Autor: Marcin Dobrowolski
19 Lutego 2010, aktualizacja 2010-03-14 19:07:11
Zbieracz Burz recenzja książki
Aż trzy lata trzeba było czekać na kontynuację "Siewcy Wiatru", w końcu się doczekaliśmy!
Maja Lidia Kossakowska jest postacią polskiej sceny publicystycznej, której nie trzeba przedstawiać. Autorka licznych opowiadań i książek, laureatka wielu nagród literackich, takich jak „Śląfka” dla twórcy roku.
Prawie trzy lata trzeba było czekać na kontynuację "Siewcy Wiatru". Powieść po "Żarnach Niebios" jest drugą z kolei książką z cyklu "Zastępy Anielskie". "Zbieracz Burz" jest trzecim tomem, a zarazem kontynuacją "Siewcy Wiatru", książką, na którą czekałem od dość długiego już czasu.
Cykl Anielski opisuje zawiłe życie aniołów, demonów, jak również całej masy istot zamieszkujących ogromne powierzchnie Uniwersum, w tym ludzi. Świat podzielony jest na Niebo, które ma siedem kręgów, piekło, zwane inaczej Głębią. Kolejną sferą jest Limbo, czyli ziemia niczyja, na której mieszkają razem demony i aniołowie. Ziemia jest swego rodzaju azylem dla stworów nadprzyrodzonych oraz domem ludzi. Świat stworzony przez wyobraźnię Kossakowskiej zamykają Strefy Poza Czasem.
Cykl powieści pocztkowo może wydać się skomplikowany przez dużą ilość bohaterów oraz podziały światów i zamieszkujących je istot, ale zapewniam, że po paru stronach można łatwo się przyzwyczaić i wpaść w wir wydarzeń, jak również z łatwością przyswajać imiona, nazwy, informacje, zawiłe wątki polityczne, które napływają do nas wraz z postępem czytania.
Głównym wątkiem tomu drugiego jest walka z Siewcą Wiatru, Antykreatorem. Jest to część istnienia „Pana”, którą on od siebie odrzucił. Z samą nicością.
Akcja Zbieracza Burz rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie po bitwie z Antykreatorem. Główny bohater Daimon Frey, Abbadon, Burzyciel Światów, Tańczący na Zgliszczach czy po prostu Anioł Zagłady, stwierdził, że zrobi sobie wakacje. W końcu i tak nie ma nic do roboty, gdyż odkąd Pan odszedł z Białego Tronu, nikt nie wydaje mu rozkazów. Nie wiadomo dokąd odszedł Bóg i czy kiedyklowiek wróci. Władzę dalej sprawuje Gabriel, utrzymując tajemnicę o zniknięciu Stworzyciela. Rany, które Daimon odniósł w starciu z Siewcą nadal mu doskwierają, pomimo tego, że już dawno się zabliźniły. Z braku adrenaliny, nasz bohater bierze udział w nielegalnych walkach za pieniądze, gdzieś w dzielnicy Stref Poza Czasem. "Zbieracz burz" rozpoczyna jedną z takich walk. Pod koniec potyczki z Lokim, jednym ze starych nordyckich Bogów, po zadaniu ostatecznego ciosu, rany Daimona otworzyły się i wybuchła z niego Jasność. Nieobecny od tysięcy lat Stwórca, przemówił do swojego sługi, Niszczyciela Światów.
Przez jakiś czas Frey dochodził do siebie , próbując po raz wtóry odczytać rozkaz Pana, w nadziei, że zrobił gdzieś błąd w interpretacji, lecz go nie znalazł. Ten blask, który o mało go nie zabił, rozrywająca jasność, rozkazała mu wziąć Gwiazdę Zagłady, miecz Niszczyciela Światów i zniszczyć ziemię, Ukochaną planetę Stwórcy. Czy to możliwe, aby Bóg tego pragnął?
Kiedy już dostałem książkę w swoje ręce i przystąpiłem do czytania, zdumiała mnie prędkość, z jaką się w nią wgłębiam . Powieść jest napisana przyjemnym, lekkim językiem i dosłownie się przez nią płynie, następuje kompletna immersja w Uniwersum, w świat Zbieracza Burz. Ten świat przepełniony jest magią i walką, występuje połączenie nowoczesnej broni z zaklęciami wspomagającymi rodem z "Mrocznej Wieży" Stephena Kinga. Co charakterystyczne dla Kossakowskiej, pojawia się mnóstwo odniesień do wielu kultur znanych z Ziemi.
Fabuła, jest dużo mniej skomplikowana niż w "Siewcy Wiatru", jest dość przewidywalna, nużąca i przyjemna na przemian. Występuje w niej dużo mniej bohaterów, nie ma prztłaczającej ilości informacji ani wielowątkowości. Uraziła mnie też ilość przekleństw i sposób, w jaki zostały użyte. Przekleństwa nie przeszkadzają w odbiorze książki, jednak powinny być używane ze smakiem i klasą, tak jak w u Grzędowicza w powieści "Pan Lodowego Ogrodu". Pisarce nie zawsze się udaje trafnie zastosować "blizgi", choć parę razy mnie rozśmieszyłu. Mam wrażenie, że autorka nie używa ich na co dzień i troszkę było to naciągane.
