Autor: Kamil Kuhr
23-07-2010
AAA |
Ocena: 4.67  3 głosów
Kartka z podróży
...czyli Europride.

Europride 2010

Drogi Pamiętniku,     

 

Moje zapiski dzisiaj mogą być nieco chaotyczne, ponieważ jestem „bosko zmęczony” i olśniony niezwykłymi wydarzeniami, w których uczestniczyłem. Byłem po drugiej stronie tęczy!


Pobudka z pewnością nie należała do najprzyjemniejszych w moim życiu. Hmm… w zasadzie nie było jej w ogóle. Nasz pociąg wyjeżdżał o piątej czterdzieści, a rozemocjonowanie nie pozwoliło mi zmrużyć oka. Ale, ale! Już widzę, że się zapędziłem. Zapomniałem napisać, że jechałem na Europride wraz z dwoma przyjaciółkami.

 

Jedność w różnorodności – jest to hasło, które idealnie odzwierciedlało grupę jaką stworzyliśmy. Ja – gej, zdeklarowany lewicowiec; jedna z przyjaciółek – na ogół apolityczna, z punkowo-anarchistycznymi korzeniami; druga z przyjaciółek – katoliczka, bliższa prawicy. Ja – blond włoski, malinowa bluzeczka, kapelusik, skórzana kamizelka; jedna z przyjaciółek – sukienka z kwiatowymi motywami i marynarka w stylu vintage; druga z przyjaciółek – białe spodenki, koszulka na ramiączkach w biało-czerwone paski - marynarsko, a zarazem sportowo. Tęczowa drużyna.

 

Aczkolwiek, stojąc o wpół do szóstej na dworcu w Gdańsku daleko nam było do tęczy. Dużo właściwsze byłoby określenie „pale faces”. Podróż przebiegła nam dosyć spokojnie. Pojawiliśmy się zatem w Warszawie w doskonałych humorach i zlani potem, więc czym prędzej popędziliśmy do jakiejś toalety, żeby się przebrać. 

 

 

Warszawa jest miastem, które zawsze mnie fascynowało. Masłowska wspomniała kiedyś o tym jak spacerowała po stolicy i zdała sobie sprawę z tego, że chodzi po wielkim cmentarzu. To jest, być może, w Warszawie najbardziej interesujące – miasto, które zbudowano praktycznie po raz drugi. Miejsce, w którym historia i ślady (może „ruiny” byłoby lepszym słowem) jakie po sobie pozostawiła wciąż walczą z nowoczesnymi biurowcami. Eklektyzm i dynamika – te przymiotniki najlepiej oddają charakter Warszawy.

 

No i jeszcze jedno określenie jest bardzo adekwatne: labirynt. Mój doskonały humor sczezł już w trakcie perturbacji związanych ze znalezieniem wyjścia z Dworca Centralnego. Swoją drogą: jest to przestrzeń, która byłaby idealną sceną dla spektaklu „Nić Ariadny”. Poruszanie się po Warszawie również sprawiało nam sporo problemów, a próby wspomagania się mapą tylko utrudniały sprawę. Spotkaliśmy jednak przemiłą panią, która pomogła nam się dostać w okolice Placu Bankowego – doskonały dowód na to, że „warszawiak” nie jest synonimem dla słowa „cham”.

 

Pojawiliśmy się tam jednak godzinę po rozpoczęciu parady. Dzięki pomocy kolejnej niezwykle uprzejmej jednostki ludzkiej udało nam się przekonać panów policjantów, żeby pozwolili nam włączyć się w paradę. No i zaczęło się.

 

Moglibyśmy sparafrazować słowa Judy Garland i powiedzieć „We’re not in Poland anymore, Toto”. Radość, taniec, muzyka, śpiew. Tęczowe flagi, parasolki, naszywki, koszulki, skarpetki… ABBA, Madonna, Gloria Gaynor, Lady Gaga, Village People. Kicz, kamp, buty na koturnach, różowe parasolki, brokat, ostry makijaż; cudowni, kolumbijscy tancerze – wszystko tak jak na paradę przystało. Wszystko to, co widać na zdjęciach i w mediach.

