12-05-2010
AAA |
Ocena: 5  1 głosów
Człowiek, który gapił się na kozy recenzja książki
Film pod tym samym tytułem właśnie wchodzi na ekrany, wywołując niepohamowane salwy śmiechu na widowni. Książka w niczym mu pod tym względem nie ustępuje. A nawet daje coś więcej.

Wydawnictwo W.A.B.
"Jeśli znajdziesz się przy murze z poziomo ułożonych cegieł, nie stój pionowo  - mówił zgromadzonym wokół siebie rekrutom Zielonych Beretów - Kiedy jesteś na drzewie, staraj się wyglądać jak drzewo. Na otwartych przestrzeniach zwiń się i udawaj kamień. Między budynkami wyglądaj jak kawałek rurociągu. Jeśli masz przejść wzdłuż białej ściany, przykryj się prześcieradłem. Trzymaj przed sobą kawałek materiału i wtedy idź. Wyobrażaj sobie czerń. To jest właśnie nicość." Te słowa sprawiły, że zaśmiałam się głośno w tramwaju. Współpasażerowie spojrzeli dziwnie. W tej chwili uznałam, że najbezpieczniej będzie czytać to dzieło w zaciszu własnego domu.

Najkrócej Człowieka, który gapił się na kozy można podsumować chyba w ten sposób: tytuł intryguje, treść bawi, przesłanie niepokoi. O co zatem chodzi?

W 1977 Jim Channon przekonuje Waszyngton do opłacenia badań nad jego nowymi technikami walki, obejmującymi m.in. parapsychologię, telekinezę, niewidzialność (no, raczej pozostawanie niewidocznym, nie mylić z kamuflażem) czy zabijanie wzrokiem. Waszyngton nie tylko nie skierował Channona na badania psychiatryczne, ale zaczął realizować jego pomysł. O ile wpatrywanie się w kozy, torturowanie więźniów piosenkami z „Ulicy Sezamkowej” czy próby przenikania przez ściany mogą wydawać się groteskowe i zabawne, o tyle niektóre skutki planu okazały się tragiczne. Bo nieodpowiedni ludzi na nieodpowiednich stanowiskach mogą zrobić naprawdę wiele złego. Szczególnie jeśli w grę wchodzi ludzkie życie.

Książkapokazuje Amerykę, jakiej raczej nie chce się znać. USA ma być postrzegane jako supermocarstwo, ale nie takie, które wierzy w supermoce. Próby szerzenia demokracji i zaprowadzenia pokoju nie mają mieć nic wspólnego z kozami, a taktyki walki – z New Age’owymi teoriami. Generałowie mają nie próbować przechodzić przez mury i na pewno nie mają tytułować siebie Wojownikami Jedi. Coś jednak pchnęło Amerykę w objęcia tego absurdu. Desperacja? Głupota? Zaślepienie?

Autor bardzo ciekawie przedstawił coś, co równie dobrze nadawałoby się na pierwsza stronę tabloidu. Jon Jonson, amerykański dziennikarz i publicysta, przez ponad 2 lata zbierał materiały do napisania tej książki, nierzadko balansując na cienkiej granicy szaleństwa. Rozmawiał z wojskowymi i naukowcami, ale tez magami i przeróżnymi dziwakami. Może nie wszystko to, co napisał jest możliwe do udowodnienia, może nie wszystko to jest nawet prawdą, ale jakaś część tej opowieści jest, a już to wystarczy, by budzić przerażenie. Dotarł do osób, które często nigdy wcześniej nie mówiły, jak wyglądają siły specjalne widziane „od kuchni”. To naprawdę solidny reportaż, który czyta się jak niezły kryminał: mamy teorie spiskowe i niewyjaśnione morderstwa, a także zaskakujące zwroty akcji i świadomość ujawnienia ciemnej strony amerykańskiej polityki szerzenia demokracji. Ta świadomość sprawia, że każda lekka i absurdalna historyjka zamienia się w przerażającą historię o aferach, przekrętach, śmiertelnych ofiarach.

