Autor: Sylwia Włodyga
30 Sierpnia 2010, aktualizacja 2010-08-30 20:15:28
Zbieracz Burz tom 2 recenzja książki
Im znamy więcej, tym mniej nam potrzeba. Mniej znaczy więcej. Nie potrzeba całej powieści, aby doświadczyć wspaniałego doznania. Często wystarczy kilka stron, akapitów. Słów. Zapraszamy do przedpremierowej recenzji drugiego tomu "Zbieracza burz".
Kiedy ostatni raz miałam okazję stanąć oko w oko z Burzycielem Światow, nie było on w najlepszej formie. Wręcz przeciwnie, solidnie oberwał pod koniec pierwszego tomu "Zbieracza Burz". Lecz, oczywiście udało się chłopaka odratować, a jego uzdrowiciele okazali się być dość zaskakującymi postaciami. Nawet Daimonowi ciężko było przyjąć do wiadomości, że oto trafił do Śmietniska, specyficznego świata "pomiędzy", będącego azylem dla wyrzutków z innych światów - Głębian czy demonów.
W czasie, kiedy Frey leczy rany, w Niebie nie dzieje się dobrze. Jest kiepsko. Dwaj archaniałowie, niegdyś przyjaciele, na wzór porachunków mafijnych wyżynają nawzajem swoich braci w sposób, którego nie powstydziłby się nawet don Corleone. Jeśli w Niebie są kłopoty, oznacza to także problemy dla Lampki, a właściwie Lucyfera, który pozbawiony doradztwa uganijającego się za pewną damą Asmodeusza, popełnia czyn dość lekkomyślny - wypuszcza z więzienia Apolyona. Niekiedy ciężko się odnaleźć w wzajemnych koneksjach i powiązaniach - wiele wskazuje na to, że motorem destrukcyjnych działań staje się Pan Zastępów w osobie Michała, który zdaje się popadać w szaleństwo zmieszane z dziką chęcią pojmania Daimona i udaremnienia jego misji zniszczenia świata. Złotowłosy Michael ucieknie się do najbardziej haniebnych czynów tropiąc Freya niczym zwierzynę łowną, nasyłając na niego własnego, wykwalifikowanego zabójcę (jakby Apolyon to było za mało).
Innymi słowy, Daimon Frey ma przechlapane. Ranny, zaniedbany, przebywający na Śmietnisku Anioł Zagłady ścigany przez dwóch szalonych morderców oraz ex - przyjaciół. Na dodatek ma na głowie misję, która go wciąż przeraża. Czy Bóg może pragnąć zagłady świata, który stwarzał tak pieczołowicie? I czy archaniołowie wykazują się rozsądkiem, próbując go zatrzymać? W końcu jeśli się zbuntują boskiej woli, staną się dziwnie podobne temu, który króluje w Głębi... Ale, ale. Nie tylko Skrzydlatym zależy na tym, aby poznać prawdę o tym, czy Daimon został opętany przez Cień, czy to faktycznie Bóg był zleceniodawcą morderczej misji.
Na pierwszy plan miejsc akcji wybija się Śmietnisko - miejsce schronienia Anioła Zagłady. W tym, delikatnie mówiąc, przeciętnym otoczeniu Daimon zaczyna swoją wewnętrzną przemianę. Daleko mu do napuszonego Świetlistego, którym niegdyś był, poznając na nowo sens przyjaźni, m.in. z Harielem, na którego w przeszłości zapewne nie raczyłby nawet spojrzeć. Zdaje się, że nawet Burzyciel Światów może przejrzeć na oczy. Podobne rodzaje olśnień nie trafią się jedynie jemu - każdy z głównych bohaterów w obliczu zagłady mógłby w pewnym momencie wykrzyknąć ′eureka′. Co istotne, będzie to miało wpływ na losy Daimona.
Oczywiście królem nicponi pozostaje Asmodeusz, którego nietuzinkowa, demoniczna postać zasługuje na parę linijek. Jeśli są wśród was fanki przygód tego psotnego demona, to zdradzę, że jego romans z Blanką posunie się naprzód...Natomiast Mod jako jedyny przyjaciel Lampki, stanie przed ciężkim wyzwaniem. Z jednej strony urokliwa osobowość demona jest kuszona przez ziemskie uciechy, z drugiej strony Zgniły Chłopiec wie, że Lucek go potrzebuje. Warto pamiętać, że nie tylko Skrzydlaci są dziećmi Najwyższego. W niektórych istotach tkwi tak silna żądza poznania prawdy, że potrafią posunąć się do najbardziej radykalnych środków. I najbardziej niebezpiecznych.
Osłabiony i zdradzony Tańczący na Zgliszczach będzie musiał utorować sobie drogę do celu przepychając się przez kolejnych wrogów - oszalalego Archanioła oraz istotę będącą uosobieniem chaosu, rodem z Pandemonium.
