Autor: Kamil Mirkowicz
09-03-2010
Pierworodny recenzja książki
Mamy całkiem sprawnie poprowadzoną, nieco schematyczną, a przez to przewidywalną historię z porządną, ale nie odkrywczą galerią bohaterów. „Pierworodnego” czyta się szybko i miło, choć nie jest to książka, o której będzie się długo dyskutowało z kolegami.
Recenzję zacznę od narzekania. Narzekania starego fana DragonLanca’a, który nigdy nie jest zadowolony z tego, co czytelnikom proponuje wydawca polskich tłumaczeń settingu Smoczej Lancy. Wydaje mi się, że od dawna do rąk wciskane są nam tytuły byle jak dobrane, a posiadające jedynie znaczek smoka. Serie są nie dokańczane, a do tego często po prostu nieciekawe. Interesująca była próba wskrzeszenia świata w cyklu o Wojnie Dusz, choć czegoś w tym zabrakło. Pozwolę sobie jednak wskazać kilka tytułów, którymi wydawca mógłby się zainteresować.
Lubimy czytać o postaciach, które znamy i lubimy. Ciekawy był start Cyklu Spotkań. Przeczytaliśmy z niego do tej pory dwie pozycje, a pozostało jeszcze cztery… Cykl „Preludes” też zapowiada się wyśmienicie. Obie serie opowiadają o młodości Bohaterów Lancy. To są historie, które nas najbardziej interesują. Na zachodzie pojawiła się nowa trylogia „Lost Chronicles”. Historie dziejące się równolegle do Kronik Smoczej Lancy, w której pojawiają się Tanis, Kitiara, Sturm czy Lord Soth.
Koniec narzekań. W rękach mam kolejny start. Tym razem opowiadający o rozbiciu jedności elfów w królestwie Silvanesti, po którym powstało odległe królestwo Qualinesti. Historia elfich braci bliźniaków (wojownika i kapłana), których miłość przerodziła się w konflikt i wojnę. Co tu dużo opowiadać, szybko czytelnik się domyśli, że za całym cierpieniem kryją się wielkie emocje, takie jak miłość do kobiety. Zdradzone serce. Zniszczona duma. Do tego dochodzą niepokoje na granicach Silvanesti i intrygi pałacowe.
Po ucieczce z kraju, Kith-Kanan trafia do nieznanej krainy, gdzie spotyka dzikie elfy Kagonesti. Tam zaczyna układać sobie życie, gdzie powoli miłosne rany się zabliźniają. Jak świat stary i wielki wiadomo – uczucie jest najlepszym lekarstwem na utraconą miłość. Oczywiście stare sprawy są niezałatwione i niedługo dadzą o sobie przypomnieć. Książe będzie musiał powrócić do kraju.
Historia mimo że brzmi dramatycznie i dynamicznie, to jest to jedna ze spokojniejszych książek spod szyldu DragonLance. Nie uświadczymy tutaj dynamicznej akcji czy zaskakujących zwrotów akcji jak w „Legendzie o Humie” Richarda A. Knaaka. Śmiem twierdzić, że fabuła jest zaskakująco… przewidywalna. Bohaterowie też nie tworzą wspólnie ciekawej kompozycji (jak bohaterowie Kronik Smoczej Wojny), a pojedynczo prezentują się mało oryginalnie. Zwłaszcza elfka Kagonesti przypominająca Na′vi Neytiri z filmu „Avatar”. Jest to ciekawe, dobrze się czyta, ale brakuje czegoś, co by pozwoliło zapamiętać bohaterów. Miałem też dziwny problem z rozróżnieniem księcia Sithasa od jego ojca Sithela w momentach, kiedy nie tytułowano postaci. Całe szczęście, że mimo wtórności postaci, autorzy postanowili je rozbudować o emocje, przez co nie dostajemy tylko papki fantasy.
