Autor: Kamil Mirkowicz
19-03-2010
Wielka Księga Horroru, tom 1 recenzja książki
Jak głosi przysłowie – złe dobrego początki. Dość często przekonuję się, że jest to prawda i po raz kolejny przekonałem się o prawdziwości tego twierdzenia.
Do Wielkiej Księgi Horroru podchodziłem trzy razy, za każdym razem zatrzymując się na pierwszym opowiadaniu. Było tak toporne i nieciekawe, aż chciałem rzucić w kąt książkę i nigdy do niej nie wracać. W końcu jednak zacisnąłem zęby, przeczytałem Lato i w końcu dostałem się do kolejnych, o niebo lepszych opowiadań.
Fabryka Słów dopieściła na początku roku fanów krótkich form literackich. Wydała dwa znakomite tomy Wielkiej księgi opowieści o czarodziejach, dwie Wielkie księgi horroru, a zapowiedziane są kolejne tzw. Mamuty; dwa tomy Wielkiej księgi potworów.
Stephen Jones zgromadził w swojej książce teksty znanych i cenionych autorów, którzy poruszają się w mniej lub bardziej znanych rejonach grozy. Tematyka poruszana przez kolejnych twórców to ujście dla prymitywnych fobii umiejscowionych w naszych czasach. Od strachu przed zakopaniem żywcem, do zniszczonego, sklerykalizowanego świata po zagładzie. Znane tony niepokoju co nam przyniesie przyszłość czy poszukiwanie tajemnic w podziemiach metropolii.
Opowiadanie Ala Sarrantonio to najgorsze opowiadanie w całym tomie. Ma właściwie jedną zaletę – po przeczytaniu Lata wszystko inne jest już lepsze. Nie rozumiem tego wyboru, choć muszę przyznać, że dorobek autora jest imponujący; ponad czterdzieści wydanych książek, zdobywca Bram Stoker Award, finalista World Fantasy Award, British Fantasy Award i wygranie kilku innych konkursów. Cudowne wspomnienia lata zamieniają się w koszmarny, niekończący się upał. Swoją drogą ciekawy temat do czytania, kiedy w Polsce męczeni jesteśmy niekończącą się zimą (całe szczęście, że już jednak się kończy).
Ciekawiej dzieje się dalej, kiedy wraz z panem Coe zostajemy pogrzebani żywcem z telefonem komórkowym. Uboga scenografia, rodzina poza zasięgiem i denerwujący policjanci szybko zaszczepiają nam niepokój i złość. Jak to jest obudzić się pod ziemią?
Nocną zmianę Johna Gordona ciężko czytać bez skojarzeń z opowiadaniem Nocny pociąg z mięsem Cliva Barkera z tomu opowiadań Księga Krwi 1 wydanej przez Phantom Press w 1991 roku. Akcja obydwu tomów dotyczy horroru dziejącego się w zapomnianych stacjach metra wielkiej metropolii. Szybko doświadczamy grozy, jednak pchani ciekawością zmierzamy do podziemia. Ciągnące się kilometrami korytarze pod Londynem kryją straszną prawdę.
Co się może stać na zjeździe fanów horroru? Przykładowo można zdobyć wiedzęo tym, kto byłby najlepszą ofiarą dla mordercy w mieście, oraz jaki może być profil zabójcy. Ciekawe połączenie wąskich uliczek śmierdzących rybami, ze współczesną modą i hobby.
Po trzech bardzo ciekawych opowiadaniach musimy nieco odsapnąć i przebrnąć przez pretendenta do najgorszego opowiadania z tomu Krokusy. Ciekawostką jest, że odpowiedzialne za nie jest kobieta, Elizabeth Hand. Horroru mamy niewiele, więcej romansu i nudy. Czytając opowiadania grozy, wymagamy by opowiadania chociaż miały klimat. Nic z tego. Nuda straszliwa.
Jednak lepiej dzieje później w Czego nienawidzi natura. Jest to fantasmagoryczna wycieczka po opuszczonym mieście, a natępnie ucieczka przed grozą powolnie depczącą nam po piętach. Podobną wędrówkę doświadczymy w następnym opowiadaniu Ostatni krąg. Wycieczka do zniszczonej posiadłości odziedziczonej po ciotce czarownicy przypomina wędrówkę młodych filmowców po nawiedzonym lesie w Blair Witch Project– myślę, że to odpowiednie porównanie. Warto przypomnieć w tym miejscu, że krótkie teksty rządzą się swoimi prawami i nie wszystko musi zostać wyjaśnione. Nowelki grozy zwykle wprowadzają nas w nastrój opowiadając jedynie drobny epizod z większej historii pozostawionej gdzieś w domyśle.
