Sloan świetnie strzela, zna mnóstwo chwytów z samoobrony, biega z prędkością (i wdziękiem) zwinnej gazeli i troszczy się o mieszkańców Bell Harbor. Jest wzorową policjantką, świetną przyjaciółką i wspaniałą, choć porzuconą przez ojca córką. Jej matka, przeszyta do szpiku kości dobrocią i gościnnością, przez trzydzieści lat życia Sloan zastępowała jej ojca, który za namową swojej matki wziął z nią rozwód, zabierając ze sobą starszą siostrę dziewczyny. Sloan poznając okoliczności, w jakich ojciec zostawił ją i jej matkę znienawidziła go, konsekwentnie twierdząc, że nie ma ojca. O istnieniu Cartera Reynoldsa, który przyczynił się do pojawienia jej się na świecie, przypominają jej artykuły w czasopiśmie "Palm Beach Daily News", opisujące wydarzenia rozgrywające się w tamtejszych elitarnych kołach towarzyskich. Z gazety zna także swoją siostrę - piękną, elegancką Paris, odnoszącą sukcesy w grze w golfa i tenisa, którymi na łamach prasy szczyci się jej ojciec.
Prowadząca zupełnie inne życie Sloan, nawet nie myśli o poznaniu siostry, ojca i jego rodziny, nawet wtedy, kiedy Carter po trzydziestu latach dzwoni do niej z zaproszeniem do swojej rezydencji w Palm Beach. Przebyty przez niego atak serca nie jest dla niej żadnym argumentem, który miałby ją skłonić do wizyty w luksusowych posiadłościach biznesmena. Co innego propozycja agenta FBI, który chce, aby została jego wspólniczką i przyjęła zaproszenie, by na miejscu zebrać dowody na niezgodną z prawem działalność Reynoldsa...
Sloan rozpoczyna rolę swojego życia - w Palm Beach, aby ojciec nie poznał prawdziwych intencji jej przyjazdu, udaje głupiutką projektantkę wnętrz. Po drodze poznaje swoją imponującą prababkę, całkowicie zmienia zamkniętą w sobie, wystraszoną Paris i... zakochuje się w największym lowelasie w okolicy. Wszystko komplikuje się, kiedy w domu państwa Reynoldsów zostaje dokonane morderstwo, a główną podejrzaną staje się Sloan – zapomniana, porzucona, rozgoryczona kobieta, pragnąca zemsty.
Nazywanie książki Judith McNaught "kryminałem" pomimo zawartego w niej morderstwa i niejasnych interesów bohaterów jest pochopne. Owszem, mamy ofiarę, mamy przestępców, ale mamy również wysuwającą się na pierwszy plan miłość. To właśnie ona jest motywem przewodnim książki, którą podobnie jak dotychczasowe powieści pisarki, można zaliczyć do literatury kobiecej.
Co zachwyca w książce? Styl, w który ubrana jest niezbyt skomplikowana historia, wnikliwe opisy zachowania zakochanych, które przyspieszają bicie serca, niebanalne kreacje bohaterów i przewidywalny happy end zamykający powieść. Dlaczego? Po kolei:
Styl. Książka napisana jest w sposób bardzo dynamiczny. Zawarte w niej opisy posiadłości czy rozciągających się przed bohaterami widoków dzięki swojej zwięzłości nie spowalniają tempa powieści. Na uznanie zasługuje wstęp książki - autorka buduje napięcie wprowadzając tajemniczą postać, która bacznie obserwuje główną bohaterkę. Nie wiemy czy obserwatorem jest morderca, porywacz, złapany przez nią przestępca czy członek rodziny, chcący ją poznać po kilkudziesięciu latach. Dzięki temu manewrowi autorka budzi zainteresowanie, dawkując następnie coraz nachalniej pojawiające się napięcie.
Opisy zachowania zakochanych. Judith McNaught nie stosuje zdawkowych określeń opisując zbliżenie kochających się ludzi. Bardzo wnikliwie opisuje każde rzucone spojrzenie, każdy dotyk czy pocałunek opisując je serią trafnych porównań i przymiotników. Stara się także wniknąć w psychikę bohaterów - opisuje ich odczucia, próbuje ubrać w słowa ton ich głosu. Opisy te są idealne dla ckliwych romantyczek, z których jakaś część - mniejsza, większa lub prawie niezauważalna - od zawsze jest w każdej kobiecie.
Kreacje bohaterów. Tworzenie postaci jest jednym z najważniejszych etapów pisania powieści. Autor stara się nadać życie niebanalnym, intrygującym bohaterom, których czytelnik nie będzie mógł jednoznacznie pokochać lub znienawidzić, a którzy jednocześnie nie będą mu obojętni. W "Szeptach w świetle księżyca" mamy wiele intrygujących bohaterów, jednak na specjalną uwagę zasługuje Edith Reynolds oraz Courtney Maitland. Pierwsza jest prababką Sloan - wyniosłą, przesadnie oszczędną dziewięćdziesięciopięcioletnią staruszką rozstawiającą po kątach członków rodziny. Drugą natomiast siostra lowelasa - pyskata, buntowniczo ubrana, dojrzała jak na swój wiek piętnastolatka, która z dystansem podchodzi do świata i jego mieszkańców.
Zakończenie. Happy end, bo tego zazwyczaj oczekują czytelnicy. Bardzo przewidywalny, ale i wytęskniony przez odbiorcę. Kiedy lubimy bohaterów, chcemy dla nich szczęśliwego zakończenia, a rezolutnej Sloan nie da się nie lubić.
"Szepty w świetle księżyca" są przewidywalne, na punkt kulminacyjny jakim jest morderstwo trzeba długo czekać, jednak czekanie to jest czekaniem miłym. Książka skierowana jest dla kobiet - mężczyźni, których nie przerazi romantyczny tytuł i skuszą się na zapowiedź zawartego w książce morderstwa, będą rozczarowani. Bo powieść to przede wszystkim historia miłości, która przetrwa kłamstwa, tajemnice i rozkwitnie dzięki zapowiadanemu morderstwu.
Autor: Judith McNaught
Tytuł: Szepty w świetle księżyca
Tytuł oryginalny: Night Whispers
Wydawca: Prószyński i S-ka
Kategoria: Literatura kobieca
Data wydania: 8 lipca 2010
Ilość stron: 440
Oprawa: Miękka
Cena: 36,00






