Piórom Thomsona i Cook nie można nic zarzucić. Są autorami dobrych, uznanych książek ze świata DragonLance, tak i tę czyta się również bardzo dobrze. Jadąc autobusem, stojąc w kolejce, leżąc w łóżku nie ma się poczucia zmarnowanego czasu. Autorzy nie silą się na bajdurzenie bez sensu i wciskanie mnóstwa opisów bądź niepotrzebnych elementów. W myśl cytowanych przez Kinga w „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” ekspertów od pisania – im mniej, tym lepiej. Troszkę mam zastrzeżeń co do tłumaczenia i nie wiem czy to kwestia tekstu oryginalnego i nieprzetłumaczalnych logicznie zdań, czy jakiejś innej siły sprawczej, ale w kilku momentach zacząłem się zastanawiać nad ciekawostkami stylistycznymi typu „jego obowiązek jest jego obowiązkiem”.
Mamy całkiem sprawnie poprowadzoną, nieco schematyczną, a przez to przewidywalną historię z porządną, ale nie odkrywczą galerią bohaterów. „Pierworodnego” czyta się szybko i miło, choć nie jest to książka, o której będzie się długo dyskutowało z kolegami. Tylko kolejna książka fantasy dla eRPeGowców.
Nie wiem, czy książkę mogę polecić czytelnikom, którzy nie znają DragonLance. Wydaje mi się, że stracą przyjemność z doszukiwania się nawiązań do wcześniej wydanych u nas książek z tej serii. Mogą za to być zainteresowani historią miłosną i dworskimi motywami. Fani natomiast powinni zaopatrzyć się w kolejną smoczą lekturę i cieszyć się fajnie spędzonym nad nią czasem.
Pierwszy raz pozwolę sobie na ocenę książki - "kilka cyferek mówiących o moim zadowoleniu".
Ocena: 3+/6
Autorzy: Paul B. Thompson, Tonya C. Cook
Tytuł: Pierworodny
Tytuł oryginalny: Firstborn
Data wydania: 26 stycznia 2010
Wydawca: Zysk i S-ka
Kategoria: fantastyka
Cykl: Dragonlance – Kroniki Elfich Narodów
Oprawa: miękka
Ilość stron: 440
Cena: 35,00
Lubimy czytać o postaciach, które znamy i lubimy. Ciekawy był start Cyklu Spotkań. Przeczytaliśmy z niego do tej pory dwie pozycje, a pozostało jeszcze cztery… Cykl „Preludes” też zapowiada się wyśmienicie. Obie serie opowiadają o młodości Bohaterów Lancy. To są historie, które nas najbardziej interesują. Na zachodzie pojawiła się nowa trylogia „Lost Chronicles”. Historie dziejące się równolegle do Kronik Smoczej Lancy, w której pojawiają się Tanis, Kitiara, Sturm czy Lord Soth.
Koniec narzekań. W rękach mam kolejny start. Tym razem opowiadający o rozbiciu jedności elfów w królestwie Silvanesti, po którym powstało odległe królestwo Qualinesti. Historia elfich braci bliźniaków (wojownika i kapłana), których miłość przerodziła się w konflikt i wojnę. Co tu dużo opowiadać, szybko czytelnik się domyśli, że za całym cierpieniem kryją się wielkie emocje, takie jak miłość do kobiety. Zdradzone serce. Zniszczona duma. Do tego dochodzą niepokoje na granicach Silvanesti i intrygi pałacowe.
Po ucieczce z kraju, Kith-Kanan trafia do nieznanej krainy, gdzie spotyka dzikie elfy Kagonesti. Tam zaczyna układać sobie życie, gdzie powoli miłosne rany się zabliźniają. Jak świat stary i wielki wiadomo – uczucie jest najlepszym lekarstwem na utraconą miłość. Oczywiście stare sprawy są niezałatwione i niedługo dadzą o sobie przypomnieć. Książe będzie musiał powrócić do kraju.
