Autor: Kamil Mirkowicz
01-12-2009
Dragon Age: Utracony Tron recenzja książki
O „Dragon Age” było głośno na długo przed jej wydaniem. "Najlepsza gra roku!" - jak zapowiadały reklamy. W kampanii reklamowej zaistniała również książka. Oto jej recenzja.
Była mowa o komputerowym RPG – zwróciłem więc na niego uwagę, a kiedy dowiedziałem się, że autorem scenariusza do gry jest David Gaider, odpowiedzialny za historię z „Wrót Baldura 2: Cieni Amn” i „Neverwinter Nights”, zacząłem śledzić uważnie napływające zewsząd newsy. Jednym z ciekawszych dotyczył książki stworzonej na potrzeby kampanii reklamowej, którą zadebiutować miał scenarzysta. Po „Wrotach Baldura” nie ufam „giero-pochodnym”, papierowym adaptacjom. Z tego powodu oczekiwanie na książkę „Dragon Age: Utracony Tron” związane było również z wielkim niepokojem o jakość jej zawartości. Wiadomo, człowiek, który raz się sparzył podobnym tworem; do kolejnego podchodzi ze strachem.
Momentem przełomowym, był news (i zawartość działu downloads) na stronie wydawcy gry. Oto sam mistrz, Piotr Fronczewski przeczytał pierwszy rozdział powieści! Ten głos mieni się złotem. Już nic więcej nie musiało mnie przekonywać do tej publikacji.
Od razu ważna informacja dla graczy: akcja powieści rozgrywa się przed wydarzeniami z gry „Dragon Age: Początek”.
Poznajemy ojca młodego władcy z cRPGa, oraz młodszą wersję Loghaina. Gaider przenosi nas do okupowanego przez Orlaisian królestwa Ferelden, o które, wraz z pokaźną grupą rebeliantów, walczy królowa Marica. Zdetronizowana przed laty władczyni jednak ginie w zasadzce, osierocając Marica, głównego bohatera powieści. Zaraz po zasadzce ucieka on do lasu, gdzie wpada na Loghaina. Ten postanawia mu pomóc. Niedługo pożałuje swojego wyboru. Uciekają z młodym księciem na zachód. Dołączają do armii rojalistów pragnących powrotu na tron prawowitego władcy. Maric i Loghain muszą szybko dorosnąć do nowych ról, jakie przyniosły im losy. Prosta powieść zaczynająca się od ucieczki w las, szybko zamienia się w epicką historię - grę o utracony tron.
Jako, że jest to pierwsza próba pisarskich umiejętności Gaidera, czuć, że dialogi sprawiają mu niemałą trudność i brak im autentyczności, ale już opisy akcji stoją na przyzwoitym poziomie. Niestety niektóre wątki potraktowano dość powierzchownie i za szybko. Możliwe, że przy następnej próbie, autor będzie miał więcej zaparcia do skupienia się na szczegóły. Bohaterowie nie zachwycają. Brakuje im plastyczności, która by wyrwałaby ich poza utarte schematy - dorastającego do swojej roli króla, łotra o dobrym sercu, skomplikowanej emocjonalnie wojowniczki. Trzeba jednak przyznać, że ewolucja, którą przechodzą postaci jest ostro podkreślona; choćby prawowity spadkobierca tronu przeistacza się ze słabeusza w ciachającego na prawo i lewo rycerza - odważnego dowódcę.
Dość narzekania. Czas na plusy! Książkę czyta się sprawnie i z przyjemnością. Nie nuży i nie irytuje. Jak na element kampanii reklamowej spisuje się wyśmienicie. Człowiek nawet nie zauważa, że przeczytał właśnie 50 stron, a czytał tylko chwilę. Jesteśmy wciągani w wir wydarzeń i nie wiemy dokąd nas to zaprowadzi. Magii też nie ma przesadnie wiele w tej historii (a jak jest, to tam gdzie ma być, np. na polu bitwy - mag miotający błyskawice i płonące kule na armie nieprzyjaciela jest równie interesujący, co szarżujący na siebie rycerze na smokach), więc czytelnicy podobni do mnie, nie lubiący przesady z epatowaniem magicznymi sztuczkami będą usatysfakcjonowani. Jednak nie oznacza to, że jest to świat low magic.
Książkę z czystym sercem polecam fanom niezobowiązujących opowieści fantasy i przyszłym graczom „Dragon Age: Początek”. Dla poszukujących szybkich i mocnych wrażeń związanych z rozlewem krwi – powieść jest idealna. Gra ponoć też nie jest dla delikatesów. Ponad 400 stron „Utraconego Tronu” jest również dowodem na to, że na powieści licencjach gier również mogą być dobre.
