Autor: S. W.
05-02-2010
Godzina Czarownic tom 2 recenzja książki
„I słowo stało się ciałem”
(J 1,14 )
Dążenie do tego, aby to co niematerialne stało się materialnym, zdaje się być jednym z ważniejszych wątków historii Czarownic z rodu Mayfair.
Tom 2 „Godziny czarownic” jest rozwinięciem wydarzeń z tomu pierwszego*. Postacią, wokół której rozgrywają się wydarzenia jest Rowan. Przeszłość czarownic nie odgrywa już tak wielkiego znaczenia, gdyż zaczyna liczyć się przyszłość. A co jest przyszłością Rowan Mayfair? Kobieta żegna się ze starym życiem i wyrusza do Nowego Orleanu, w zakazaną podróż. Pragnie po raz ostatni ujrzeć swoją matkę. Jej ukochany Michael, popychany tym samym wiatrem losu, również odnajdzie się w mieście swojego dzieciństwa. Statek życia Rowan i Michaela płyną ku sobie tak doskonale, jakby ktoś to zaplanował.W Nowym Orleanie Rowan dziedziczy legat, a wraz z nim wspaniały dom na ulicy Pierwszej i ogromny, gromadzony przez wieki majątek Mayfairów. „Dziedziczy” także Lashera, który przybędzie do niej, jak tylko założy na siebie szmaragdowy naszyjnik. Jednak tajemniczego ducha nikt nie widział od śmierci matki Rowan, Deirdre. Czyżby zniknął na dobre? Najważniejszą sprawą dla Rowan jest „zapuszczenie korzeni” w Nowym Orleanie. Odnalezienie swojej tożsamości i posiadanie prawdziwej rodziny. Zaczyna od odnowienia wspaniałego dziedzictwa, domu, do którego zamierza się wprowadzić, a z którego ją wyrwano. Z domem na ulicy Pierwszej związane są tajemnice, które przerażają Rowan: wstrętne sekrety poddasza, które ujawnia jej stara ciotka, pokoje, w których każda ciemna plama w przeszłości mogła być plamą krwi. Lecz co najważniejsze, dziewczyna poznaje historię swojego rodu, wolną od niedomówień, ale i pełną okropieństwa.
W powieści makabryczne dzieje rodziny dziedziczki Mayfair przeplatają się z opisami domu, któremu przywracana jest świetność sprzed lat. Co jest wspaniałe w tym dziele, autorka wpuszcza nas do środka domu i pozwala patrzeć na to, jak wspaniałe freski w pomieszczeniach odzyskują blask, pokoje są remontowane, a zaśniedziałe srebra zaczynają błyszczeć. Przypomina to odczynianie złego – światło wpuszczone do domu przegania straszną przeszłość, a przeklęty dom ma szansę zobaczyć od lat niewidziane szczęście. Lecz czy można żyć w szczęściu, jeśli uparty duch nie zapomina o tym co do niego należy, a po kątach snują się strzępki dramatycznych wydarzeń z przeszłości?
Ogromny majątek rozpala wyobraźnię lekarki, która buduje wspaniałe wizje klinik, w których leczono by ludzi. Młoda para pragnie żyć normalnie i założyć rodzinę. Ich radość potęguje nowina o ciąży Rowan. Mimo to cały czas mają złe przeczucie, czekają na coś, co nieuniknione. Zaplanowane. Czy całe ich życie ktoś ukartował, a oni są niczym marionetki, pociągani za sznurki?
Lasher ma plan, który dojrzewał w nim przez stulecia. Pojawia się także zagadka, wydawało by się, że kluczowa dla przyszłości Rowan. Co z czarownicą ma wspólnego cyfra 13 i motyw klucza, uparcie powtarzający się w przybytku Mayfairów?
Tajemniczy duch nareszcie ma szansę przemówić, pokazać na czym polegała jego zmysłowa relacja z czarownicą. Rozmowy Rowan z Lasherem są intrygujące, jest to szansa poznania tej istoty i zrozumienia motywów, jakimi się kieruje. Jest to postać dwuznaczna, szalenie pociągająca, której tok rozumowania jest zupełnie odhumanizowany.
Trzeba przyznać Anne Rice, że stworzyła niesamowicie silne portrety kobiece, żywe, niedwuznaczne, bardzo „cielesne”. Jednak warto zwrócić uwagę, że nieodłącznym towarzyszem tych kobiet jest mężczyzna – duch, dzięki któremu udało im się stworzyć prawdziwą potęgę. Warto zwrócić też uwagę na to, że Lasher jest stworzeniem chyba jeszcze bardziej fascynującą niż krwiopijcy wykreowani przez pisarkę.
Interesująca, ale i irytująca jest ogromna rodzina Mayfairów. Rodzina liczna, niesłychanie bogata i pyszna, zamknięta w swoim kręgu. Być Mayfairem to znaczy być dwuznacznym. To najlepszy przykład ludzi, w których dobro tak spektakularnie ociera się o zło.
Groza i tajemniczość osnuwające powieść stają się nieco wyblakłe, kiedy dzieło zaczyna dryfować w stronę genetyki, komórek i nowych badań, z którymi jest związana Rowan i co ważne, nie tylko ona jest tym zainteresowana. Autorka zostawia otwarte zakończenie, choć zadziwiać może prędkość, z jaką to czyni.
Dzieje czarownic rzucają dziwny czar, nieodparcie kusicielski, i chciałabym, aby „wodziły na pokuszenie” również w kolejnych tomach: „Lasherze”, i „Taltosie”.
* w oryginale "Godzina Czarownic" to jeden tom.