Historia mimo że brzmi dramatycznie i dynamicznie, to jest to jedna ze spokojniejszych książek spod szyldu DragonLance. Nie uświadczymy tutaj dynamicznej akcji czy zaskakujących zwrotów akcji jak w „Legendzie o Humie” Richarda A. Knaaka. Śmiem twierdzić, że fabuła jest zaskakująco… przewidywalna. Bohaterowie też nie tworzą wspólnie ciekawej kompozycji (jak bohaterowie Kronik Smoczej Wojny), a pojedynczo prezentują się mało oryginalnie. Zwłaszcza elfka Kagonesti przypominająca Na′vi Neytiri z filmu „Avatar”. Jest to ciekawe, dobrze się czyta, ale brakuje czegoś, co by pozwoliło zapamiętać bohaterów. Miałem też dziwny problem z rozróżnieniem księcia Sithasa od jego ojca Sithela w momentach, kiedy nie tytułowano postaci. Całe szczęście, że mimo wtórności postaci, autorzy postanowili je rozbudować o emocje, przez co nie dostajemy tylko papki fantasy.
Piórom Thomsona i Cook nie można nic zarzucić. Są autorami dobrych, uznanych książek ze świata DragonLance, tak i tę czyta się również bardzo dobrze. Jadąc autobusem, stojąc w kolejce, leżąc w łóżku nie ma się poczucia zmarnowanego czasu. Autorzy nie silą się na bajdurzenie bez sensu i wciskanie mnóstwa opisów bądź niepotrzebnych elementów. W myśl cytowanych przez Kinga w „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” ekspertów od pisania – im mniej, tym lepiej. Troszkę mam zastrzeżeń co do tłumaczenia i nie wiem czy to kwestia tekstu oryginalnego i nieprzetłumaczalnych logicznie zdań, czy jakiejś innej siły sprawczej, ale w kilku momentach zacząłem się zastanawiać nad ciekawostkami stylistycznymi typu „jego obowiązek jest jego obowiązkiem”.
Mamy całkiem sprawnie poprowadzoną, nieco schematyczną, a przez to przewidywalną historię z porządną, ale nie odkrywczą galerią bohaterów. „Pierworodnego” czyta się szybko i miło, choć nie jest to książka, o której będzie się długo dyskutowało z kolegami. Tylko kolejna książka fantasy dla eRPeGowców.
Nie wiem, czy książkę mogę polecić czytelnikom, którzy nie znają DragonLance. Wydaje mi się, że stracą przyjemność z doszukiwania się nawiązań do wcześniej wydanych u nas książek z tej serii. Mogą za to być zainteresowani historią miłosną i dworskimi motywami. Fani natomiast powinni zaopatrzyć się w kolejną smoczą lekturę i cieszyć się fajnie spędzonym nad nią czasem.
Pierwszy raz pozwolę sobie na ocenę książki - "kilka cyferek mówiących o moim zadowoleniu".
Ocena: 3+/6
Autorzy: Paul B. Thompson, Tonya C. Cook
Tytuł: Pierworodny
Tytuł oryginalny: Firstborn
Data wydania: 26 stycznia 2010
Wydawca: Zysk i S-ka
Kategoria: fantastyka
Cykl: Dragonlance – Kroniki Elfich Narodów
Oprawa: miękka
Ilość stron: 440
Cena: 35,00
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu. >>

Wielkimi krokami zbliża się ostatni weekend maja i właśnie w te dni w Warszawie na Rynku Mariensztackim odbędzie się trzecia edycja Warszawskiego Kiermaszu Książek. >>

Ostatnio jakoś tak często piszemy o miłości w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie mogliśmy więc przejść obojętnie obok dzieła „Królewska nierządnica”. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Znajdą się wśród nas wielbiciele książek, którzy wielbią je totalnie, a zapach tuszu, papieru i kleju stanowi symfonię doznań. Ten aromat został zamknięty w ...perfumach. Drodzy Czytelnicy, oto perfumy o zapachu książki. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

"Pomnik Cesarzowej Achai", to lektura, która diablo wciąga. Czytelnik nie jest się w stanie nudzić. Nawet spowolnienia akcji mają tyle smaczków, że z pewnym pośpiechem przewracamy kolejne strony. Mamy tutaj wszystko, za co pokochaliśmy "Achaję". >>

W dzisiejszym artykule rozgryzamy fenomen tabloidów. Przez część osób tak chętnie czytanych, przez część traktowanych z szyderstwem. Tabloidy budzą emocje i bywa, że czytamy je innym przez ramię. Dlaczego tak się dzieje? Poniżej próbujemy dać odpowiedź. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























