W ramach budowania halloweenowego nastroju obejrzałem „Rocky Horror Picture Show". Pewien wpływ na tą decyzję wywołały zapewne również komplikacje jakie nawarstwiły się w trakcie konstruowania mojego kostiumu – sukienki Lady Gagi inspirowanej projektami Thierry’ego Muglera. Uwierzcie mi, że te deltoidy są bardzo trudne do wykonania! Ale nie o tym chciałem pisać.
Zatem musical o transseksualiście z Transylwanii – to w nim jest zawarta istota Halloween. Nie chodzi o historyczny kontekst tego święta, straszenie innych ludzi ani zebranie jak największej ilości cukierków. Halloween to swoista apoteoza Inności. Magiczna noc w trakcie której im bardziej się wyróżniasz, tym lepiej. Przeciwieństwo codzienności, która jest dla wielu sporym wyzwaniem. Spróbujcie założyć w pierwszy lepszy poniedziałek powydzierane rajstopy, gorset, długi czarny płaszcz i ciemne okulary, przejdźcie się ulicą i zobaczcie jak reaguje większość ludzi. Jeśli po pierwszych stu metrach nie usłyszycie za sobą „Szatan”, będzie to można uznać za niewiarygodny sukces. „Manifestowanie swojej indywidualności”, jak to się zwykło mawiać, spotyka się z reakcjami w zdecydowanej większości nieprzychylnymi. Każdego dnia – poza tym jednym. „Tonight we’re the cool kids at the party”, można by powiedzieć.
Utyskiwania większości ludzi dotyczące Halloween opierają się na stwierdzeniu, że jednostki partycypujące w tym bezbożnym obrządku nie wiedzą, w czym tak naprawdę uczestniczą. Mam więc propozycję: podejdźmy do tego z większym dystansem. Postarajmy się przypisać nowe znaczenie słowu „Halloween”. Z resztą proces ten już się dokonuje. Przebieramy się bowiem nie tylko za zmarłych, ale również za osoby, które podziwiamy albo za postaci, które stanowią odbicie naszej osobowości.
Halloween stwarza bezpieczną przestrzeń, w której możemy celebrować wszystko to, co zazwyczaj ukrywamy w obawie przed odrzuceniem. Kostium daje nam możliwość poczucia się Sławnym. Chodzenia pewnym krokiem, z wysoko uniesioną głową. Nie musimy się bać, że ktoś się na nas krzywo spojrzy. Jeśli tak zrobi – tym lepiej, odnieśliśmy sukces. Przecież po to spędziliśmy pół godziny przed lustrem z pudrem i szminką w ręku – mamy zwracać uwagę.
Być może następnego dnia będziemy mieli więcej odwagi, zostanie w nas coś z tej Sławy i ci którzy do tej pory obawiali się wyrażania siebie, odnajdą w sobie więcej siły. Jest to cokolwiek utopijne, ale „You may say that I′m a dreamer but I′m not the only one…”. Tak więc: bądźmy Inni!








więcej »


























