kosztuje taka wejściówka? 45 złotych! Nie wiem, po jakiej cenie są zwykłe ulgowe bilety,ale jest to dość wysoka cena za wejściówkę. Mimo to, na spektakl dostaje się tylko niewielka część z nas. W efekcie, mimo dwóch prób spędzenia wieczoru razem i cieszenia się z obcowania ze sztuką, nasze plany kończą się fiaskiem. Jesteśmy też zupełnie bezsilni wobec tej sytuacji, pełni niesmaku i zrezygnowania po tym, co nas spotkało.
Kultura i sztuka w Polsce nie są dostępne dla wszystkich. Taki jest mój wniosek po spędzeniu tamtego, wybitnie nieudanego wieczoru. Jak to naprawić? Brak mi pomysłu. Chciałam jednak poruszyć kwestie takiej rzeczywistości i pokazać prawdziwość mojej tezy. Organizowanie otwartych teatrów ulicznych czy koncertów w plenerze to nie wszystko. Te odbywają się zazwyczaj tylko w sezonie letnim. Co z resztą czasu? To przykre, że muszę mieć pieniądze, żeby mieć stały kontakt z muzyką, obrazem, spektaklem. Oczywiście, rozumiem potrzebę biletowania wydarzeń kulturalno- artystycznych. Ich twórcy i organizatorzy to przecież też ludzie, którzy muszą zarabiać, by żyć. Uważam jednak, że dostęp do dziedziny sztuki jest zbyt mały albo, inaczej mówiąc, szeroki dla tych, których na to stać. Jest to bolesne, tym bardziej, że mam świadomość jak cenne są zjawiska na tym polu, jak wpływają na rozwój ogólny, rozwój wyobraźni. Stanisławski, teoretyk teatru, wiele mówił o tym, że należy możliwie najwięcej obcować ze sztuką, by móc dobrze samemu coś tworzyć, by zrozumieć siebie, poznawać. Tej możliwości niektórzy są pozbawieni. I za dużo jest tych „niektórych”.
To wszystko działo się w czasie, kiedy Warszawa walczyła o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Moim zdaniem nie zasługuje na ten tytuł. Może zamiast starać się o „honor nazwy”, warto byłoby zastanowić się nad tym, by sztuka, jako ważny element życia codziennego, w swej najdoskonalszej formie mogła stać się dostępna dla wszystkich, niezależnie od wieku czy stanu portfela.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu. >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























