Tytułowa Flawia de Luce nie posiada żadnych nadludzkich mocy, nie widzi duchów, nie kontaktuje się z umarłymi, nie ucieka przed wampirami, wilkołakami czy zombie. Flawia ma lat jedenaście, jednak jej bystry umysł znacznie przekracza barierę wieku. Zamiłowaniem dziewczynki jest nauka, w szczególnym zaś uczuciem darzy chemię. Sposób, w jaki wyraża się o tym przedmiocie, sprawia, że przeciętny czytelnik humanista może poczuć się zagubiony. Jednak wiedza, spryt i cięty dowcip Flawii zaskarbiają jej przychylność czytelników. Dziewczyna, dedukująca niczym najpilniejsza uczennica Sherlocka Holmesa, stanie przed nie lada zagadką – postanowi bowiem dotrzeć do przyczyn śmierci pewnego jegomościa, którego zwłoki znalazła na grządce z ogórkami.
Alan Bradley stworzył bohaterkę nieprzeciętną, której pomimo jej wad, ciężko jest nie polubić. Choć ma zaledwie jedenaście lat, zdaje się być dojrzalsza od swojej siedemnastoletniej siostry. Z jednej strony pełna zamiłowania do nauki, z drugiej odkrywająca kolejne zagadnienia z pasją i ciekawością dziecka. Flawia jest mieszanką Sherlocka Holmesa i dziecka z „Rodziny Adamsów”.
Pierwszoosobowa narracja pozwala czytelnikowi poznać przemyślenia dziewczyny, a także również jej fascynację kolejnymi zagadnieniami. Okrywając wraz z Flawią zagadkę czytelnik wciela się w detektywa, niezwykle przewidującego, szczegółowego mistrza dedukcji, działającego z lekkim przymknięciem oka.
Wydawnictwo Vesper stanęło na wysokości zadania, jeśli chodzi o szatę graficzną publikacji. Książka prezentuje się niezwykle mrocznie i estetycznie zarazem. Gotycka, tajemnicza okładka, klimatem zbliżona do estetyki rodziny Adamsów zdecydowanie kusi, by po nią sięgnąć. Również dziwne znaczki oraz wizerunek martwego ptaka zdają się być obietnicą fascynującej zagadki i dobrej zabawy. Jeśli chodzi o wady wydania, to bardziej konserwatywni czytelnicy mogą być zirytowani numeracją, która znajduje się w połowie strony. Może to znacznie utrudniać czytanie, gdyż z reguły numery znajduje się o dołu lub góry strony, najczęściej w rogu. Podobnie zresztą sprawa wygląda z czcionką. Nie jest ona czarna, lecz posiada kolor swoistej mieszanki brązu, bordo i zeschłej krwi. Choć kolor ten doskonale wpasowuje się w klimat powieści, pasuje do kremowych stron i komponuje się kolorystycznie z okładką, to jednak może powodować ból oczu przy dłuższym czytaniu.
Sposób pisania tej przewrotnej powieści sprawia, że zarówno młodsi, jak i starsi czytelnicy znajdą w niej coś dla siebie. Wielopoziomowość książki pozwala doskonale bawić się podczas rozwiązywania zagadki czytelnikom w każdym wieku. W szczególności polecam „Zatrute ciasteczko” fanom dedukcji, miłośnikom Sherlocka Holmesa, doktorantom chemii, dla których jest ona królową nauk – podobnie zresztą jak dla głównej bohaterki, czytelnikom ceniącym lekką nutkę gotyku oraz miłośnikom historii Wielkiej Brytanii.
Czytelnicy, którzy polubią Flawię de Luce, zapewne z radością sięgną po kolejny tom jej przygód – „Badyl na katowski wór”.
Autor: Alan Bradley
Tytuł: Flawia de Luce. Zatrute ciasteczko
Tytuł oryginału: The Sweetness At the Bottom of the Pie
Cykl: Flawia de Luce
Wydawca: Wydawnictwo Vesper
Data wydania: 2010
Kategoria: powieść
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
Uwaga! Wydawnictwo Vesper szykuje dla swoich czytelników niespodziankę… Szczegóły wkrótce na stronie wydawnictwa.




więcej »




