Opowiadanie Amerykańscy zmarli Jaya Lake’a to przygnębiająca wizja świata, w którym znana nam cywilizacja odeszła w przeszłość, pozostawiając po sobie jedynie kolorowe pisma porno. W tym świecie władzę przejął kler, który terroryzuje ludzi. Historia zupełnie nie trzyma w napięciu… Tak samo kolejne opowiadanie (Między zimnym księżycem a ziemią - Peter Atkins), które miało potencjał. Został jednak zmarnowany niepotrzebnym skomplikowaniem i bardzo słabym zakończeniem.
Poprawiło w następnej historyjce –Łkanie pośród ciszy Gene’a Wolfa. Klimatyczne wprowadzenie w mrożącą krew w żyłach historię sierocińca i późniejsze delikatne paranormalne elementy połączone z dość typowym, tanim, kryminałem.
Jestem nieco zawiedziony Błędem scenariusza. Interesująco poprowadzono przez większą część historię młodego pisarza, w której tle przebijały się wspomnienia Cliva Barkera, Hellraisera czy niedawno wydanej w Polsce książki Kinga i Strauba Talizman. Zakończenie jednak bardziej niż zawodzi. Gdyby historyjkę pociągnąć jeszcze trochę – można by świetnie ją zakończyć.
To samo w następnej nowelce Opętany snami pacjent doktor Pridy. Zupełna nuda, która nawet nie wprowadza w żaden klimat. Plusem jednak można nazwać stylizację na Lovecrafta…
Świetne opowiadanie Marka Chadboura Których zostawiamy, to wspomnienia z Wietnamu, którego naturalna wojenna groza przyćmiewa doświadczenia kilku przyjaciół, którzy uczestniczą w niebezpiecznej misji.
Wstęp do kolejnego tekstu, tym razem Moja Joela Lane’a, zapowiada, że po nim autor spotkał się z wieloma obelgami i podobnymi nieprzyjemnościami. Trzeba przyznać, że w podtekście to bardzo mocne opowiadanie, ale fani grozy albo groteski wybaczą nawet… to. Według mnie tekst jest wystarczająco krótki, że nawet ludzie łatwo się bulwersujący mogliby przeczytać go nie żałując za bardzo zmarnowanego czasu. Mnie się opowiadanie podobało – bezczelnie zaskakujące.
Na koniec umieszczono tekst prawdziwej gwiazdy w światku grozy; David J. Schow był jednym z odpowiedzialnych ludzi za sukces Koszmaru z Ulicy Wiązów, Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną III, oraz Crittersy 3 i 4. Jest również autorem scenariusza do filmu Kruk. Tworzył również scenariusze do serialu Masters of Horror. Ostatnie opowiadanie cofa nas do miejsca znanego z początku Mamuta z Horrorami – na cmentarz, do grobów i …
Muszę przyznać, że kolejny Mamut wydany przez Fabrykę Słów skutecznie przekonuje mnie do krótkich form literackich, do których zwykle podchodzę niepewnie i z nieufnością. Jednak jak to zwyle bywa ze zbiorami opowiadań nie zawsze całość trzyma równy poziom. Mimo fatalnego początku, wiele późniejszych tekstów jest znakomitych! Niestety, tom ma też kilka przestojów, jednak w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że Wielka Księga Horroru, vol.1 to kawał dobrej roboty i ze zniecierpliwieniem czekam na tłumaczenia kolejnych Mamutów.
Autor: Zbiorowy
Tytuł: Wielka Księga Horroru, tom 1
Tytuł oryginalny: The Mammoth Book of Best New Horror
Tłumaczenie: Marta Kisiel
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 8 stycznia 2010
Kategoria: horror, fantastyka, groza
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Cena: 31,90 zł
Fabryka Słów dopieściła na początku roku fanów krótkich form literackich. Wydała dwa znakomite tomy Wielkiej księgi opowieści o czarodziejach, dwie Wielkie księgi horroru, a zapowiedziane są kolejne tzw. Mamuty; dwa tomy Wielkiej księgi potworów.