PS. Piotr Fronczewski czytający całą tę opowieść to moje świąteczne życzenie.
Stąd możecie pobrać cztery części pierwszego rozdziału audiobooka.
Tytuł: Dragon Age: Utracony Tron
Autor: David Gaider
Tytuł oryginału: Dragon Age: The Stolen Throne
Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
Wydawca: Fabryka Słów
Wymiary: 125 x 195
Liczba stron: 472
oprawa: miękka
Cena: 34.99
Momentem przełomowym, był news (i zawartość działu downloads) na stronie wydawcy gry. Oto sam mistrz, Piotr Fronczewski przeczytał pierwszy rozdział powieści! Ten głos mieni się złotem. Już nic więcej nie musiało mnie przekonywać do tej publikacji.
Od razu ważna informacja dla graczy: akcja powieści rozgrywa się przed wydarzeniami z gry „Dragon Age: Początek”.
Poznajemy ojca młodego władcy z cRPGa, oraz młodszą wersję Loghaina. Gaider przenosi nas do okupowanego przez Orlaisian królestwa Ferelden, o które, wraz z pokaźną grupą rebeliantów, walczy królowa Marica. Zdetronizowana przed laty władczyni jednak ginie w zasadzce, osierocając Marica, głównego bohatera powieści. Zaraz po zasadzce ucieka on do lasu, gdzie wpada na Loghaina. Ten postanawia mu pomóc. Niedługo pożałuje swojego wyboru. Uciekają z młodym księciem na zachód. Dołączają do armii rojalistów pragnących powrotu na tron prawowitego władcy. Maric i Loghain muszą szybko dorosnąć do nowych ról, jakie przyniosły im losy. Prosta powieść zaczynająca się od ucieczki w las, szybko zamienia się w epicką historię - grę o utracony tron.
Jako, że jest to pierwsza próba pisarskich umiejętności Gaidera, czuć, że dialogi sprawiają mu niemałą trudność i brak im autentyczności, ale już opisy akcji stoją na przyzwoitym poziomie. Niestety niektóre wątki potraktowano dość powierzchownie i za szybko. Możliwe, że przy następnej próbie, autor będzie miał więcej zaparcia do skupienia się na szczegóły. Bohaterowie nie zachwycają. Brakuje im plastyczności, która by wyrwałaby ich poza utarte schematy - dorastającego do swojej roli króla, łotra o dobrym sercu, skomplikowanej emocjonalnie wojowniczki. Trzeba jednak przyznać, że ewolucja, którą przechodzą postaci jest ostro podkreślona; choćby prawowity spadkobierca tronu przeistacza się ze słabeusza w ciachającego na prawo i lewo rycerza - odważnego dowódcę.
Dość narzekania. Czas na plusy! Książkę czyta się sprawnie i z przyjemnością. Nie nuży i nie irytuje. Jak na element kampanii reklamowej spisuje się wyśmienicie. Człowiek nawet nie zauważa, że przeczytał właśnie 50 stron, a czytał tylko chwilę. Jesteśmy wciągani w wir wydarzeń i nie wiemy dokąd nas to zaprowadzi. Magii też nie ma przesadnie wiele w tej historii (a jak jest, to tam gdzie ma być, np. na polu bitwy - mag miotający błyskawice i płonące kule na armie nieprzyjaciela jest równie interesujący, co szarżujący na siebie rycerze na smokach), więc czytelnicy podobni do mnie, nie lubiący przesady z epatowaniem magicznymi sztuczkami będą usatysfakcjonowani. Jednak nie oznacza to, że jest to świat low magic.
Książkę z czystym sercem polecam fanom niezobowiązujących opowieści fantasy i przyszłym graczom „Dragon Age: Początek”. Dla poszukujących szybkich i mocnych wrażeń związanych z rozlewem krwi – powieść jest idealna. Gra ponoć też nie jest dla delikatesów. Ponad 400 stron „Utraconego Tronu” jest również dowodem na to, że na powieści licencjach gier również mogą być dobre.
PS. Piotr Fronczewski czytający całą tę opowieść to moje świąteczne życzenie.
Stąd możecie pobrać cztery części pierwszego rozdziału audiobooka.
Tytuł: Dragon Age: Utracony Tron
Autor: David Gaider
Tytuł oryginału: Dragon Age: The Stolen Throne
Tłumaczenie: Małgorzata Koczańska
Wydawca: Fabryka Słów
Wymiary: 125 x 195
Liczba stron: 472
oprawa: miękka
Cena: 34.99
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najnowsze zdjęcia
Najczęściej czytane