 

I jeszcze coś. Heteroseksualne pary z dziećmi – zarówno niemowlakami, jak i takimi w wieku 8-12 lat. Mieszkańcy Marszałkowskiej wychodzący na balkony, machający nam z okien, cieszący się. I coś, co mnie urzekło najbardziej: starsi ludzie z tęczowymi flagami i transparentami, uśmiechnięci, poruszający się niekiedy żwawiej niż ja sam. Atmosfera niekłamanej życzliwości, której symbolem stał się dla mnie batonik Toblerone z napisem „pozdrowienia od gejów ze Szwajcarii”, sprezentowany nam przez krajanów Rilkego.

 

Aż tak różowo być oczywiście nie mogło, było kilka niemiłych akcentów.  Z ustawionego za kordonem policji tłumu padło kilka tekstów w duchu katolickiej miłości do bliźniego; już po paradzie, w okolicy Placu Konstytucji pojawiło się kilku neofaszystów, którzy owiniętą w tęczową flagę dziewczynę powitali słowami „spier..., lesbo”. Tuż za tym szacownym towarzystwem szło jednak małżeństwo z dzieckiem, które zwróciło się do niej z uśmiechem: „nie przejmuj się”. My sami usłyszeliśmy od pewnego uprzejmego pana, że „Bóg nie chce pedałów”, ale to były incydenty, które nie były w stanie zakłócić olśniewającego, różnorodnego i radosnego pochodu.

 

 

A zatem, drogi pamiętniczku, czy Polska staje się krajem coraz bardziej otwartym? Nie mam pojęcia. Wiem jedno: spotkałem wielu Polaków, którzy byli dalecy od katolicko-ksenofobicznego stereotypu. Ludzi wolnych, którzy pragną wolności i równości dla wszystkich. Pokrzepiło mi to serce w dużo większym stopniu niż „Krzyżacy” i „Trylogia” razem wzięte.

 

Jeszcze jedno! Bezwzględnie należy podziękować osobie, która po paradzie odkręciła hydrant na Placu Konstytucji. Możliwość zanurzenia się w strugach wody po marszu w wykańczającym upale przychyliła nam nieba.

 

17 lipca 2010 r.

 

Foto: Kamil Kuhr

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Wielkimi krokami zbliża się ostatni weekend maja i właśnie w te dni w Warszawie na Rynku Mariensztackim odbędzie się trzecia edycja Warszawskiego Kiermaszu Książek.  >>

Ostatnio jakoś tak często piszemy o miłości w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie mogliśmy więc przejść obojętnie obok dzieła „Królewska nierządnica”. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Znajdą się wśród nas wielbiciele książek, którzy wielbią je totalnie, a zapach tuszu, papieru i kleju stanowi symfonię doznań. Ten aromat został zamknięty w ...perfumach. Drodzy Czytelnicy, oto perfumy o zapachu książki.  >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

"Pomnik Cesarzowej Achai", to lektura, która diablo wciąga. Czytelnik nie jest się w stanie nudzić. Nawet spowolnienia akcji mają tyle smaczków, że z pewnym pośpiechem przewracamy kolejne strony. Mamy tutaj wszystko, za co pokochaliśmy "Achaję". >>

23 maja 2012. Prezentujemy Wam inspirujące cytaty znanych twórców kultury. >>

W dzisiejszym artykule rozgryzamy fenomen tabloidów. Przez część osób tak chętnie czytanych, przez część traktowanych z szyderstwem. Tabloidy budzą emocje i bywa, że czytamy je innym przez ramię. Dlaczego tak się dzieje? Poniżej próbujemy dać odpowiedź. >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS