Autor: Marta Kalinowska
30-01-2010
Adieu. Przypadki księdza Grosera recenzja książki
Styczeń od lat kojarzy mi się z feriami zimowymi i... wizytami duszpasterskimi. Kiedy byłam dzieckiem chodzący po kolędzie ksiądz wywoływał u mnie przerażenie. Był kimś innym, obcym, dziwnym, wyznającym inne poglądy i podporządkowanym innym zasadom.
Wszystko zmieniło się z wiekiem i z lekturą „Adieu. Przypadki księdza Grosera”, która pozwoliła mi ujrzeć kler w innym, być może nie jaśniejszym, ale na pewno cieplejszym świetle. W świetle, w którym widać sylwetkę człowieka – nie księdza, nie wysłańca Boga, nie powiernika, ale człowieka z mnóstwem słabości i bagażem wad.
Ksiądz Wacław nie jest zwyczajnym kapłanem. Już pierwsze strony książki ukazują go jako atrakcyjnego mężczyznę, bezskutecznie uwodzonego przez kobiety. Podróżujący polskimi pociągami chętnie rozmawia z ludźmi, pozwalając im na krytykę rządu, antysemickie wypowiedzi czy pełne wulgaryzmów oskarżenia kierowane w najwyższych urzędników państwowych. Wacław Groser nie jest tylko księdzem, ale i publicystą uznanym przez społeczeństwo i znienawidzonym przez zwierzchników. Pisze za dużo, narażając się biskupom poprzez ukazywanie kulisów życia duchowieństwa, które nie zawsze jest tak niewinne, jak mogłoby się wydawać. Groser jest ludzki – do spraw kościoła podchodzi z dystansem, skupiając się na ludziach, którzy ten kościół tworzą. Pomaga im w sposób niekonwencjonalny – bierze udział w konkursie karaoke, by wygrać tort dla starszej pani, stara się jednoczyć skłócone małżeństwa i staje się luzakiem, by lepiej zrozumieć uczoną religii młodzież. Nie krytykuje ani ciężarnej nastolatki, ani zdradzających małżonków, ani nienawidzących Kościoła nastolatków. Nie krytykuje, bo sam błądzi, upada, by po chwili wstać i szukać dalej. Bo całe życie jest jednym wielkim poszukiwaniem i Boga, i siebie.
Błądzą także inni bohaterowie książki. Ksiądz Krystian, romansujący z właścicielką hurtowni karierowicz, ma słabość do pieniędzy. Jest przywiązanym do życia w luksusie materialistą, któremu daleko do roli pasterza nawracającego stada zagubionych owieczek. Ksiądz Leszek z kolei jest słabym psychicznie alkoholikiem, nękanym przez rozwydrzoną młodzież. Po nieudanej próbie samobójczej także koncentruje się na problemach własnych, a nie parafian. Biskup Zdzisław byłby natomiast idealnym przykładem księdza doskonałego, gdyby nie był uwikłany w poważne biznesowe układy. Każdy z nich mógłby być upragnionym przez ludzi duchownym, ale... I właśnie to „ale” ukazuje człowieczą naturę księży, którzy nie stoją już jak groźny posąg za szybą, ale wychodzą do ludzi, by poprzez pomoc poradzić sobie także z własnymi problemami. Także kler błądzi, popada w nałogi, ma chwile zwątpienia (sam ksiądz Wacław poważnie rozważał możliwość zrzucenia habitu) i grzeszy. Nagminnie, często z premedytacją.
Akcja książki rozgrywa się na tle ważnych wydarzeń – ataku terrorystycznego na World Trade Center, sprawy arcybiskupa Paetza posądzonego o molestowanie seksualne księży czy sporów czytelników Urbanowskiego „Nie” ze słuchaczami Radia Maryja. Bohaterowie książki – zarówno ci świeccy, jak i przyodziani w sutannę są czytelnikowi dziwnie bliscy. Są ludźmi, z jakimi spotykamy się na co dzień, ludźmi z podobnymi do nas problemami, wątpliwościami i słabościami. To książka o nas i o klerze, jakiego dotąd nie znaliśmy, a jakiego może niekoniecznie chcemy poznać. Osoby głęboko wierzące mogą albo znienawidzić kościół, albo Jana Grzegorczyka za wypisywanie takich „bredni”.
Nie można mieć także zastrzeżeń do strony technicznej tekstu – powieść napisana jest w sposób płynny, pojawiające się lawinowo dialogi są barwne, a przeplatające je opisy skłaniają czytelnika do refleksji. Słownictwo jakim posługuje się duchowieństwo nie jest wyszukane, ale proste, często wręcz prymitywne. Grzegorczyk nie stroni także od wulgaryzmów, które są niezbędnym elementem wykreowania osobowości bohatera (no bo jak anty-zwolennik rządu może krytykować III RP używając wyłącznie kwiecistej polszczyzny?)
Jedyne co mnie w tej książce zastanowiło, to nadmiar nieszczęśliwych, narzekających bohaterów. Każdy z nich ma problem, każdy potrzebuje pomocy, każdy robi coś niepoprawnego. Ukazana w powieści rzeczywistość jest smutna, momentami wręcz przygnębiająca. Ale narzekanie jest ponoć elementem natury Polaka.
