17-08-2010
AAA |
Ocena: 1  0 głosów
"Rzym" Juliusza Słowackiego
Wiadomym, że podróż do Rzymu zmieniła Słowackiego, który odrzucił ład werterowski, dając początek drugiemu okresowi swej myśli, nazywanej etyką chrześcijańską. Owy ciąg zdarzeń zdaje się w doskonały sposób obrazować w wizji nakreślonej w wierszu „Rzym”.
Wraz ze strofą IV towarzyszymy podmiotowi lirycznemu w uzewnętrznianiu dotykających go, głębokich emocji. „I zdjął mię wielki płacz, gdy tą gromadą/ Poranny zachwiał wiatr, i pędził daléj/ Jakby girlandę dusz w błękitność bladą.” Obrazy przed jego oczyma zaczynają się poruszać. Oto okręty nikną w porannej mgle, popychane wiatrem. Wydają się być snem, duchami, czymś nierzeczywistym, bo wszak tak ulotnym, nieuchwytnym. Były być może w owej wizualizacji podmiotu lirycznego jedyną oznaką żyjącego, rozwijającego się miasta, obrazem zanimizowanym, przeciwstawiającym się statecznym, martwym i nieruchomym budynkom (dodatkowo podkreślonymi w tekście jako „mrocznym” i budzącym niepokój – słowo „olbrzym” raczej nacechowane negatywnie, jeśli sięgniemy do mitologii[3]). Nagłe ich zniknięcie, rozpłynięcie się niemalże, musiało silnie zadziałać na ‘ja’ liryczne, co zresztą daje nam odczuć on sam już w pierwszych słowach pierwszego wersu. Być może odcięto mu ostatnio drogę ucieczki? Wszak pozostawiono go samego z pogrążonymi w mroku pałacami, nad którymi górował budzący trwogę kościół-gigant…

 

Strofa V jest niejako uzupełnieniem poprzedniczki – wizja podmiotu lirycznego dopełnia się, upadek Rzymu (przebywający do tej pory raczej w sferze niepokojących przesłanek) urzeczywistnia się na oczach samego bohatera wiersza. „I zdjął mię wielki strach, gdy poznikali/ Ci aniołowie fal — a ja zostałem/ W pustyni sam — z Rzymem, co już się wali.” Okręty[4] zniknęły, morze rozmyło się wraz z nimi. Podmiot liryczny niejako powrócił do punktu wyjścia – na pustynię. Samotny, spogląda na zawalające się fundamenty miasta, chrześcijaństwa. Nikogo prócz niego tu nie ma, nikt inny wydaje się nie zauważać owej tragedii. Smutek podmiotu lirycznego, połączony jest z wielkim cierpieniem. Świadomość upadku czegoś, co było wielkie, wspaniałe, wypełniające przejęciem serca ludzkie, tego, co inspirowało i natchnęło wielu, spotęgowana jest samym doświadczeniem owego upadku. Nie jest to już jedynie zamglona wizja, jawiąca się jako sen. W promieniach pustynnego słońca zdaje się tym wyraźniej razić w oczy, sprawiać ból. Zarówno psychiczny, jak i fizyczny (strach potrafi przecież zapanować nad ciałem, naigrywając się z komend świadomości).

 

Owa dziwna podróż przestrzenna podmiotu lirycznego powoli zbliża się ku punktowi kulminacyjnemu. Dotykające ‘ja’ liryczne głębokie uczucia – wielkiego płaczu, wielkiego strachu, tak oczywiste są, pomyśleć można, dla człowieka, który uświadomił sobie nagle swą samotność w świecie, niemoc uczynienia czegokolwiek, kroku nawet, a jedynie bezwolnego obserwowania raniących serce zmian, na oczach wręcz upadku wyznawanych wartości.

 

Strofa kończąca wiersz zdaje się być dopełnieniem tego wzruszającego obrazu, owym punktem kulminacyjnym właśnie. „I nigdy w życiu takich łez nie lałem/ Jak wtenczas — gdy mnie spytało w pustyni/ Słońce, szydzący Bóg — czy Rzym widziałem?” Wzruszenie, w takiej skali do tej pory nieznane podmiotowi lirycznemu, nacechowane negatywnie, bo sięgające do najgłębszych tęsknot, emocji, pierwotnych wręcz (strachu, poczucia zagrożenia), dosięga go, dobija. Powoli sączone cierpienie uderza z nagłą siłą, zadaje ostateczny cios. Bóg został przyrównany do słońca, pustynnego w dodatku (które częściej zabija, niż daje życie). Widoczne jest pewne odniesienie do pogaństwa, kiedy to jako bogów czczono elementy przyrody – drzewa, rzeki, ogólnie pojętą ziemię i niebo, ciała niebieskie. W ostatniej strofie przemawiać nie może Bóg katolicki, chrześcijański, skoro szydzi on z podmiotu lirycznego, niejako się z niego naigrywa. Być może opisywana w utworze wizja upadku podstawowych wartości religijnych do tego właśnie ma doprowadzić – śmierci Boga dla ludzi i powrotu do myśli pogańskiej, cofnięcia się niejako w rozwoju. Nic tak naprawdę nie jest bowiem pewne, wszystko jest kruche, ulotne, nietrwałe. Tylko od nas ludzi zależy, co stanie się ze światem, w którym kierunku będzie on zmierzał. Nie od jednostki bynajmniej, ale od większości – konieczne jest zatrzymanie się w biegu i dostrzeżenie tego, co wydaje się umykać nam w codziennej gonitwie. Zastanówmy się czasem nad sobą, własnym życiem, by nie zaprzepaścić tego, co z takim pietyzmem budowaliśmy przez stulecia.

 


[1] Również kulturowy – podążając za tropem biograficznym autora. Słowacki, przebywający na emigracji i mający w pamięci obraz Polski uciemiężonej, walczącej, zapewne nie potrafił (bądź trudno mu było) zaakceptować faktu, iż w wielkich stolicach europejskich bawiono się i żyło normalnie, bez troski o wyższe, można powiedzieć, wartości, jak na przykład walka za Ojczyznę. To, co jego i pozostałych emigrantów-patriotów (czyżby oksymoron? ;-)) bolało i nie pozwalało funkcjonować w zdrowiu psychicznym, tutaj – Rzymie, Francji – jakby nie było istotne. „Wielka Europa” zdawała się ignorować problemy odsunięte od niej na „daleki” wschód.

[2] Rzym jako geograficzny punkt lokalizacji samego Watykanu; Włochy jako kolebka religii rzymskokatolickiej (której sama nazwa przecież zobowiązuje.

[3] Pozwolimy sobie w tym miejscu zignorować uroczego Guliwera.

[4] Symbol opieki, bezpieczeństwa – napływające drogą morską towary gwarantowały rozwój gospodarczy miasta, zapewniały utrzymanie stosunków z, powiem ogólnikowo, resztą świata. Ponadto broniły dostępu od strony morza. Poruszane zresztą przez wiatr żagle przypominać mogły anielskie skrzydła… Zwłaszcza w porannej mgle, która wszystko zdaje się czynić transcendentnym…

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Każdego z nas dopada myśl o nieuchronnym końcu naszego życia. Rafleksja ta budzi się, spowodowana upływem czasu oraz wydarzeniami, które budują nasze życie, a tym samym nas samych... >>

Świetnie napisany reportaż pokazujący co najmniej dziewięć ścieżek wiary i dziewięć historii życia. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS