Autor: Kamil Mirkowicz
09-01-2010
Dzienniki Kaina recenzja książki
„Biada im, bo poszli drogą Kaina […]” (fragment z Listu Judy 11,w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia).
27 marca 2009 roku, Gabor Bethlen poinformował na swoim blogu, że ukończył pisać swoją pierwszą powieść. Powieść pisaną w bólach i w bólach czytaną – głównym jej bohaterem jest osoba uciążliwa i ekstremalnie niebezpieczna: Adam – imię pierwszego mężczyzny, ulepionego na "obraz i podobieństwo" Boga. Po hebrajsku to imię oznacza ′czerwony od ziemi, z której został ulepiony′. W powieści czerwień to zaschnięta krew na twarzy szaleńca, któryw pamiętnikach nazwał siebie Kainem.
W rozmowie z redaktorami Stacji Kultura.pl rozmawiałem o „Dziennikach Kaina”. Świetna okładka i zagadkowy tytuł wprawił nas w twórczy nastrój. Kain nie był tylko i wyłącznie bratobójcą, ale i symbolem śmiertelności.
Śmierć zadana w gniewie udowodniła nowo narodzonej, a już skazanej na grzech i przemijanie ludzkości, że jest śmiertelna. To on pokazał jak wygląda śmierć – ostateczne stadium bólu i cierpienia, na które skazała siebie i swe dzieci pierwsza para.
Nowa Huta. Szary świat.
Adam - zapowiadał się jako świetny uczeń, potem coś się zmieniło – tak widziało go otoczenie, w rzeczywistości nienawiść i gniew kiełkowały w nim kiełkowała od dnia urodzin. W marzeniach widzi siebie nad ciałami skąpanymi we krwi, pulsującymi w ostatnich podrygach życia. Marek – chciał czegoś dokonać, być artystą – docenionym i sławnym, jednak pierwsze kroki zwiastują ciężar, którego nie mógłby unieść. W jego życie wkracza okrucieństwo, przemoc, gwałt i śmierć. Nic nie jest takie jakie miało być; pierwszy film to brutalne tanie porno i dokument krwawych porachunków „kibiców sportowych”. Ma scenariusz na film – masakra w szkole. Marta – jej krew to trucizna. Dziewczyna została zarażona wirusem HIV przez swojego chłopaka. Pragnie zemsty. Niczym wampir wkrada się w łóżka przypadkowych kochanków i zabiera im życia, tak jak ona straciła swoje. Dołącza do Adama i Marka – wszyscy popamiętają jej krzywdę. Jest jeszcze kilku innych młodych gniewnych...
Krew wypłynie z rozerwanych żył i poszarpanych ciał. A w finale – masakra w szkole rejestrowana kamerą wideo. Tak, jak nasz świat to lubi.
Novae Res to wydawnictwo stawiające na młodych i nieznanych pisarzy. To wartość sama w sobie, niezależność tak typowa dla początkujących pisarzy może dać nowe, a przede wszystkim odważne spojrzenie na oklepane już tematy. Wiedziałem, że może być tak i tym razem, ale…
Bałem się tej książki. Przyznaję – obawiałem się tej książki. Lubię prostą rozrywkę – krasnoludy, miecze, smoki, rycerze, fantasy i horror – proste wzruszenia. Literatura ocierająca się o naturalizm i okrucieństwo (najczęściej jednak przesadzone, bo jednak pokazującej patologię, a nie normę) do mnie nie przemawia. Najczęściej. Kiedy dowiedziałem się, że „Dzienniki Kaina” nawiązują do bardzo ponurej historii, która mnie poruszyła, wzruszyła i zezłościła – nie wiedziałem czy chcę poznać polską wersję masakry z Thurston High oraz Columbine High – morderstwa na uczniach szkół w Stanach Zjednoczonych. Dziwne podejście jak na wielbiciela grozy, prawda?
Pierwsza masakra (Thurston High) miała miejsce w maju 1998 roku. 16-letni Kip Kinkel zabił swoją matkę (by oszczędzić jej później zawodu i zmartwień), a potem udał się do szkoły, gdzie otworzył ogień do kolegów. Zginęło dwoje uczniów, a 25 zostało rannych. Druga strzelanina (Columbine High) wstrząsnęła Ameryką w 1999, kiedy to Eric Harris i Dylan Klebold, osiemnastolatkowie zabili dwunastu studentów i jednego nauczyciela, a 24 osoby zostały ranne.
Broń. Furia… Byliśmy tacy młodzi, kiedy mówiły o tym te gadające głowy z telewizora. Płakać się chciało. Potem złość – dajcie broń! Słuszny gniew!