Tradycjnie, Maja Lidia Kossakowska umożliwia czytelnikowi podgladanie przez dziurkę od klucza wszystkich wydarzeń. Każdy z bohaterów prezentuje historię widzianą swoimi oczyma, co daje efekt literackiej polifonii. Autorka i tym razem puszcza do nas oczko, preparując mitologiczny koktajl postaci rodem z kultur całego świata i serwuje je we własnej, żywiołowej interpretacji. Narracja jest lekka jak piórko, podobnie dialogi, które nawet jeśli są pełne gniewu lub napięcia, ożywiają bohaterów, czyniąc ich istotami z krwi i kości, potrafiącymi walnąć pięścią w stół i zakląć. Narastający niepokój wśrod Skrzydlatych i Głębian ani trochę nie osłabia siły ich wypowiedzi, które są zgrabne i dowcipne. Tych uroczych łobuzów, czy to z białymi , czy z błoniastymi skrzydłmi nie da się nie kochać. A przynajmniej lubić. Uwagę nieprzerwanie przykuwają opisy rytuałów i elementy magii, które zawsze zaskakują - są jak jajko z niespodzianką, nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Nieco słabszym fragmentem tej anielsko - diabelskiej kompozycji jest akcja, która rozrasta się momentami wolno jak pnącze.
Gdyby ta powieść była obrazem, to z pewnością dominowałyby w niej ciemne, nasycone barwy, wzbogacone czerwoną dominantą krwi, a monochramatycznym popiołem, ognistym szaleństwem. Byłoby to dzieło chaotyczne i nieprzeniknione jak Apolyon, przerażające jak nadciagająca apokalipsa. Jak to jest, że Maja Lidia Kossakowska, zamiast pisać, maluje swoje książki?
Nastrój historii, im bliżej końca, zdawał się zagęszczać, dusić niczym powietrze przed burzą. Czy świat zostanie zniszczony?
Po przeczytaniu powieści poszłam na nocny spacer, totalnie odurzona obrazem, który ukazała pisarka. I jednocześnie wdzięczna za możliwość obejrzenia jego. Autorko, dziękuję, że napisałaś tę powieść. A dziękuję zwłaszcza za te kilka stron, które są dowodem na to, że w obliczu boskości wszyscy są równi.
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Zbieracz Burz, tom II
Cykl: Daimon Frey
Wydawca: Fabryka Słów
Data premiery: 3 września 2010
Kategoria: fantastyka
Oprawa: twarda/ miękka
W czasie, kiedy Frey leczy rany, w Niebie nie dzieje się dobrze. Jest kiepsko. Dwaj archaniałowie, niegdyś przyjaciele, na wzór porachunków mafijnych wyżynają nawzajem swoich braci w sposób, którego nie powstydziłby się nawet don Corleone. Jeśli w Niebie są kłopoty, oznacza to także problemy dla Lampki, a właściwie Lucyfera, który pozbawiony doradztwa uganijającego się za pewną damą Asmodeusza, popełnia czyn dość lekkomyślny - wypuszcza z więzienia Apolyona. Niekiedy ciężko się odnaleźć w wzajemnych koneksjach i powiązaniach - wiele wskazuje na to, że motorem destrukcyjnych działań staje się Pan Zastępów w osobie Michała, który zdaje się popadać w szaleństwo zmieszane z dziką chęcią pojmania Daimona i udaremnienia jego misji zniszczenia świata. Złotowłosy Michael ucieknie się do najbardziej haniebnych czynów tropiąc Freya niczym zwierzynę łowną, nasyłając na niego własnego, wykwalifikowanego zabójcę (jakby Apolyon to było za mało).
Innymi słowy, Daimon Frey ma przechlapane. Ranny, zaniedbany, przebywający na Śmietnisku Anioł Zagłady ścigany przez dwóch szalonych morderców oraz ex - przyjaciół. Na dodatek ma na głowie misję, która go wciąż przeraża. Czy Bóg może pragnąć zagłady świata, który stwarzał tak pieczołowicie? I czy archaniołowie wykazują się rozsądkiem, próbując go zatrzymać? W końcu jeśli się zbuntują boskiej woli, staną się dziwnie podobne temu, który króluje w Głębi... Ale, ale. Nie tylko Skrzydlatym zależy na tym, aby poznać prawdę o tym, czy Daimon został opętany przez Cień, czy to faktycznie Bóg był zleceniodawcą morderczej misji.
Na pierwszy plan miejsc akcji wybija się Śmietnisko - miejsce schronienia Anioła Zagłady. W tym, delikatnie mówiąc, przeciętnym otoczeniu Daimon zaczyna swoją wewnętrzną przemianę. Daleko mu do napuszonego Świetlistego, którym niegdyś był, poznając na nowo sens przyjaźni, m.in. z Harielem, na którego w przeszłości zapewne nie raczyłby nawet spojrzeć. Zdaje się, że nawet Burzyciel Światów może przejrzeć na oczy. Podobne rodzaje olśnień nie trafią się jedynie jemu - każdy z głównych bohaterów w obliczu zagłady mógłby w pewnym momencie wykrzyknąć ′eureka′. Co istotne, będzie to miało wpływ na losy Daimona.