Tom 2 „Godziny czarownic” jest rozwinięciem wydarzeń z tomu pierwszego*. Postacią, wokół której rozgrywają się wydarzenia jest Rowan. Przeszłość czarownic nie odgrywa już tak wielkiego znaczenia, gdyż zaczyna liczyć się przyszłość. A co jest przyszłością Rowan Mayfair? Kobieta żegna się ze starym życiem i wyrusza do Nowego Orleanu, w zakazaną podróż. Pragnie po raz ostatni ujrzeć swoją matkę. Jej ukochany Michael, popychany tym samym wiatrem losu, również odnajdzie się w mieście swojego dzieciństwa. Statek życia Rowan i Michaela płyną ku sobie tak doskonale, jakby ktoś to zaplanował.W Nowym Orleanie Rowan dziedziczy legat, a wraz z nim wspaniały dom na ulicy Pierwszej i ogromny, gromadzony przez wieki majątek Mayfairów. „Dziedziczy” także Lashera, który przybędzie do niej, jak tylko założy na siebie szmaragdowy naszyjnik. Jednak tajemniczego ducha nikt nie widział od śmierci matki Rowan, Deirdre. Czyżby zniknął na dobre? Najważniejszą sprawą dla Rowan jest „zapuszczenie korzeni” w Nowym Orleanie. Odnalezienie swojej tożsamości i posiadanie prawdziwej rodziny. Zaczyna od odnowienia wspaniałego dziedzictwa, domu, do którego zamierza się wprowadzić, a z którego ją wyrwano. Z domem na ulicy Pierwszej związane są tajemnice, które przerażają Rowan: wstrętne sekrety poddasza, które ujawnia jej stara ciotka, pokoje, w których każda ciemna plama w przeszłości mogła być plamą krwi. Lecz co najważniejsze, dziewczyna poznaje historię swojego rodu, wolną od niedomówień, ale i pełną okropieństwa.
W powieści makabryczne dzieje rodziny dziedziczki Mayfair przeplatają się z opisami domu, któremu przywracana jest świetność sprzed lat. Co jest wspaniałe w tym dziele, autorka wpuszcza nas do środka domu i pozwala patrzeć na to, jak wspaniałe freski w pomieszczeniach odzyskują blask, pokoje są remontowane, a zaśniedziałe srebra zaczynają błyszczeć. Przypomina to odczynianie złego – światło wpuszczone do domu przegania straszną przeszłość, a przeklęty dom ma szansę zobaczyć od lat niewidziane szczęście. Lecz czy można żyć w szczęściu, jeśli uparty duch nie zapomina o tym co do niego należy, a po kątach snują się strzępki dramatycznych wydarzeń z przeszłości?
Ogromny majątek rozpala wyobraźnię lekarki, która buduje wspaniałe wizje klinik, w których leczono by ludzi. Młoda para pragnie żyć normalnie i założyć rodzinę. Ich radość potęguje nowina o ciąży Rowan. Mimo to cały czas mają złe przeczucie, czekają na coś, co nieuniknione. Zaplanowane. Czy całe ich życie ktoś ukartował, a oni są niczym marionetki, pociągani za sznurki?
Lasher ma plan, który dojrzewał w nim przez stulecia. Pojawia się także zagadka, wydawało by się, że kluczowa dla przyszłości Rowan. Co z czarownicą ma wspólnego cyfra 13 i motyw klucza, uparcie powtarzający się w przybytku Mayfairów?
Tajemniczy duch nareszcie ma szansę przemówić, pokazać na czym polegała jego zmysłowa relacja z czarownicą. Rozmowy Rowan z Lasherem są intrygujące, jest to szansa poznania tej istoty i zrozumienia motywów, jakimi się kieruje. Jest to postać dwuznaczna, szalenie pociągająca, której tok rozumowania jest zupełnie odhumanizowany.
Trzeba przyznać Anne Rice, że stworzyła niesamowicie silne portrety kobiece, żywe, niedwuznaczne, bardzo „cielesne”. Jednak warto zwrócić uwagę, że nieodłącznym towarzyszem tych kobiet jest mężczyzna – duch, dzięki któremu udało im się stworzyć prawdziwą potęgę. Warto zwrócić też uwagę na to, że Lasher jest stworzeniem chyba jeszcze bardziej fascynującą niż krwiopijcy wykreowani przez pisarkę.
Interesująca, ale i irytująca jest ogromna rodzina Mayfairów. Rodzina liczna, niesłychanie bogata i pyszna, zamknięta w swoim kręgu. Być Mayfairem to znaczy być dwuznacznym. To najlepszy przykład ludzi, w których dobro tak spektakularnie ociera się o zło.
Groza i tajemniczość osnuwające powieść stają się nieco wyblakłe, kiedy dzieło zaczyna dryfować w stronę genetyki, komórek i nowych badań, z którymi jest związana Rowan i co ważne, nie tylko ona jest tym zainteresowana. Autorka zostawia otwarte zakończenie, choć zadziwiać może prędkość, z jaką to czyni.
Dzieje czarownic rzucają dziwny czar, nieodparcie kusicielski, i chciałabym, aby „wodziły na pokuszenie” również w kolejnych tomach: „Lasherze”, i „Taltosie”.
* w oryginale "Godzina Czarownic" to jeden tom.
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Burdel kojarzy się najczęściej z prostytucją i o ile na temat tej drugiej jest wiele publikacji, o tyle na temat domów publicznych pisze się mało. Dlatego dla wielbicieli tej tematyki powstała książka "Historia burdeli" wydana przez wydawnictwo Bellona. >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