W odbiorze dzieła przeszkadzają również nieliczne dłużyzny; najbardziej w pamięci utkwił mi opis historii 8 kotów Hariela, anioła najniższej kasty, który zajął, bagatela, cztery strony. Nie pomagał fakt, że właśnie wtedy czekałem na rozwój akcji. Mogła to być celowa retardacja tekstu, natomiast mi osobiście to nie pasuje.
W "Zbieraczu Burz" wątki polityczne, dla niektórych tak bardzo uciążliwe, właściwie znikają. Dla większości pewnie to dobra wiadomość, natomiast dla mnie powieść ubożeje.
Dla wszystkich wielbicieli zakończeń, w których nic się nie wyjaśnia, mam dobrą wiadomość...
Uważam, że jest to książka, przy której można odpłynąć. Nie wszystkim, tak jak mi, przeszkadza prosta fabuła, nie wszystkim przeszkadza brak zawiłości. Pomimo moich uwag, polecam tę książkę, jest to zdecydowanie dobra dawka fantastyki. Nie jest tak dobra, jak poprzednie książki Kossakowskiej, natomiast nie jest też fatalną pozycją publicystyczną. Myślę, że fani cyklu, jak również świeży czytelnicy, będą zadowoleni. Autorka włożyła mnóstwo energii i pracy w napisanie tej książki, widać to gołym okiem. Detaliczność opisanego świata jest godna podziwu. Nawet imiona Aniołów, starych Bogów, Demonów i postaci przewijających się w książce zgadzają się z mitologicznym odpowiednikiem. Jestem pełen podziwu i szacunku. Pozostaje nam czekać na tom drugi.
Polecam wszystkim tę książkę, jest warta zatracenia się w nią.
Autor: Maja Lidia Kossakowski
Tytuł: Zbieracz Burz
Cykl: Zastępy Anielskie
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria Wydawnicza: Bestsellery Polskiej Fantastyki
Data Premiery: 19-02-2010
Kategoria: Fantastyka
Liczba Stron: 352
Oprawa: Miękka; Cena: 29.99
Oprawa: Twarda; Cena: 39.99
Prawie trzy lata trzeba było czekać na kontynuację "Siewcy Wiatru". Powieść po "Żarnach Niebios" jest drugą z kolei książką z cyklu "Zastępy Anielskie". "Zbieracz Burz" jest trzecim tomem, a zarazem kontynuacją "Siewcy Wiatru", książką, na którą czekałem od dość długiego już czasu.
Cykl Anielski opisuje zawiłe życie aniołów, demonów, jak również całej masy istot zamieszkujących ogromne powierzchnie Uniwersum, w tym ludzi. Świat podzielony jest na Niebo, które ma siedem kręgów, piekło, zwane inaczej Głębią. Kolejną sferą jest Limbo, czyli ziemia niczyja, na której mieszkają razem demony i aniołowie. Ziemia jest swego rodzaju azylem dla stworów nadprzyrodzonych oraz domem ludzi. Świat stworzony przez wyobraźnię Kossakowskiej zamykają Strefy Poza Czasem.
Cykl powieści pocztkowo może wydać się skomplikowany przez dużą ilość bohaterów oraz podziały światów i zamieszkujących je istot, ale zapewniam, że po paru stronach można łatwo się przyzwyczaić i wpaść w wir wydarzeń, jak również z łatwością przyswajać imiona, nazwy, informacje, zawiłe wątki polityczne, które napływają do nas wraz z postępem czytania.
Głównym wątkiem tomu drugiego jest walka z Siewcą Wiatru, Antykreatorem. Jest to część istnienia „Pana”, którą on od siebie odrzucił. Z samą nicością.
Akcja Zbieracza Burz rozgrywa się w bliżej nieokreślonym czasie po bitwie z Antykreatorem. Główny bohater Daimon Frey, Abbadon, Burzyciel Światów, Tańczący na Zgliszczach czy po prostu Anioł Zagłady, stwierdził, że zrobi sobie wakacje. W końcu i tak nie ma nic do roboty, gdyż odkąd Pan odszedł z Białego Tronu, nikt nie wydaje mu rozkazów. Nie wiadomo dokąd odszedł Bóg i czy kiedyklowiek wróci. Władzę dalej sprawuje Gabriel, utrzymując tajemnicę o zniknięciu Stworzyciela. Rany, które Daimon odniósł w starciu z Siewcą nadal mu doskwierają, pomimo tego, że już dawno się zabliźniły. Z braku adrenaliny, nasz bohater bierze udział w nielegalnych walkach za pieniądze, gdzieś w dzielnicy Stref Poza Czasem. "Zbieracz burz" rozpoczyna jedną z takich walk. Pod koniec potyczki z Lokim, jednym ze starych nordyckich Bogów, po zadaniu ostatecznego ciosu, rany Daimona otworzyły się i wybuchła z niego Jasność. Nieobecny od tysięcy lat Stwórca, przemówił do swojego sługi, Niszczyciela Światów.