Oczywiście królem nicponi pozostaje Asmodeusz, którego nietuzinkowa, demoniczna postać zasługuje na parę linijek. Jeśli są wśród was fanki przygód tego psotnego demona, to zdradzę, że jego romans z Blanką posunie się naprzód...Natomiast Mod jako jedyny przyjaciel Lampki, stanie przed ciężkim wyzwaniem. Z jednej strony urokliwa osobowość demona jest kuszona przez ziemskie uciechy, z drugiej strony Zgniły Chłopiec wie, że Lucek go potrzebuje. Warto pamiętać, że nie tylko Skrzydlaci są dziećmi Najwyższego. W niektórych istotach tkwi tak silna żądza poznania prawdy, że potrafią posunąć się do najbardziej radykalnych środków. I najbardziej niebezpiecznych.
Osłabiony i zdradzony Tańczący na Zgliszczach będzie musiał utorować sobie drogę do celu przepychając się przez kolejnych wrogów - oszalalego Archanioła oraz istotę będącą uosobieniem chaosu, rodem z Pandemonium.
Tradycjnie, Maja Lidia Kossakowska umożliwia czytelnikowi podgladanie przez dziurkę od klucza wszystkich wydarzeń. Każdy z bohaterów prezentuje historię widzianą swoimi oczyma, co daje efekt literackiej polifonii. Autorka i tym razem puszcza do nas oczko, preparując mitologiczny koktajl postaci rodem z kultur całego świata i serwuje je we własnej, żywiołowej interpretacji. Narracja jest lekka jak piórko, podobnie dialogi, które nawet jeśli są pełne gniewu lub napięcia, ożywiają bohaterów, czyniąc ich istotami z krwi i kości, potrafiącymi walnąć pięścią w stół i zakląć. Narastający niepokój wśrod Skrzydlatych i Głębian ani trochę nie osłabia siły ich wypowiedzi, które są zgrabne i dowcipne. Tych uroczych łobuzów, czy to z białymi , czy z błoniastymi skrzydłmi nie da się nie kochać. A przynajmniej lubić. Uwagę nieprzerwanie przykuwają opisy rytuałów i elementy magii, które zawsze zaskakują - są jak jajko z niespodzianką, nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Nieco słabszym fragmentem tej anielsko - diabelskiej kompozycji jest akcja, która rozrasta się momentami wolno jak pnącze.
Gdyby ta powieść była obrazem, to z pewnością dominowałyby w niej ciemne, nasycone barwy, wzbogacone czerwoną dominantą krwi, a monochramatycznym popiołem, ognistym szaleństwem. Byłoby to dzieło chaotyczne i nieprzeniknione jak Apolyon, przerażające jak nadciagająca apokalipsa. Jak to jest, że Maja Lidia Kossakowska, zamiast pisać, maluje swoje książki?
Nastrój historii, im bliżej końca, zdawał się zagęszczać, dusić niczym powietrze przed burzą. Czy świat zostanie zniszczony?
Po przeczytaniu powieści poszłam na nocny spacer, totalnie odurzona obrazem, który ukazała pisarka. I jednocześnie wdzięczna za możliwość obejrzenia jego. Autorko, dziękuję, że napisałaś tę powieść. A dziękuję zwłaszcza za te kilka stron, które są dowodem na to, że w obliczu boskości wszyscy są równi.
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Tytuł: Zbieracz Burz, tom II
Cykl: Daimon Frey
Wydawca: Fabryka Słów
Data premiery: 3 września 2010
Kategoria: fantastyka
Oprawa: twarda/ miękka
Podobne materiały
Skomentuj
komentarzy (0)
Kod obrazkowy:
Pseudonim (maksymalnie 50 znaków)
Można wpisać maksymalnie 2000 znaków. Pozostało 2000 znaków.
Najczęściej czytane

Pisarz Paulo Coelho sprzedał miliony książek na całym świecie. Przykładem może być powieść „Alchemik”,która trafiła do 65 milionów czytelników. Okazuje się jednak, że autor jest również zapalonym użytkownikiem BitTorrent i protestuje przeciwko ACTA... >>

Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki od lat jest organizatorem najpopularniejszego na Mazowszu konkursu recytatorskiego dla dzieci i młodzieży – Warszawska Syrenka. >>
Ostatnie komentarze
Najnowsze konkursy

Walentynki, Valentine′s Day, święto zakochanych, dzień św. Walentego wszystkie te nazwy kojarzą się nam z dniem 14 lutego. Jako, że zbliża się on wielkimi krokami mamy dla Was konkurs ze wspaniałymi nagrodami.
więcej »
więcej »
Zaproś do stacji znajomych
Newsletter






