"No dobrze - powiedział Pete. - Przed tobą stoi grupa rebeliantów. Jesteś sam. Chcesz, żeby zrezygnowali z ataku. Co robisz?
Powiedziałem, że nie wiem.
Pete odparł, że odpowiedź leży w sferze psychiki, chodzi o posłużenie się estetyką wizualną, by zasugerować wrogowi niechęć do ataku.
- Mógłbyś to wyjaśnić bardziej szczegółowo? - spytałem.
- Dobra. Robisz tak. Chwytasz jednego z nich, wykłuwasz mu oczy, dźgasz go w szyję, krew tryska jak z fontanny - naprawdę mówię ci, jak z fontanny - i kierujesz tę krew na jego kumpli. Wymierzasz mu surową karę na oczach jego kolegów.
- Dobra - powiedziałem.
- Albo atakujesz płuca - ciągnął Pete. - Robisz olbrzymią ranę na klatce piersiowej. Wtedy masz przed sobą faceta, który próbuje za wszelką cenę nabrać powietrza i toczy krwawą pianę. Albo przejeżdżasz mu ostrym nożem po twarzy. Albo coś takiego, to jest bardzo sprytne. Wciskasz mu nóż pod obojczyk. Jak ci się uda, można zedrzeć większość tkanki z tej strony szyi. Oddzielasz mu pień mózgu od reszty karku. To nie wymaga wielu ruchów, jeśli chodzi o mechanikę. - Pete przerwał. - Widzisz, tak to jest - tworzę silny wizualny bodziec psychiczny, który zniechęca innych powstańców do walki." Nie brzmi poważnie, prawda? I w trakcie czytania nie bierze się tej książki na poważnie. Zabawne historie o gapieniu się na chomiki czy rozrywaniu chmur wzrokiem wciągają, wywołują uśmiech, chichot, często głośny śmiech. Dopiero po przeczytaniu przychodzi refleksja co do tej groteskowej opowiastki. I nagle nie dziwi, że Amerykanie mają napisane na kubkach „Uwaga, gorące”.

Książka sprzyja takiej refleksji bardziej niż film, dlatego polecam Wam przeczytać Człowieka, który gapił się na kozy. Potem można z czystym sumieniem zanosić się śmiechem w kinowej sali.


Autor: Jon Ronson
Tytuł: Człowiek, który gapił sie na kozy
Tytuł oryginału: The Men Who Stare at Goats
Wydawca: W.A.B.
Data premiery: luty 2010
Kategoria: reportaż, wspomnienia
Liczba stron: 288
Oprawa: twarda
Cena: 39,90

wykop.pl gwar.pl twitter.com blip.pl flaker.pl digg.com facebook.com
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane
Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu.  >>

Wielkimi krokami zbliża się ostatni weekend maja i właśnie w te dni w Warszawie na Rynku Mariensztackim odbędzie się trzecia edycja Warszawskiego Kiermaszu Książek.  >>

Ostatnio jakoś tak często piszemy o miłości w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie mogliśmy więc przejść obojętnie obok dzieła „Królewska nierządnica”. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Na początku miesiąca przyznano Nagrodę DONGA. >>

Znajdą się wśród nas wielbiciele książek, którzy wielbią je totalnie, a zapach tuszu, papieru i kleju stanowi symfonię doznań. Ten aromat został zamknięty w ...perfumach. Drodzy Czytelnicy, oto perfumy o zapachu książki.  >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

"Pomnik Cesarzowej Achai", to lektura, która diablo wciąga. Czytelnik nie jest się w stanie nudzić. Nawet spowolnienia akcji mają tyle smaczków, że z pewnym pośpiechem przewracamy kolejne strony. Mamy tutaj wszystko, za co pokochaliśmy "Achaję". >>

23 maja 2012. Prezentujemy Wam inspirujące cytaty znanych twórców kultury. >>

W dzisiejszym artykule rozgryzamy fenomen tabloidów. Przez część osób tak chętnie czytanych, przez część traktowanych z szyderstwem. Tabloidy budzą emocje i bywa, że czytamy je innym przez ramię. Dlaczego tak się dzieje? Poniżej próbujemy dać odpowiedź. >>

Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »

Zaproś do stacji znajomych
Newsletter
Copyright © 2009-2012 StacjaKultura.plReklama|Kontakt|Mapa serwisu|Polityka prywatności|Zasady korzystania z serwisu|Partnerzy|RSS