Przez jakiś czas Frey dochodził do siebie , próbując po raz wtóry odczytać rozkaz Pana, w nadziei, że zrobił gdzieś błąd w interpretacji, lecz go nie znalazł. Ten blask, który o mało go nie zabił, rozrywająca jasność, rozkazała mu wziąć Gwiazdę Zagłady, miecz Niszczyciela Światów i zniszczyć ziemię, Ukochaną planetę Stwórcy. Czy to możliwe, aby Bóg tego pragnął?
Kiedy już dostałem książkę w swoje ręce i przystąpiłem do czytania, zdumiała mnie prędkość, z jaką się w nią wgłębiam . Powieść jest napisana przyjemnym, lekkim językiem i dosłownie się przez nią płynie, następuje kompletna immersja w Uniwersum, w świat Zbieracza Burz. Ten świat przepełniony jest magią i walką, występuje połączenie nowoczesnej broni z zaklęciami wspomagającymi rodem z "Mrocznej Wieży" Stephena Kinga. Co charakterystyczne dla Kossakowskiej, pojawia się mnóstwo odniesień do wielu kultur znanych z Ziemi.
Fabuła, jest dużo mniej skomplikowana niż w "Siewcy Wiatru", jest dość przewidywalna, nużąca i przyjemna na przemian. Występuje w niej dużo mniej bohaterów, nie ma prztłaczającej ilości informacji ani wielowątkowości. Uraziła mnie też ilość przekleństw i sposób, w jaki zostały użyte. Przekleństwa nie przeszkadzają w odbiorze książki, jednak powinny być używane ze smakiem i klasą, tak jak w u Grzędowicza w powieści "Pan Lodowego Ogrodu". Pisarce nie zawsze się udaje trafnie zastosować "blizgi", choć parę razy mnie rozśmieszyłu. Mam wrażenie, że autorka nie używa ich na co dzień i troszkę było to naciągane.
W odbiorze dzieła przeszkadzają również nieliczne dłużyzny; najbardziej w pamięci utkwił mi opis historii 8 kotów Hariela, anioła najniższej kasty, który zajął, bagatela, cztery strony. Nie pomagał fakt, że właśnie wtedy czekałem na rozwój akcji. Mogła to być celowa retardacja tekstu, natomiast mi osobiście to nie pasuje.
W "Zbieraczu Burz" wątki polityczne, dla niektórych tak bardzo uciążliwe, właściwie znikają. Dla większości pewnie to dobra wiadomość, natomiast dla mnie powieść ubożeje.
Dla wszystkich wielbicieli zakończeń, w których nic się nie wyjaśnia, mam dobrą wiadomość...
Uważam, że jest to książka, przy której można odpłynąć. Nie wszystkim, tak jak mi, przeszkadza prosta fabuła, nie wszystkim przeszkadza brak zawiłości. Pomimo moich uwag, polecam tę książkę, jest to zdecydowanie dobra dawka fantastyki. Nie jest tak dobra, jak poprzednie książki Kossakowskiej, natomiast nie jest też fatalną pozycją publicystyczną. Myślę, że fani cyklu, jak również świeży czytelnicy, będą zadowoleni. Autorka włożyła mnóstwo energii i pracy w napisanie tej książki, widać to gołym okiem. Detaliczność opisanego świata jest godna podziwu. Nawet imiona Aniołów, starych Bogów, Demonów i postaci przewijających się w książce zgadzają się z mitologicznym odpowiednikiem. Jestem pełen podziwu i szacunku. Pozostaje nam czekać na tom drugi.
Polecam wszystkim tę książkę, jest warta zatracenia się w nią.
Autor: Maja Lidia Kossakowski
Tytuł: Zbieracz Burz
Cykl: Zastępy Anielskie
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Seria Wydawnicza: Bestsellery Polskiej Fantastyki
Data Premiery: 19-02-2010
Kategoria: Fantastyka
Liczba Stron: 352
Oprawa: Miękka; Cena: 29.99
Oprawa: Twarda; Cena: 39.99
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane

Kilka dni temu wspominaliśmy, że Andrzej Sapkowski pracuje nad kolejną książką osadzoną w realiach Wiedźmina. Nie było wtedy żadnych szczegółów na ten temat, ale teraz zdradził je Mirosław Kowalski. >>

Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki od lat jest organizatorem najpopularniejszego na Mazowszu konkursu recytatorskiego dla dzieci i młodzieży – Warszawska Syrenka. >>

Do sprzedaży trafia właśnie trzeci tom Monster High serii dla młodzieży. “O wilku mowa…” Lisi Harrison wydało wydawnictwo Bukowy Las. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