Bethlen napisał książkę, którą czyta się lekko i sprawnie – jak na historię o takiej mrocznej tematyce. Nie ma momentu, w którym dłuższy przystój akcji popsułby przyjemność czytania. Wątków nie ma za dużo, przez co ciężko się zgubić w opowieści. Interesującym zabiegiem było zastosowanie dwóch narracji – pierwszoosobowej, pamiętników pisanych przed masakrą, szaleństwo Adama przed masakrą w szkole, oraz trzecioosobowej; opisujących losy kolejnych bohaterów dramatu, aż do zakończenia w II LO w Nowej Hucie, niewiele różniącego się od finałów Thurston i Columbine High. Język jest brutalny. Często przez to nieznośny, jednak idealnie pasujący do tego, co wiedzą o świecie Adam, Marta i Marek. Nie ma tu pięknego śpiewania słowików czy zielonej trawy. Wszystko śmierdzi za to kupą i nieświeżym oddechem, a to co mamy przed oczami, to paskudna papka nudnej współczesności – „bez serc, bez ducha”.
Autor na blogu napisał, aby „nie głosować za legalizacją broni”, lecz płynie z tego inna nauka – gdyby ktoś miał broń, Adam szybciej by skończył na chłodnej posadzce i być może bez towarzystwa już martwych i gasnących ofiar.
Komu polecić mogę „Dzienniki Kaina”? Na pewno fani Quentina Tarantino i jego „Urodzonych Morderców” (w reżyserii Olivera Stone′a) znajdą tu coś dla siebie. Jeśli lubicie czytać trudne książki o życiu, bez happy endu, z olbrzymią ilością krwawych scen i bezsensownej przemocy – może się spodobać. Po lekturze człowiek siedzi i myśli, bo nie można powiedzieć, że „Dzienniki…” to książka, od której łatwo się później uwolnić.
„To wszystko, co miałem do powiedzenia. Albo mieliśmy. Ja i mój brat Kain. Nie będę w stanie opisać własnej śmierci, lecz zrobi to kamera. Słowo na pożegnanie- Boże- mam nadzieję, iż prawdą jest to, że stworzyłeś człowieka na swoje podobieństwo. Bo w każdej twarzy, w którą wyceluję mojego Glocka, zobaczę ciebie.” ("Dzienniki Kaina")
Na blogu Gabora Bethlena na MySpace znajdziecie próbki jego literackich talentów i fragmenty „Dzienników Kaina”
autor: Gabor Bethlen
tytuł: Dzienniki Kaina
wydawca: Novae Res
data wydania: grudzień 2009
kategoria: thriller, dramat
ilość stron: 207
oprawa: miękka
cena: 24,90
W rozmowie z redaktorami Stacji Kultura.pl rozmawiałem o „Dziennikach Kaina”. Świetna okładka i zagadkowy tytuł wprawił nas w twórczy nastrój. Kain nie był tylko i wyłącznie bratobójcą, ale i symbolem śmiertelności.
Śmierć zadana w gniewie udowodniła nowo narodzonej, a już skazanej na grzech i przemijanie ludzkości, że jest śmiertelna. To on pokazał jak wygląda śmierć – ostateczne stadium bólu i cierpienia, na które skazała siebie i swe dzieci pierwsza para.
Nowa Huta. Szary świat.
Adam - zapowiadał się jako świetny uczeń, potem coś się zmieniło – tak widziało go otoczenie, w rzeczywistości nienawiść i gniew kiełkowały w nim kiełkowała od dnia urodzin. W marzeniach widzi siebie nad ciałami skąpanymi we krwi, pulsującymi w ostatnich podrygach życia. Marek – chciał czegoś dokonać, być artystą – docenionym i sławnym, jednak pierwsze kroki zwiastują ciężar, którego nie mógłby unieść. W jego życie wkracza okrucieństwo, przemoc, gwałt i śmierć. Nic nie jest takie jakie miało być; pierwszy film to brutalne tanie porno i dokument krwawych porachunków „kibiców sportowych”. Ma scenariusz na film – masakra w szkole. Marta – jej krew to trucizna. Dziewczyna została zarażona wirusem HIV przez swojego chłopaka. Pragnie zemsty. Niczym wampir wkrada się w łóżka przypadkowych kochanków i zabiera im życia, tak jak ona straciła swoje. Dołącza do Adama i Marka – wszyscy popamiętają jej krzywdę. Jest jeszcze kilku innych młodych gniewnych...
Krew wypłynie z rozerwanych żył i poszarpanych ciał. A w finale – masakra w szkole rejestrowana kamerą wideo. Tak, jak nasz świat to lubi.
Novae Res to wydawnictwo stawiające na młodych i nieznanych pisarzy. To wartość sama w sobie, niezależność tak typowa dla początkujących pisarzy może dać nowe, a przede wszystkim odważne spojrzenie na oklepane już tematy. Wiedziałem, że może być tak i tym razem, ale…
Bałem się tej książki. Przyznaję – obawiałem się tej książki. Lubię prostą rozrywkę – krasnoludy, miecze, smoki, rycerze, fantasy i horror – proste wzruszenia. Literatura ocierająca się o naturalizm i okrucieństwo (najczęściej jednak przesadzone, bo jednak pokazującej patologię, a nie normę) do mnie nie przemawia. Najczęściej. Kiedy dowiedziałem się, że „Dzienniki Kaina” nawiązują do bardzo ponurej historii, która mnie poruszyła, wzruszyła i zezłościła – nie wiedziałem czy chcę poznać polską wersję masakry z Thurston High oraz Columbine High – morderstwa na uczniach szkół w Stanach Zjednoczonych. Dziwne podejście jak na wielbiciela grozy, prawda?