Stephen Jones zgromadził w swojej książce teksty znanych i cenionych autorów, którzy poruszają się w mniej lub bardziej znanych rejonach grozy. Tematyka poruszana przez kolejnych twórców to ujście dla prymitywnych fobii umiejscowionych w naszych czasach. Od strachu przed zakopaniem żywcem, do zniszczonego, sklerykalizowanego świata po zagładzie. Znane tony niepokoju co nam przyniesie przyszłość czy poszukiwanie tajemnic w podziemiach metropolii.
Opowiadanie Ala Sarrantonio to najgorsze opowiadanie w całym tomie. Ma właściwie jedną zaletę – po przeczytaniu Lata wszystko inne jest już lepsze. Nie rozumiem tego wyboru, choć muszę przyznać, że dorobek autora jest imponujący; ponad czterdzieści wydanych książek, zdobywca Bram Stoker Award, finalista World Fantasy Award, British Fantasy Award i wygranie kilku innych konkursów. Cudowne wspomnienia lata zamieniają się w koszmarny, niekończący się upał. Swoją drogą ciekawy temat do czytania, kiedy w Polsce męczeni jesteśmy niekończącą się zimą (całe szczęście, że już jednak się kończy).
Ciekawiej dzieje się dalej, kiedy wraz z panem Coe zostajemy pogrzebani żywcem z telefonem komórkowym. Uboga scenografia, rodzina poza zasięgiem i denerwujący policjanci szybko zaszczepiają nam niepokój i złość. Jak to jest obudzić się pod ziemią?
Nocną zmianę Johna Gordona ciężko czytać bez skojarzeń z opowiadaniem Nocny pociąg z mięsem Cliva Barkera z tomu opowiadań Księga Krwi 1 wydanej przez Phantom Press w 1991 roku. Akcja obydwu tomów dotyczy horroru dziejącego się w zapomnianych stacjach metra wielkiej metropolii. Szybko doświadczamy grozy, jednak pchani ciekawością zmierzamy do podziemia. Ciągnące się kilometrami korytarze pod Londynem kryją straszną prawdę.
Co się może stać na zjeździe fanów horroru? Przykładowo można zdobyć wiedzęo tym, kto byłby najlepszą ofiarą dla mordercy w mieście, oraz jaki może być profil zabójcy. Ciekawe połączenie wąskich uliczek śmierdzących rybami, ze współczesną modą i hobby.
Po trzech bardzo ciekawych opowiadaniach musimy nieco odsapnąć i przebrnąć przez pretendenta do najgorszego opowiadania z tomu Krokusy. Ciekawostką jest, że odpowiedzialne za nie jest kobieta, Elizabeth Hand. Horroru mamy niewiele, więcej romansu i nudy. Czytając opowiadania grozy, wymagamy by opowiadania chociaż miały klimat. Nic z tego. Nuda straszliwa.
Jednak lepiej dzieje później w Czego nienawidzi natura. Jest to fantasmagoryczna wycieczka po opuszczonym mieście, a natępnie ucieczka przed grozą powolnie depczącą nam po piętach. Podobną wędrówkę doświadczymy w następnym opowiadaniu Ostatni krąg. Wycieczka do zniszczonej posiadłości odziedziczonej po ciotce czarownicy przypomina wędrówkę młodych filmowców po nawiedzonym lesie w Blair Witch Project– myślę, że to odpowiednie porównanie. Warto przypomnieć w tym miejscu, że krótkie teksty rządzą się swoimi prawami i nie wszystko musi zostać wyjaśnione. Nowelki grozy zwykle wprowadzają nas w nastrój opowiadając jedynie drobny epizod z większej historii pozostawionej gdzieś w domyśle.
Opowiadanie Amerykańscy zmarli Jaya Lake’a to przygnębiająca wizja świata, w którym znana nam cywilizacja odeszła w przeszłość, pozostawiając po sobie jedynie kolorowe pisma porno. W tym świecie władzę przejął kler, który terroryzuje ludzi. Historia zupełnie nie trzyma w napięciu… Tak samo kolejne opowiadanie (Między zimnym księżycem a ziemią - Peter Atkins), które miało potencjał. Został jednak zmarnowany niepotrzebnym skomplikowaniem i bardzo słabym zakończeniem.
Poprawiło w następnej historyjce –Łkanie pośród ciszy Gene’a Wolfa. Klimatyczne wprowadzenie w mrożącą krew w żyłach historię sierocińca i późniejsze delikatne paranormalne elementy połączone z dość typowym, tanim, kryminałem.