Powracamy do naszej standardowej formuły, czyli raz w miesiącu aktualizacja SK PLUS. Dzięki temu możemy dla Was uzbierać więcej ciekawych pozycji. Zobaczcie, co przygotowaliśmy dla Was w tym miesiącu. >>

Wielkimi krokami zbliża się ostatni weekend maja i właśnie w te dni w Warszawie na Rynku Mariensztackim odbędzie się trzecia edycja Warszawskiego Kiermaszu Książek. >>

Ostatnio jakoś tak często piszemy o miłości w szerokim tego słowa znaczeniu. Nie mogliśmy więc przejść obojętnie obok dzieła „Królewska nierządnica”. >>

Meksykański twórca zmarł w wieku 83 lat. Był nazywany „trzecim tenorem” wśród największych pisarzy Ameryki Łacińskiej, który zdobył sławę zarówno dzięki powieściom, jak i esejom poświęconym polityce i kulturze. >>

Znajdą się wśród nas wielbiciele książek, którzy wielbią je totalnie, a zapach tuszu, papieru i kleju stanowi symfonię doznań. Ten aromat został zamknięty w ...perfumach. Drodzy Czytelnicy, oto perfumy o zapachu książki. >>

Globalizacja? Homogenizacja kultury? Kreolizacja? To nazwy współczesnych zjawisk, które dotyczą każdego z nas – czy są jeszcze osoby, które nie korzystają z Internetu? Przedstawiamy naukowy rzut okiem na to, jak poszukujemy nowych form komunikacji, porzuc >>

"Pomnik Cesarzowej Achai", to lektura, która diablo wciąga. Czytelnik nie jest się w stanie nudzić. Nawet spowolnienia akcji mają tyle smaczków, że z pewnym pośpiechem przewracamy kolejne strony. Mamy tutaj wszystko, za co pokochaliśmy "Achaję". >>

W dzisiejszym artykule rozgryzamy fenomen tabloidów. Przez część osób tak chętnie czytanych, przez część traktowanych z szyderstwem. Tabloidy budzą emocje i bywa, że czytamy je innym przez ramię. Dlaczego tak się dzieje? Poniżej próbujemy dać odpowiedź. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Dom rozkoszy podoba Wam się to jedno z wielu określeń burdeli. Dzięki nowej książce wydawnictwa Bellona można poznać ich dokładną historię. My zaś mamy dla Was trzy książki o tej tematyce, które możecie wygrać w naszym konkursie.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter


























