Autor: Marta Kalinowska
2 Grudnia 2009, aktualizacja 2010-03-14 19:39:39
Zaklęci w czasie recenzja książki
Nieobecność rzeczywiście potęguje miłość – ten wniosek może wysnuć po przeczytaniu książki czytelnik, który dobrnął do ostatniej strony obszernej powieści.
Audrey Niffenegger wydała książkę, która w ekspresowym tempie stała się światowym bestsellerem. Historia podróżującego w czasie mężczyzny i tkwiącej w teraźniejszości kobiety podbiła serca amatorów bezgranicznej, namiętnej miłości. To właśnie uczucie – przekolorowane w swojej bezkresności, przewija się przez karty powieści przytłaczając wątki poboczne.
Henry, nieprzeciętny bibliotekarz cierpi na rzadkie zaburzenie genetyczne dające mu możliwość przemieszczania się w czasie. Nie może zapanować nad swoją chorobą – nie wie, kiedy jego podróż się rozpocznie, ile potrwa, oraz dokąd go zaprowadzi. Znika z łóżka, biblioteki, kościoła, opery, kolejki sklepowej czy restauracji bez względu na porę dnia. W jednej chwili przenosi się do przeszłości obserwując nieżyjącą już matkę czy zaprzyjaźniając się z dziecięcą wersją swojej żony, z którą żyje w teraźniejszości. Czasem zabiera swojego małoletniego odpowiednika sprzed kilkunastu lat do muzeum, rozmawia z nim, unikając przy tym tematu jego dalszych losów. Rzadko wybiega w przyszłość, ale kiedy już zdarza mu się ta przyjemność, nie stroni od sprawdzenia najnowszych wyników loterii, które bezczelnie wykorzystuje po powrocie do teraźniejszości. Podróżowanie w czasie nie jest jednak wygodne ani dla niego, ani dla jego żony.
Mężczyzna po zniknięciu materializuje się nagi w innym czasie, bez względu na porę roku. Musi podjąć często haniebne działania, które pomogą mu wybrnąć z tych nietypowych sytuacji. By zdobyć ubrania włamuje się do sklepów, napada na ludzi, którzy nierzadko mają go za zboczeńca, kradnie samochody i wplątuje się w bójki uliczne. Po zakończeniu podróży upada z hukiem na podłogę swojego mieszkania, mając na sobie ślady wycieczki w postaci podbitego oka, siniaków czy odmrożeń.
Clare, rudowłosa artystka, wywodząca się z dobrego domu po raz pierwszy widzi dziwnego, nagiego przybysza w wieku sześciu lat. Kilka lat później, po spędzeniu z nim zaledwie paru ulotnych chwil zakochuje się już nie w dziwnym, ale w wyjątkowym mężczyźnie. Jej życie przypomina nieustające oczekiwanie na kolejne spotkanie – jak się dowiedziała – ze swoim przyszłym mężem. Pobierają się kiedy ona kończy dwadzieścia trzy, a on trzydzieści jeden lat, rozpoczynając tym samym próbę normalnego życia. Ale czy można normalnie funkcjonować, kiedy w każdej chwili możesz zniknąć i nie powracać przez kilkanaście minut, dni bądź tygodni?
Książka napisana jest w formie pamiętnika, dzięki czemu czytelnik może poznać odczucia i refleksje bohaterów, porównać ich punkty widzenia i sposób postrzegania tej niebywałej sytuacji, która towarzyszyć im będzie przez całe życie. Przy każdym rozdziale powieści możemy natknąć się na wiersz przystający do treści książki, obrazujący przekaz poszczególnych fragmentów.
Choroba Henry’ego jest przyczyną wielu poważnych komplikacji, doprowadza do katastrofalnych wydarzeń, wpędza bohaterów w depresje. Nie jest to opowieść o magicznym mężczyźnie, który dorabia na giełdzie widząc najkorzystniejsze inwestycje z przyszłości, czy powracającym do rodzinnego domu sprzed dwudziestu lat, by pobyć z nieżyjącą już matką. Mimo lekkiego tonu, powieść zawiera w sobie śladowe – ale zawsze - ilości tragizmu, który kumuluje się pod koniec książki.
Samo zakończenie pozostawia jednak wiele do życzenia. Po szybkim przebrnięciu przez 600 stron (nie da się ukryć, książka była bardzo wciągająca i prowokowała do dalszego czytania każdą nową stroną), oczekiwałam mocnego uderzenia, wysublimowanego punktu kulminacyjnego, który doprowadzi mnie do łez lub choćby wywoła na mojej twarzy satysfakcjonujący uśmieszek. Nic z tych rzeczy. Zakończenie zostało tak naprawdę zdradzone wcześniej, nie pozostawiając czytelnikowi nadziei na nieprzewidywalne rozwiązanie.
Na szczególną uwagę zasługuje natomiast język powieści. Książka napisana jest bardzo przystępnie, zawiera wiele kolokwializmów, a także wulgaryzmów, które nadają całości pewną autentyczność (o ile możemy mówić o autentyczności rozmawiając o książce bazującej na podróży w czasie). Warto tutaj wspomnieć o wymyślonej przez autorkę nazwie gry – Współczesna Kapitalistyczna Mózgojebka, za którą kreatywna Niffenegger dostała ode mnie wielkiego plusa. Doskonałe tłumaczenie Katarzyny Mality utrzymuje lekki, przyjemny ton dziełA.
Obecnie w polskich kinach pojawił się film zrealizowany na podstawie książki. Nakręcona wersja „Zaklętych w czasie” nie zbiera najwyższych not i przychylnych opinii krytyków. Ja natomiast mogę z czystym sumieniem polecić jej papierową wersję. Choć w książce pojawiają się pewne nieścisłości (ale dlaczego miałoby ich nie być – w końcu nikt jeszcze nie opisał swoich wrażeń z podróży w czasie), jest ona przyjemną, wciągającą pozycją na długie jesienno – zimowe wieczory.
Tytuł: Zaklęci w czasie
Autor: Audrey Niffenegger
Wydawca: Nowa Proza
Ilość stron: 638
Oprawa: Miękka
Cena detaliczna: 39,00
Henry, nieprzeciętny bibliotekarz cierpi na rzadkie zaburzenie genetyczne dające mu możliwość przemieszczania się w czasie. Nie może zapanować nad swoją chorobą – nie wie, kiedy jego podróż się rozpocznie, ile potrwa, oraz dokąd go zaprowadzi. Znika z łóżka, biblioteki, kościoła, opery, kolejki sklepowej czy restauracji bez względu na porę dnia. W jednej chwili przenosi się do przeszłości obserwując nieżyjącą już matkę czy zaprzyjaźniając się z dziecięcą wersją swojej żony, z którą żyje w teraźniejszości. Czasem zabiera swojego małoletniego odpowiednika sprzed kilkunastu lat do muzeum, rozmawia z nim, unikając przy tym tematu jego dalszych losów. Rzadko wybiega w przyszłość, ale kiedy już zdarza mu się ta przyjemność, nie stroni od sprawdzenia najnowszych wyników loterii, które bezczelnie wykorzystuje po powrocie do teraźniejszości. Podróżowanie w czasie nie jest jednak wygodne ani dla niego, ani dla jego żony.
Mężczyzna po zniknięciu materializuje się nagi w innym czasie, bez względu na porę roku. Musi podjąć często haniebne działania, które pomogą mu wybrnąć z tych nietypowych sytuacji. By zdobyć ubrania włamuje się do sklepów, napada na ludzi, którzy nierzadko mają go za zboczeńca, kradnie samochody i wplątuje się w bójki uliczne. Po zakończeniu podróży upada z hukiem na podłogę swojego mieszkania, mając na sobie ślady wycieczki w postaci podbitego oka, siniaków czy odmrożeń.
Clare, rudowłosa artystka, wywodząca się z dobrego domu po raz pierwszy widzi dziwnego, nagiego przybysza w wieku sześciu lat. Kilka lat później, po spędzeniu z nim zaledwie paru ulotnych chwil zakochuje się już nie w dziwnym, ale w wyjątkowym mężczyźnie. Jej życie przypomina nieustające oczekiwanie na kolejne spotkanie – jak się dowiedziała – ze swoim przyszłym mężem. Pobierają się kiedy ona kończy dwadzieścia trzy, a on trzydzieści jeden lat, rozpoczynając tym samym próbę normalnego życia. Ale czy można normalnie funkcjonować, kiedy w każdej chwili możesz zniknąć i nie powracać przez kilkanaście minut, dni bądź tygodni?
Książka napisana jest w formie pamiętnika, dzięki czemu czytelnik może poznać odczucia i refleksje bohaterów, porównać ich punkty widzenia i sposób postrzegania tej niebywałej sytuacji, która towarzyszyć im będzie przez całe życie. Przy każdym rozdziale powieści możemy natknąć się na wiersz przystający do treści książki, obrazujący przekaz poszczególnych fragmentów.
Choroba Henry’ego jest przyczyną wielu poważnych komplikacji, doprowadza do katastrofalnych wydarzeń, wpędza bohaterów w depresje. Nie jest to opowieść o magicznym mężczyźnie, który dorabia na giełdzie widząc najkorzystniejsze inwestycje z przyszłości, czy powracającym do rodzinnego domu sprzed dwudziestu lat, by pobyć z nieżyjącą już matką. Mimo lekkiego tonu, powieść zawiera w sobie śladowe – ale zawsze - ilości tragizmu, który kumuluje się pod koniec książki.
Samo zakończenie pozostawia jednak wiele do życzenia. Po szybkim przebrnięciu przez 600 stron (nie da się ukryć, książka była bardzo wciągająca i prowokowała do dalszego czytania każdą nową stroną), oczekiwałam mocnego uderzenia, wysublimowanego punktu kulminacyjnego, który doprowadzi mnie do łez lub choćby wywoła na mojej twarzy satysfakcjonujący uśmieszek. Nic z tych rzeczy. Zakończenie zostało tak naprawdę zdradzone wcześniej, nie pozostawiając czytelnikowi nadziei na nieprzewidywalne rozwiązanie.
Na szczególną uwagę zasługuje natomiast język powieści. Książka napisana jest bardzo przystępnie, zawiera wiele kolokwializmów, a także wulgaryzmów, które nadają całości pewną autentyczność (o ile możemy mówić o autentyczności rozmawiając o książce bazującej na podróży w czasie). Warto tutaj wspomnieć o wymyślonej przez autorkę nazwie gry – Współczesna Kapitalistyczna Mózgojebka, za którą kreatywna Niffenegger dostała ode mnie wielkiego plusa. Doskonałe tłumaczenie Katarzyny Mality utrzymuje lekki, przyjemny ton dziełA.
Obecnie w polskich kinach pojawił się film zrealizowany na podstawie książki. Nakręcona wersja „Zaklętych w czasie” nie zbiera najwyższych not i przychylnych opinii krytyków. Ja natomiast mogę z czystym sumieniem polecić jej papierową wersję. Choć w książce pojawiają się pewne nieścisłości (ale dlaczego miałoby ich nie być – w końcu nikt jeszcze nie opisał swoich wrażeń z podróży w czasie), jest ona przyjemną, wciągającą pozycją na długie jesienno – zimowe wieczory.
Tytuł: Zaklęci w czasie
Autor: Audrey Niffenegger
Wydawca: Nowa Proza
Ilość stron: 638
Oprawa: Miękka
Cena detaliczna: 39,00
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane

Pisarz Paulo Coelho sprzedał miliony książek na całym świecie. Przykładem może być powieść „Alchemik”,która trafiła do 65 milionów czytelników. Okazuje się jednak, że autor jest również zapalonym użytkownikiem BitTorrent i protestuje przeciwko ACTA... >>

Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki od lat jest organizatorem najpopularniejszego na Mazowszu konkursu recytatorskiego dla dzieci i młodzieży – Warszawska Syrenka. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Walentynki, Valentine′s Day, święto zakochanych, dzień św. Walentego wszystkie te nazwy kojarzą się nam z dniem 14 lutego. Jako, że zbliża się on wielkimi krokami mamy dla Was konkurs ze wspaniałymi nagrodami.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter






