Jestem nieco zawiedziony Błędem scenariusza. Interesująco poprowadzono przez większą część historię młodego pisarza, w której tle przebijały się wspomnienia Cliva Barkera, Hellraisera czy niedawno wydanej w Polsce książki Kinga i Strauba Talizman. Zakończenie jednak bardziej niż zawodzi. Gdyby historyjkę pociągnąć jeszcze trochę – można by świetnie ją zakończyć.
To samo w następnej nowelce Opętany snami pacjent doktor Pridy. Zupełna nuda, która nawet nie wprowadza w żaden klimat. Plusem jednak można nazwać stylizację na Lovecrafta…
Świetne opowiadanie Marka Chadboura Których zostawiamy, to wspomnienia z Wietnamu, którego naturalna wojenna groza przyćmiewa doświadczenia kilku przyjaciół, którzy uczestniczą w niebezpiecznej misji.
Wstęp do kolejnego tekstu, tym razem Moja Joela Lane’a, zapowiada, że po nim autor spotkał się z wieloma obelgami i podobnymi nieprzyjemnościami. Trzeba przyznać, że w podtekście to bardzo mocne opowiadanie, ale fani grozy albo groteski wybaczą nawet… to. Według mnie tekst jest wystarczająco krótki, że nawet ludzie łatwo się bulwersujący mogliby przeczytać go nie żałując za bardzo zmarnowanego czasu. Mnie się opowiadanie podobało – bezczelnie zaskakujące.
Na koniec umieszczono tekst prawdziwej gwiazdy w światku grozy; David J. Schow był jednym z odpowiedzialnych ludzi za sukces Koszmaru z Ulicy Wiązów, Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną III, oraz Crittersy 3 i 4. Jest również autorem scenariusza do filmu Kruk. Tworzył również scenariusze do serialu Masters of Horror. Ostatnie opowiadanie cofa nas do miejsca znanego z początku Mamuta z Horrorami – na cmentarz, do grobów i …
Muszę przyznać, że kolejny Mamut wydany przez Fabrykę Słów skutecznie przekonuje mnie do krótkich form literackich, do których zwykle podchodzę niepewnie i z nieufnością. Jednak jak to zwyle bywa ze zbiorami opowiadań nie zawsze całość trzyma równy poziom. Mimo fatalnego początku, wiele późniejszych tekstów jest znakomitych! Niestety, tom ma też kilka przestojów, jednak w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że Wielka Księga Horroru, vol.1 to kawał dobrej roboty i ze zniecierpliwieniem czekam na tłumaczenia kolejnych Mamutów.
Autor: Zbiorowy
Tytuł: Wielka Księga Horroru, tom 1
Tytuł oryginalny: The Mammoth Book of Best New Horror
Tłumaczenie: Marta Kisiel
Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 8 stycznia 2010
Kategoria: horror, fantastyka, groza
Liczba stron: 400
Oprawa: miękka
Cena: 31,90 zł
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu. >>

Wielkimi krokami zbliża się ostatni weekend maja i właśnie w te dni w Warszawie na Rynku Mariensztackim odbędzie się trzecia edycja Warszawskiego Kiermaszu Książek. >>

Ostatnio jakoś tak często piszemy o miłości w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie mogliśmy więc przejść obojętnie obok dzieła „Królewska nierządnica”. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Znajdą się wśród nas wielbiciele książek, którzy wielbią je totalnie, a zapach tuszu, papieru i kleju stanowi symfonię doznań. Ten aromat został zamknięty w ...perfumach. Drodzy Czytelnicy, oto perfumy o zapachu książki. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

"Pomnik Cesarzowej Achai", to lektura, która diablo wciąga. Czytelnik nie jest się w stanie nudzić. Nawet spowolnienia akcji mają tyle smaczków, że z pewnym pośpiechem przewracamy kolejne strony. Mamy tutaj wszystko, za co pokochaliśmy "Achaję". >>

W dzisiejszym artykule rozgryzamy fenomen tabloidów. Przez część osób tak chętnie czytanych, przez część traktowanych z szyderstwem. Tabloidy budzą emocje i bywa, że czytamy je innym przez ramię. Dlaczego tak się dzieje? Poniżej próbujemy dać odpowiedź. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