Autor: Jan Grzegorczyk
Tytuł: Adieu. Przypadki księdza Grosera
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 30 października 2007
Ilość stron: 304
Oprawa: Miękka
Cena: 29,90
Ksiądz Wacław nie jest zwyczajnym kapłanem. Już pierwsze strony książki ukazują go jako atrakcyjnego mężczyznę, bezskutecznie uwodzonego przez kobiety. Podróżujący polskimi pociągami chętnie rozmawia z ludźmi, pozwalając im na krytykę rządu, antysemickie wypowiedzi czy pełne wulgaryzmów oskarżenia kierowane w najwyższych urzędników państwowych. Wacław Groser nie jest tylko księdzem, ale i publicystą uznanym przez społeczeństwo i znienawidzonym przez zwierzchników. Pisze za dużo, narażając się biskupom poprzez ukazywanie kulisów życia duchowieństwa, które nie zawsze jest tak niewinne, jak mogłoby się wydawać. Groser jest ludzki – do spraw kościoła podchodzi z dystansem, skupiając się na ludziach, którzy ten kościół tworzą. Pomaga im w sposób niekonwencjonalny – bierze udział w konkursie karaoke, by wygrać tort dla starszej pani, stara się jednoczyć skłócone małżeństwa i staje się luzakiem, by lepiej zrozumieć uczoną religii młodzież. Nie krytykuje ani ciężarnej nastolatki, ani zdradzających małżonków, ani nienawidzących Kościoła nastolatków. Nie krytykuje, bo sam błądzi, upada, by po chwili wstać i szukać dalej. Bo całe życie jest jednym wielkim poszukiwaniem i Boga, i siebie.
Błądzą także inni bohaterowie książki. Ksiądz Krystian, romansujący z właścicielką hurtowni karierowicz, ma słabość do pieniędzy. Jest przywiązanym do życia w luksusie materialistą, któremu daleko do roli pasterza nawracającego stada zagubionych owieczek. Ksiądz Leszek z kolei jest słabym psychicznie alkoholikiem, nękanym przez rozwydrzoną młodzież. Po nieudanej próbie samobójczej także koncentruje się na problemach własnych, a nie parafian. Biskup Zdzisław byłby natomiast idealnym przykładem księdza doskonałego, gdyby nie był uwikłany w poważne biznesowe układy. Każdy z nich mógłby być upragnionym przez ludzi duchownym, ale... I właśnie to „ale” ukazuje człowieczą naturę księży, którzy nie stoją już jak groźny posąg za szybą, ale wychodzą do ludzi, by poprzez pomoc poradzić sobie także z własnymi problemami. Także kler błądzi, popada w nałogi, ma chwile zwątpienia (sam ksiądz Wacław poważnie rozważał możliwość zrzucenia habitu) i grzeszy. Nagminnie, często z premedytacją.
Akcja książki rozgrywa się na tle ważnych wydarzeń – ataku terrorystycznego na World Trade Center, sprawy arcybiskupa Paetza posądzonego o molestowanie seksualne księży czy sporów czytelników Urbanowskiego „Nie” ze słuchaczami Radia Maryja. Bohaterowie książki – zarówno ci świeccy, jak i przyodziani w sutannę są czytelnikowi dziwnie bliscy. Są ludźmi, z jakimi spotykamy się na co dzień, ludźmi z podobnymi do nas problemami, wątpliwościami i słabościami. To książka o nas i o klerze, jakiego dotąd nie znaliśmy, a jakiego może niekoniecznie chcemy poznać. Osoby głęboko wierzące mogą albo znienawidzić kościół, albo Jana Grzegorczyka za wypisywanie takich „bredni”.
Nie można mieć także zastrzeżeń do strony technicznej tekstu – powieść napisana jest w sposób płynny, pojawiające się lawinowo dialogi są barwne, a przeplatające je opisy skłaniają czytelnika do refleksji. Słownictwo jakim posługuje się duchowieństwo nie jest wyszukane, ale proste, często wręcz prymitywne. Grzegorczyk nie stroni także od wulgaryzmów, które są niezbędnym elementem wykreowania osobowości bohatera (no bo jak anty-zwolennik rządu może krytykować III RP używając wyłącznie kwiecistej polszczyzny?)
Jedyne co mnie w tej książce zastanowiło, to nadmiar nieszczęśliwych, narzekających bohaterów. Każdy z nich ma problem, każdy potrzebuje pomocy, każdy robi coś niepoprawnego. Ukazana w powieści rzeczywistość jest smutna, momentami wręcz przygnębiająca. Ale narzekanie jest ponoć elementem natury Polaka.
Autor: Jan Grzegorczyk
Tytuł: Adieu. Przypadki księdza Grosera
Wydawca: Zysk i S-ka
Data wydania: 30 października 2007
Ilość stron: 304
Oprawa: Miękka
Cena: 29,90
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Burdel kojarzy się najczęściej z prostytucją i o ile na temat tej drugiej jest wiele publikacji, o tyle na temat domów publicznych pisze się mało. Dlatego dla wielbicieli tej tematyki powstała książka "Historia burdeli" wydana przez wydawnictwo Bellona. >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























