Undergroundowy Szanghaj lat dziewięćdziesiątych jest z jednej strony miejscem życia elit, nowoczesnym skupiskiem wieżowców i hoteli o pokojach przesiąkniętych erotyzmem, modnych klubów i prywatnych, ekskluzywnych imprez, na których bywają przedstawiciele krajów całego świata, z drugiej zaś Szanghaj jest samotną wyspą, pragnącą zachować odrębność i autonomię. Wyspą, na której nie ma miejsca na anonimowość - jej mieszkańcy doskonale znają zarówno swoje tajemnice, jak i możliwości seksualne swoich partnerów. Miasto jest po prostu dziwne, tak jak dziwni są jego mieszkańcy twierdzący, że w Szanghaju pojawił się nowy wirus – tytułowy panda sex. Wirus, którym wyzwolone chińskie społeczeństwo, uważające, że doświadcza udanego seksu tylko z nieznajomymi, nie chce się zarazić. Bo kiedy już panda sex zaatakuje, jego ofiara będzie doświadczać łóżkowych wzlotów jedynie dwa razy w roku. A to kara zbyt dotkliwa dla mieszkańców przedkładających pożądanie nad miłość i żądze nad uczucia, którzy łaknąc seksualnego zaspokojenia tworzą tzw. wolne związki dopuszczające zdradę partnerów.
Czy akceptowana zdrada może doprowadzić do śmierci? Prowadzący śledztwo Prezenter telewizyjny - policjant, badający sprawę zabójstwa Meimei nie wyklucza takiej możliwości. Aktor, oficjalny chłopak zamordowanej, jest typem erotomana-gawędziarza, który sypiał z każdą ze stworzonych przez Mian Mian bohaterek. Przyjaciele dziewczyny zgodnie potwierdzają, że ta była zazdrosna o jego wcześniejsze i teraźniejsze romanse. A może to starsza siostra Meimei, mająca predyspozycje do zostania seryjnym mordercą zabiła młodszą siostrę, która mogła stać się potencjalną konkurentką w walce o serce upragnionego mężczyzny? A jeśli to K., poprzednia miłość Aktora miała obsesję na punkcie byłego mężczyzny i dlatego pozwoliła przedawkować narkotyki jego obecnej partnerce? A może to w ogóle nie było morderstwo? Dużo pytań i żadnych odpowiedzi, zamiast których czytelnik napotka powtórzone dwukrotnie czy trzykrotnie pseudorefleksje dotyczące miłości, związków i seksu.
Powieść napisana jest w formie scenariusza - składa się z rozproszonych głosów nie zawsze tworzących dialogi. Jej treść, napisana językiem niezwykle uproszczonym, składającym się z krótkich, nie dynamizujących akcji zdań, nielogicznie dzieli się na mniejsze fragmenty, utrudniające zrozumienie jej przekazu. Celem autorki było ukazanie naszpikowanego obłudą i kłamstwem Szanghaju, w którym nie ma miejsca na miłość i czułe gesty, ale w którym wszystko jest wynikiem kalkulacji. Elitę w mieście tworzą artyści, których życie toczy się wokół imprez, projektów, alkoholu, narkotyków i przede wszystkim wokół seksu. To seks jest spoiwem, który na dłużej lub krócej łączy ludzi w pary. Kiedy ludziom w związku zaczyna na sobie zależeć, automatycznie ich życie seksualne staje się nudne, dlatego też pary zezwalają na romanse lub - co występuje częściej – rozpadają się przeżywając silne, także chwilowe uczucie miłości, które utożsamiane jest wyłącznie z seksualnym uniesieniem.
Tym, którzy spodziewają się rozbudowanego wątku kryminalnego z analizą psychologiczną mordercy, książkę odradzam. Tym, którzy oczekują literackiej uczty pełnej słownych urozmaiceń także nie polecam tej pozycji. Mian Mian, słynąca z kontrowersyjnych wypowiedzi, w jednym z wywiadów powiedziała, że jeśli "Panda sex" nie zdobędzie w oczach krytyków takiego uznania jak "Cukiereczki", popełni samobójstwo. Jej nowa powieść przypadła jednak do gustu krytykom, natomiast ja, czytając kolejne karty powieści, miałam ochotę jak najszybciej uśmiercić jej bohaterów, bo dotrzeć do wyczekiwanego końca. Tym, którzy nie zachwycali się beznamiętnym (pomimo wszechobecnego erotyzmu) stylem "Cukiereczków" książki nie polecam.
Autor: Mian Mian
Tytuł: Panda sex
Tytuł oryginalny: Shengminglangji
Wydawca: W.A.B.
Data wydania: 26 maja 2010
Ilość stron: 182
Oprawa: Miękka
Cena: 29,90