Pierwsza masakra (Thurston High) miała miejsce w maju 1998 roku. 16-letni Kip Kinkel zabił swoją matkę (by oszczędzić jej później zawodu i zmartwień), a potem udał się do szkoły, gdzie otworzył ogień do kolegów. Zginęło dwoje uczniów, a 25 zostało rannych. Druga strzelanina (Columbine High) wstrząsnęła Ameryką w 1999, kiedy to Eric Harris i Dylan Klebold, osiemnastolatkowie zabili dwunastu studentów i jednego nauczyciela, a 24 osoby zostały ranne.
Broń. Furia… Byliśmy tacy młodzi, kiedy mówiły o tym te gadające głowy z telewizora. Płakać się chciało. Potem złość – dajcie broń! Słuszny gniew!
Bethlen napisał książkę, którą czyta się lekko i sprawnie – jak na historię o takiej mrocznej tematyce. Nie ma momentu, w którym dłuższy przystój akcji popsułby przyjemność czytania. Wątków nie ma za dużo, przez co ciężko się zgubić w opowieści. Interesującym zabiegiem było zastosowanie dwóch narracji – pierwszoosobowej, pamiętników pisanych przed masakrą, szaleństwo Adama przed masakrą w szkole, oraz trzecioosobowej; opisujących losy kolejnych bohaterów dramatu, aż do zakończenia w II LO w Nowej Hucie, niewiele różniącego się od finałów Thurston i Columbine High. Język jest brutalny. Często przez to nieznośny, jednak idealnie pasujący do tego, co wiedzą o świecie Adam, Marta i Marek. Nie ma tu pięknego śpiewania słowików czy zielonej trawy. Wszystko śmierdzi za to kupą i nieświeżym oddechem, a to co mamy przed oczami, to paskudna papka nudnej współczesności – „bez serc, bez ducha”.
Autor na blogu napisał, aby „nie głosować za legalizacją broni”, lecz płynie z tego inna nauka – gdyby ktoś miał broń, Adam szybciej by skończył na chłodnej posadzce i być może bez towarzystwa już martwych i gasnących ofiar.
Komu polecić mogę „Dzienniki Kaina”? Na pewno fani Quentina Tarantino i jego „Urodzonych Morderców” (w reżyserii Olivera Stone′a) znajdą tu coś dla siebie. Jeśli lubicie czytać trudne książki o życiu, bez happy endu, z olbrzymią ilością krwawych scen i bezsensownej przemocy – może się spodobać. Po lekturze człowiek siedzi i myśli, bo nie można powiedzieć, że „Dzienniki…” to książka, od której łatwo się później uwolnić.
„To wszystko, co miałem do powiedzenia. Albo mieliśmy. Ja i mój brat Kain. Nie będę w stanie opisać własnej śmierci, lecz zrobi to kamera. Słowo na pożegnanie- Boże- mam nadzieję, iż prawdą jest to, że stworzyłeś człowieka na swoje podobieństwo. Bo w każdej twarzy, w którą wyceluję mojego Glocka, zobaczę ciebie.” ("Dzienniki Kaina")
Na blogu Gabora Bethlena na MySpace znajdziecie próbki jego literackich talentów i fragmenty „Dzienników Kaina”
autor: Gabor Bethlen
tytuł: Dzienniki Kaina
wydawca: Novae Res
data wydania: grudzień 2009
kategoria: thriller, dramat
ilość stron: 207
oprawa: miękka
cena: 24,90
Podobne materiały

StacjaKultura.pl ma zaszczyt poinformować, że konkurs z wydawnictwem Novae Res dobiegł końca. Oto lista zwycięzców!
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Zastanawialiście się kiedyś, kim jest i co robi osoba stojąca obok w Was w kolejce sklepowej? Jeśli tak, to "Marzyciele i Pokutnicy" rozwinie Waszą ciekawość jeszcze bardziej… >>

Burdel kojarzy się najczęściej z prostytucją i o ile na temat tej drugiej jest wiele publikacji, o tyle na temat domów publicznych pisze się mało. Dlatego dla wielbicieli tej tematyki powstała książka "Historia burdeli" wydana przez wydawnictwo Bellona. >>

Nie było Cię na Warszawskich Targach Książki? Nic straconego - końcówka maja to świetna okazja do nadrobienia zaległości. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

"Czy możliwe jest ŻYCIE przed śmiercią?" to książka zachęcająca do dokonania wglądu we własne życie i do podążenia drogą harmonii, która jest tak potrzebna w dzisiejszym życiu. Zapraszamy więc do konkursu z tą pozycją.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter




























